Opuszczając murawę Al Thumama Stadium, Cristiano Ronaldo płakał rzewnymi łzami. Katarski mundial, który miał spuentować jego karierę, zakończył się dla niego przedwcześnie. Ćwierćfinałowa porażka z Marokiem miała na zawsze pozostać jego ostatnim meczem w finałach mistrzostw świata. A na to nie mógł sobie pozwolić. Pomimo czterdziestu lat na karku postanowił dać sobie – i reprezentacji Portugalii – jeszcze jedną szansę.