Kto za Nawałkę? Probierz, Czerczesow, wicemistrz Europy?

BP
03 lip, 12:43 | Polska
udostępnij
Źródło: SPORT.TVP.PL
Stanisław Czerczesow, Cesare Prandelli, Michał Probierz (fot. Getty/PAP)
Po niecałych pięciu latach zakończyła się kadencja Adama Nawałki w roli selekcjonera reprezentacji Polski. Nie znamy jeszcze jego następcy, ale w mediach pojawiają się nazwiska potencjalnych kandydatów. Wśród nich dominują obcokrajowcy, szczególnie Włosi. Świetne rozeznanie na tym rynku ma prezes PZPN Zbigniew Boniek.

Koniec ery Nawałki. Nie będzie nowego kontraktu

Michał Probierz Najpoważniejszy, a zarazem chyba jedyny prawdopodobny kandydat z Polski, który mógłby objąć reprezentację. Obecnie prowadzi Cracovię, ale największe sukcesy święcił w Jagiellonii Białystok. Z przeciętnego klubu uczynił czołowy w Polsce i do tego potrafił znakomicie pracować z młodzieżą, którą bez oporów wprowadzał do składu. Jego jedynym trofeum jest Puchar Polski w 2010 roku. Brakuje mu w CV mistrzostwa, choć w sezonie 2016/2017 był o niego o krok, przegrywając rywalizację z Legią Warszawa. Jako jeden z niewielu teraźniejszych polskich szkoleniowców został zatrudniony w silniejszej niż polska lidze europejskiej. Jego przygoda w Arisie Saloniki nie potrwała jednak długo.

Słynie z ekscentrycznego stylu bycia i zdejmowania presji z piłkarzy poprzez kierowanie jej na siebie. Ma silną osobowość, podobnie jak Zbigniew Boniek, więc niewykluczone, że na linii trener-prezes mogłoby dochodzić do spięć.

Gianni De Biasi 62-letni włoski szkoleniowiec. Jako zawodnik występował w klubach Serie A. Najwięcej meczów rozegrał w Brescii i Palermo. Prowadził wiele włoskich zespołów, takich jak Modena, Brescia, Torino i Udinese. W CV ma także prowadzenie drużyn hiszpańskich – Levante i Deportivo Alaves. Najjaśniejszym punktem jego życiorysu jest praca z reprezentacją Albanii. Selekcjonerem kadry tego kraju był w latach 2011-2017. Wprowadził zespół do mistrzostw Europy w 2016 roku. We Francji Albańczycy nie wyszli z grupy, ale odnieśli historyczne zwycięstwo nad Rumunią.

Cesare Prandelli Najgłośniejsze nazwisko na liście. Rok młodszy od De Biasiego. Jako zawodnik reprezentował barwy Cremonese, Atalanty Bergamo i Juventusu. W drużynie Starej Damy występował z Bońkiem. Jako szkoleniowiec prowadził między innymi Parmę, Romę i Fiorentinę. Z Helllasem Werona i Venezią awansował z Serie B do Serie A. Po pięcioletniej pracy we Florencji objął reprezentację Włoch, z którą zdobył wicemistrzostwo Europy w 2012 roku i trzecie miejsce w Pucharze Konfederacji rok później.

Roberto Donadoni Znakomity przed laty piłkarz, wicemistrz świata z 1994 roku, gwiazda AC Milan. Tak jak Prandelli miał okazję prowadzić reprezentację Włoch. Jego zespół w latach 2006-2008 nie osiągnął jednak sukcesu, jakiego można było oczekiwać po ówczesnych mistrzach świata. Na Euro 2008 Italia odpadła w ćwierćfinale po karnych z Hiszpanią, późniejszym mistrzem. Kierował także takimi zespołami jak Gennoa, Napoli, Parma, a ostatnio Bologna.

Stanisław Czerczesow Postać, której w Polsce przedstawiać nie trzeba. Były bramkarz, reprezentant ZSRR, WNP i Rosji. Występował w klubach rosyjskich oraz w austriackim Tirolu Innsbruck. Właśnie w Austrii rozpoczął karierę trenerską. Potem prowadził największe rosyjskie zespoły, takie jak Spartak Moskwa i Dynamo Moskwa. Jedyne puchary jako szkoleniowiec zdobył jednak z Legią Warszawa, z którą wygrał ligę i krajowy puchar. W Polsce pracował od października 2015 do maja 2016 roku. Następnie objął reprezentację Rosji i pomimo słabych wyników w meczach towarzyskich i wielkiej krytyki zdołał osiągnąć historyczny sukces. Sborna jest już w ćwierćfinale mistrzostw świata. Za jego przyjściem przemawia sentyment do Polski. Z drugiej jednak strony wątpliwe, by Rosjanie chcieli go puścić wobec takiego wyniku. Nie ulega wątpliwości, że PZPN nie może konkurować finansowo z Rosyjską Federacją Piłkarską.