Skoczkowie już z medalami. "Nagroda za lata pracy"

Od lewej: Kamil Stoch, Dawid Kubacki, Stefan Hula, Maciej Kot (fot. PAP)
Polscy skoczkowie narciarscy: Maciej Kot, Stefan Hula, Dawid Kubacki i Kamil Stoch odebrali w Pjongczangu brązowe medale za zajęcie trzeciego miejsca w poniedziałkowym olimpijskim konkursie drużynowym.

POLSKA DZIĘKUJE SZARANOWICZOWI. "SŁOWEM MALOWAŁ EMOCJE"

Dekoracji dokonała członkini MKOl Norweżka Kristin Kloster Aasen w towarzystwie prezesa norweskiej federacji narciarskiej Erika Roeste.

W sobotę Stoch zwyciężył w rywalizacji na tej samej dużej skoczni w zawodach indywidualnych. Pochodzący z Zębu zawodnik jest pierwszym polskim przedstawicielem zimowych dyscyplin, który wywalczył trzy złota igrzysk; cztery lata temu w Soczi był najlepszy w obu konkursach indywidualnych, a łącznie ma w kolekcji cztery medale olimpijskie.

W zmaganiach zespołowych biało-czerwoni zgromadzili 1072,4 pkt. Przegrali z Norwegami - 1098,5 i Niemcami - 1075,7 pkt. To 22. medal w historii startów biało-czerwonych w zimowych igrzyskach; pierwszy drużyny skoczków. Na cały dorobek składa się siedem złotych, siedem srebrnych i osiem brązowych.

Kamil Stoch:
– Cieszę się, że jestem częścią tak wspaniałej drużyny. To dla mnie wielki honor i zaszczyt móc dzielić swoje radości i sukcesy z kolegami. Był moment na to by świętować, aczkolwiek będziemy robili to po zakończeniu sezonu.

– Myślę, że na ten medal zasłużył nie tylko Piotrek, który jest częścią naszej drużyny, ale jest on również ogromną zasługą sztabu szkoleniowego i pracowników Polskiego Związku Narciarskiego. Jest naprawdę wiele osób, którym te medale się należą.

Stefan Hula:
– Ten medal to najwspanialsza nagroda za cierpliwość. Bardzo mi się podoba! Jest pięknie! Jesteśmy dumni z tego co osiągnęliśmy razem jako drużyna. Wiszą nam te medale na szyi i są przyjemnie ciężkie.

Dawid Kubacki:
– Mimo wszystko bardzo pozytywnie będę wspominał te dwa tygodnie. To co wydarzyło się na samym początku sprawiło, że mimo wszystko pracowałem dalej. Nie dałem się przygnieść temu dniowi, który się wydarzył. Dlatego teraz mogę tutaj stać z tym medalem.

Maciej Kot:
– Co prawda były wzloty i upadki, zakręty na mojej karierze, ale cały czas wierzyłem w sukces i ciężko pracowałem. Podążałem za swoimi marzeniami. Ten medal to nagroda za lata ciężkiej pracy i wyrzeczeń i to w tak ciężkim dla mnie sezonie. Na pewno jest to osłodzenie i nagroda za walkę do końca.

Źródło: PAP/SPORT.TVP.PL