Mundial 2018. Kradzież, więzienie i skorpion – meczom Anglii z Kolumbią towarzyszą niezwykłe historie

Maciej Wojs
03 lip, 15:30 | Anglia
udostępnij
Źródło: SPORT.TVP.PL / The Guardian / Daily Mail
Carlos Valderama (fot. Getty Images)
Wtorkowy mecz Anglii z Kolumbią będzie ostatnim spotkaniem 1/8 finału mundialu w Rosji i zarazem szóstym starciem obu zespołów. Niemal każde z poprzednich ma związek z wyjątkowymi historiami – oskarżeniem o kradzież, pobytem w areszcie, morderstwem i zagraniem, które przeszło do futbolowego kanonu. Transmisja od godziny 19:45 w TVP1 i TVP 4K, a od godz. 18:00 w TVP Sport, SPORT.TVP.PL i aplikacji mobilnej.

FALCAO VS. KANE: BITWA KAPITANÓW – SNAJPERÓW

Pierwsze spotkanie przypadło na 1970 rok. W Bogocie, stolicy Kolumbii, Anglicy zjawili się na kilkanaście dni przed startem mundialu w Meksyku. Wyjazd do wysokogórskich krajów Ameryki Południowej (później odwiedzili też Ekwador) miał przygotować zespół sir Alfa Ramsey'a do trudów najważniejszej imprezy czterolecia, podczas której Anglicy mieli bronić wywalczonego na własnej ziemi tytułu mistrzów świata.

Pobyt w ojczyźnie Gabriela Garcii Marqueza rozpoczął się od... skandalu z udziałem kapitana drużyny, Bobby'ego Moore'a. Dwa dni przed towarzyszką potyczką, Moore został oskarżony o kradzież wysadzanej szmaragdami bransolety z jednego ze sklepów jubilerskich znajdujących się w pobliżu hotelu, w którym zakwaterowani zostali Anglicy.

Sytuacja wydawała się absurdalna – oskarżenia przeciwko Moore'owi wysunęła sklepowa kasjerka, Clara Padilla, która opowiedziała policji jak brytyjski obrońca wyniósł wartą 625 funtów bransoletę. Rzekomo, miał ją "zdobyć" dla swej żony Tiny.

Moore, jak i trener Ramsey od początku bagatelizowali jednak sprawę. Na tyle, że szkoleniowiec kazał swojemu kapitanowi rozwiązać ją na własną rękę. Początkowo wszystko wydawało się zmierzać do szczęśliwego finału – policjanci, którzy pojawili się w hotelu poprosili Moore'a o wizytę na komisariacie, gdzie miał podpisać zeznanie o niewinności. Gdy jednak Anglik wsiadł do radiowozu, został aresztowany.

Bobby Moore wznoszący Złotą Nike (fot. Getty)

Doszło do skandalu. Moore usłyszał zarzuty. Miał zostać osadzony w jednym z aresztów Bogoty, a później deportowany do ojczyzny. Anglicy postawili na nogi swoje służby – W sprawę zaangażowany został brytyjski ambasador; do negocjacji wywołano też prezesa kolumbijskiej federacji Alfonso Seniora. Ten, próbując złagodzić nieco nastroje, zaproponował by Moore trafił do aresztu domowego... w jego posiadłości.

Policjanci przystali na tę sugestię i Moore kilka kolejnych dni spędził w domu Seniora. Tam, choćby na krok, nie odstępowało go dwóch funkcjonariuszy, którzy towarzyszyli mu nawet w trakcie porannego joggingu. Anglik sprawy nie traktował jednak poważnie – gdy jednego razu zastał policjantów śpiących, wybrał się na przebieżkę sam, po drodze... kupując im mleko do porannej kawy.

By Anglik nie zaniedbał przygotowań do mundialu, Senior zorganizował mu zajęcia w pobliskim parku. Moore nudziła jednak samotna gra, dlatego do gry zapraszał przypadkowych przechodniów i rozgrywał z nimi pokazowe mecze. Tak zyskał sympatię lokalnej prasy.

Po kilku dniach spędzonych w domowym "więzieniu" Anglik w końcu został wypuszczony. Policja wymusiła jednak na nim podpisanie dokumentów, w których miał zapewnić o pomocy w dalszym śledztwie już po powrocie z mundialu. To nie było jednak konieczne. – Od początku wiedziałem, że wszystko było ustawione – mówił później, podczas gdy brytyjskie media rozpisywały się o marnej prowokacji Kolumbijczyków, która miała utrudnić mistrzom świata przygotowania do mundialu.

A mecz? Anglicy wygrali 4:0 po dwóch golach Martina Petersa oraz trafieniach Bobby'ego Charltona i Alana Balla. Moore zagrał w tym spotkaniu, a kilkanaście dni później wyprowadził zespół na pierwszy mecz mundialu przeciwko Rumunii.

