Mundial 2018. Iberyjski klasyk w Rosji. Zacięcie, walka i wygrane o włos

Dawid Król
15 cze, 02:15 | Hiszpania
udostępnij
Źródło: sport.tvp.pl
Fernando Torres, Andres Iniesta i Cristiano Ronaldo (fot. Getty Images)
Rywalizacja Hiszpanów z Portugalczykami nie należy do prostych. Te dwie bliskie, ale i różne od siebie nacje w XXI wieku mierzyły się z sobą na wielkich turniejach trzy razy. Przypomnijmy historię tych spotkań. Transmisja spotkania od 19:40 w TVP 1, a od 19:00 TVP Sport, SPORT.TVP.PL i aplikacji mobilnej.

Mundial 2018. Dobra mina do złej gry. Hiszpanie unikają tematu trenera

Oba kraje niemal w całości zajmują Półwysep Iberyjski, mówią w podobnych językach – Portugalczyk bez problemu zrozumie Hiszpana, ale ten drugi będzie mieć już kłopot z powodu trudniejszej fonetyki mowy sąsiadów – mimo to sportowo mocno się różnią.

Hiszpanie zawsze stawiali na styl uznawany za bardziej widowiskowy, piękny, opierający się na długim operowaniu futbolówką. Portugalczycy to zespół bardziej pragmatyczny, choć daleko im do mistrzów w tym aspekcie, jak stare reprezentacje Niemiec czy Włoch. Starcie dwóch tak skonstruowanych futbolowych natur na murawie zawsze było zacięte.

Młody Torres, Ronaldo i rozbita nadzieja Hiszpanów
W 2004 roku finały mistrzostw Europy grano w Portugalii. Pięknie oprawiony turniej miał zostać zapamiętany jako jeden z najciekawszych, najbardziej sensacyjnych w historii. Zespoły trafiły do grupy A, z której miały pewnie wyjść do ćwierćfinału... tyle że w momencie losowania nikt nie spodziewał się jeszcze, jaką rolę przyjdzie odegrać Grekom.

Portugalczycy po pierwszym przegranym meczu, zdołali wygrać z Rosją, ale na koniec czekało ich jeszcze spotkanie z Portugalią – decydujące o awansie do kolejnej fazy. To oni uchodzili za faworytów. Mieli drużynę opartą o FC Porto, które wcześniej wygrało Ligę Mistrzów, z domieszką geniuszu Luisa Figo i młodziutkiego wtedy Cristiano Ronaldo. Hiszpanie wspierali się wówczas na Raulu Gonzalezie, Vicente i Joaquinie, ale także Fernando Torresie wchodzącym na stałe do wielkiej piłki. Wychowanek Atletico wystąpił w tamtym meczu.

Przedmeczowe przewidywania się sprawdziły, bo Portugalczycy byli zespołem zdecydowanie lepszym. Stworzyli sobie więcej sytuacji, zdecydowanie dłużej byli przy piłce i zdołali wygrać, 1:0 dzięki trafieniu Nuno Gomesa. Po raz ostatni...

(fot. Getty Images)

W drodze do tytułu
Po raz kolejny Portugalczycy zmierzyli się z Hiszpanami na mundialu w 2010 roku. Wtedy zespół Vicente del Bosque przystępował do turnieju jako mistrz Europy, celem było zdobycie pierwszego w historii kraju mistrzostwa świata i udało się go zrealizować.

Z Portugalią nie było jednak łatwo. Do potyczki doszło w 1/8 finału, a Hiszpanie choć zwyciężyli 1:0, musieli uważać do samego końca spotkania. Byli co prawda drużyną lepszą, jednak nie potrafili przełożyć tego na wynik w większym wymiarze. Gola na wagę awansu do ćwierćfinału strzelił wówczas David Villa – późniejszy król strzelców turnieju.

Mecz zaskakująco wyrównany
Okazja do rewanżu przyszła prędko, bo już w dwa lata później podczas finałów mistrzostw Europy rozgrywanych w Polsce i na Ukrainie. Sąsiedzi zagrali ze sobą w półfinale rozgrywek w Doniecku. Portugalczyków skazywano na pożarcie, bo grali z Hiszpanami, którzy wygrali dwa wcześniejsze duże turnieje i znowu pokazywali, jak skutecznym są zespołem. Portugalia z kolei do półfinału trafiła po wyeliminowaniu rzekomo słabej drużyny Czechów.

Mecz zaskoczył wszystkich – wiele sytuacji, świetna i twarda gra Portugalczyków, choć Hiszpanie odwzajemnili się tym samym. To stworzyło świetne widowisko, mimo to żaden z zespołów nie strzelił gola, a o awansie do finału musiały zadecydować rzuty karne. W tych lepsi okazali się piłkarze rodem z kraju Cervantesa, wygrywając 4:2.