Właściciel Motoru Lublin był wściekły na arbitra spotkania z Rakowem Częstochowa. Bartosz Frankowski w samej końcówce meczu podyktował rzut karny dla przyjezdnych. Z tą decyzją nie zgadza się Zbigniew Jakubas. Przypomnę, że ten sam sędzia, który kiedyś w Lublinie po pijaku biegał ze znakiem drogowym, sędziuje nam ten mecz. To już robi się naprawdę kuriozalne. W 90. minucie dyktuje się przeciwko nam rzut karny, kiedy wielki Raków Częstochowa nie jest w stanie wygrać z Motorem. To po prostu wygląda tak, jakby ktoś chciał mu pomóc – mówił prezes Motoru Lublin w rozmowie dla TVPSPORT.PL.