Andres Escobar w trakcie mundialu 1994 (fot. Getty)

Do kolejnego starcia doszło dopiero 18 lat później, 24 maja 1988 roku. Mecz rozegrano przy okazji czwartej edycji Rous Cup, nieistniejącego już turnieju, do którego Anglicy zapraszali Szkotów oraz drużyny z Ameryki Południowej. Padł remis 1:1, a gole zdobyli Gary Lineker oraz Andres Escobar.

Spotkanie nie zapisałoby się na kartach historii niczym specjalnym, gdyby nie wydarzenia z 2 lipca 1994 roku. Ponad sześć lat po starciu na Wembley, pod jednym z nocnych lokali w Medellin, w szyję Escobara trafiło sześć kul kalibru 38. Było to pokłosie występu Kolumbijczyków na mundialu 1994, gdzie 27-letni wtedy obrońca zdobył samobójczego gola, który wyrzucił Los Cafeteros z turnieju.

GOL, KTÓRY KOSZTOWAŁ ŻYCIE. 24 LATA TEMU ZAMORDOWANO ANDRESA ESCOBARA

Escobar rozegrał w kadrze 51 meczów, zanotował jedno trafienie – właśnie z Anglią. Dwa lata po jego morderstwie, obie drużyny zagrały na Wembley po raz drugi, by w ten sposób uczcić śmierć obrońcy i wspomóc założoną przez jego rodzinę fundację. Mecz zapamiętany został jako "narodziny skorpiona".

Chyba każdy kibic piłki nożnej kojarzy nagranie, na którym Rene Higuita, kolumbijski bramkarz o charakterystycznych bujnych lokach, miast złapać lecącą wprost w niego piłkę wykonuje wypad i w ekwilibrystyczny sposób, niczym skorpion, zagrywa futbolówkę piętami. Tak, to nagranie pochodzi właśnie z meczu Anglia – Kolumbia z 1996 roku.


Zagranie "El Loco" na stałe weszło do kanonu piłki nożnej. Tak jak i stylówka jego reprezentacyjnego kolegi Carlosa Valderramy. Grający na pozycji środkowego pomocnika Kolumbijczyk przez lata był kapitanem reprezentacji i jej twarzą – nie tylko ze względu na blond loki i wąsy. Valderrama dobrze zapadł w pamięć angielskiego obrońcy Greame'a Le Saux gdy oba zespoły spotkały się po raz kolejny, tym razem na mundialu 1998 we Francji.

Gra przeciwko niemu była czymś wyjątkowym, ale głównie ze względu na... bransoletki i wisiorki. Miał ich mnóstwo. Przez to gdy biegł, cały "dzwonił". Mogłeś mieć zamknięte oczy i wiedziałeś, że nadbiega Valderrama. Czasem miałem wrażenie, że słyszę nadjeżdżające sanie, a to po prostu był on. A jego włosy? Miały własne pole grawitacyjne – opowiada 49-letni dziś Le Saux.

Carlos Valderrama (fot. Getty)

Tamto spotkanie Anglicy wygrali 2:0 po pięknych golach Darrena Andertona i Davida Beckhama. Pierwszy trafił z ostrego kąta pod samo spojenie bramki rywali, a drugi popisał się kapitalnym strzałem z rzutu wolnego. Był to pierwszy gol "Becksa" w reprezentacji.

Po raz ostatni oba zespoły zmierzyły się w 2005 roku w towarzyskim meczu w New Jersey. Na nieistniejącym już stadionie Giants Stadium Anglicy wygrali 3:2, a hat-tricka zanotował Michael Owen.

Spośród wszystkich bohaterów poprzednich starć, wtorkowy mecz na stadionie w Kazaniu zobaczy trzech – Valderrama jest ambasadorem kolumbijskiej federacji, Lineker komentatorem BBC, a niewymieniony wcześniej Gareth Southgate, który przesiedział na ławce całe spotkanie mundialu we Francji, od listopada 2016 roku prowadzi Anglików. Czy we wtorek po raz drugi w swojej karierze pokona rywali?

SZCZEGÓŁY TRANSMISJI
GODZINA: Studio przedmeczowe od godziny 19:45 w TVP 1 i TVP 4K, a od godziny 18:00 w TVP Sport, SPORT.TVP.PL i aplikacji mobilnej. Początek meczu o godzinie 20:00
KOMENTATORZY: Dariusz Szpakowski, Andrzej Juskowiak
PROWADZĄCY STUDIO: Maciej Kurzajewski
GOŚCIE W STUDIO: Bartłomiej Rabij, Grzegorz Rasiak, Jerzy Dudek
ANALIZA: Andrzej Strejlau, Jerzy Engel, Michał Listkiewicz, Włodzimierz Lubański