Kiedy wróciła, chciała grać. Bolał ją łokieć, nie czuła trzech palców, więc rakieta wylatywała jej z ręki. To był dla niej cios – zdradza kulisy początków współpracy z Mają Chwalińską jej obecny pierwszy trener, Jaroslav Machovsky. Choć nie było łatwo, w środę jego zawodniczka awansowała do półfinału Rolanda Garrosa. Jej wyjątkowość może ją zaprowadzić jeszcze wyżej.