O polskim saneczkarstwie jeszcze nigdy nie było tak głośno, jak w ostatnich tygodniach. Igrzyska olimpijskie pomogły przybliżyć, w jak skandalicznych warunkach w Polsce trenują saneczkarze. Środowisko ucieszyło się po igrzyskach, gdy ministerstwo zapowiedziało budowę treningowego toru dla młodzieży. I tu pojawił się zgrzyt, bo działacze PZSSan skrytykowali trenera, który – ich zdaniem – za bardzo nagłaśniał sprawę w mediach. Teraz urażona świta PZSSan idzie krok dalej, jak nie dziesięć. Ustępujący prezes, Zdzisław Ingielewicz złożył wniosek o ROZWIĄZANIE KADRY SENIORÓW. Tych, którzy występowali na igrzyskach w Cortinie d’Ampezzo. To małostkowa zemsta za krytyczne wobec związku wypowiedzi. Pokazanie, że "my, działacze, możemy wszystko". I najlepszy dowód na patologię, która musi zostać wypleniona.