W sobotni wieczór przyszła zapłata za wszystkie trudne dni i momenty załamania, wynikające z kontuzji, które hamowały rozwój Kuby. To moment, w którym piłkarz zdaje sobie sprawę, że w zawodowej karierze mniej jest przyjemnych dni, a więcej trudnych. Na te kilka minut sobotniej radości i szczęścia warto było cierpieć i pracować miesiącami. Kuba zebrał pierwsze plony ciężkiej pracy – Marcin Żewłakow opowiada o bratanku Jakubie Żewłakowie, który w końcówce meczu z Motorem zdobył dwie bramki i Legia wygrała w Lublinie 3:2.