Legendy Spartaka, wrogowie Berii. Historia braci Starostinów

Radosław Przybysz
09 lip, 15:10
udostępnij
Źródło: SPORT.TVP.PL
Po lewej: pomnik braci Starostinów na stadionie Spartaka. Po prawej: bracia Starostinowie. Nikołaj na górze z prawej (fot. Twitter.com)
Dynamo było klubem bezpieki. CSKA – armii. Lokomotiw i Torpedo – klubami robotniczymi. Tylko Spartak nie był "pod opieką" żadnego resortu. Był "klubem ludu". Założyli go bracia Starostinowie. Andriej, Aleksandr, Piotr i – przede wszystkim – najstarszy z nich Nikołaj to legendy rosyjskiej piłki. Znienawidzeni przez Ławrientija Berię byli oskarżeni o planowanie zamachu na Józefa Stalina, a uniknąć śmierci pomagał im... jego syn, Wasilij. Ta historia mogła wydarzyć się tylko w sowieckiej Rosji.

Najlepszy widok na gola Grzegorza Krychowiaka w meczu z Senegalem i na rzuty karne w spotkaniu Kolumbia – Anglia mieli czterej jegomoście odlani z brązu, którzy rozsiedli się na ławce za jedną z bramek Otkrytije Arieny. Stadion, który oddano do użytku w 2014 roku, jest pierwszym domem Spartaka w jego historii. A liczy ona ponad 80 lat. Mężczyźni uwiecznieni na pomniku przed trybuną najbardziej oddanych kibiców to bracia Starostin. Im poświęcona jest ta historia.

Nikołaj przyszedł na świat w 1902 roku, w Moskwie, dzielnicy presneńskiej, jako najstarszy z czwórki braci. Mieli również dwie siostry, Klaudię i Werę. Ich ojciec był myśliwym, zmarł na tyfus w 1920 roku. Nikołaj musiał wziąć wtedy odpowiedzialność za rodzinę. Na szczęście był już rozpoznawalnym i uznawanym w Moskwie sportowcem. Zimą grał w hokeja, latem – w piłkę nożną, która powoli zdobywała w kraju coraz większą popularność. Szybko został kapitanem reprezentacji w obu dyscyplinach. Przystojny, lekkoduch, amant tamtych czasów. A bracia szli za jego przykładem.

– Kto gra na prawej obronie?
– Starostin.

– A w środku pomocy?
– Starostin.

– A obok niego?
– Starostin.

– A na prawym skrzydle?
– Starostin.

– Rozumiem. Starostin to po rosyjsku piłkarz.

Do takiej konkluzji miał dojść zagraniczny reporter, gdy wypytywał o skład Spartaka podczas jednego z jego wyjazdów na Zachód. Nikołaj, dynamiczny prawoskrzydłowy, również za granicą miał wymyślić nazwę dla nowego klubu. Zasłyszał ją ponoć w 1927 roku w Niemczech, gdzie grał z reprezentacją ZSRR. Andriej twierdził z kolei, że to on wpadł na nazwę, gdy na półce zobaczył okładkę powieści "Spartacus" autorstwa Raffaello Giovagnollego.



Legendarny przywódca największego powstania niewolników w historii Rzymu to romantyczny patron, wymarzony dla "klubu ludu". Jego efektowna statua stoi dziś przed stadionem, na którym rozegrano pięć meczów mundialu 2018. Ale Spartak nigdy nie był naprawdę antysystemowy. Ani nie jest dziś (Otkrytije Arienę wybudował miliarder, oligarcha Leonid Fiedun, a sponsorem jest naftowy gigant, Łukoil), ani nie był u zarania. Spartak nie powstałby w 1935 roku, gdyby nie wsparcie Aleksandra Kosariewa, przewodniczącego Komsomołu, komunistycznej młodzieżówki i protegowanego Nikołaja Jeżowa, "krwawego karła".

Kosariew chętnie ogrzewał się w blasku znanych sportowców. Tym bardziej, że Spartak szybko zyskał dużą popularność. Z finansowym wsparciem Promkooperacji – spółdzielni niezależnych handlarzy i producentów spożywczych – zatrudniał najlepszych piłkarzy i rywalizował jak równy z równym z Dynamem, klubem NKWD. W 1938 i 1939 zdobył dublet, a jego mecze z trybun oglądało średnio 50 tysięcy ludzi.

Wielkim dowodem popularności klubu był rozegrany w 1936 roku mecz pokazowy między pierwszą i drugą drużyną Spartaka. Spotkanie na Placu Czerwonym oglądał z trybun sam Józef Stalin. Do dziś ten mecz jest uznawany za pierwszy, na który wybrał się osobiście. Manewr był ryzykowny. Pierwotnie Spartak miał mierzyć się z Dynamem, ale lokalni rywale odmówili. Bali się, że trafią w Stalina piłką. By nie zawieść oczekiwań dyktatora, Starostin polecił swoim kolegom nie faulować się wzajemnie i jeszcze przed meczem zaplanował z drużyną jak padnie siedem goli.

Zespół Spartaka, który wygrał Puchar ZSRR w 1939 roku (fot. Wikimedia Commons)

Tłuste czasy nie trwały jednak długo. Spartak działał na nerwy Ławrientijowi Berii – szefowi NKWD, a co za tym idzie prezesowi Dynama. Beria, prywatnie wielki fan futbolu, w przeszłości sam był piłkarzem. W latach 20. trafili na siebie ze Starostinem na boisku w Gruzji. Moskiewski skrzydłowy bezlitośnie ośmieszał wtedy mniej utalentowanego rywala. Ławrientij nigdy tego nie zapomniał.

Drugi raz Starostin nadepnął na odcisk Ludowemu Komisarzowi Spraw Wewnętrznych ZSRR we wrześniu 1939 roku. Spartak mierzył się w Moskwie z Dinamem Tbilisi w półfinale Pucharu ZSRR. Wygrał 1:0, ale goście z Tbilisi twierdzili, że piłka po strzale Andrieja Protasowa nie przekroczyła całym obwodem linii bramkowej. W finale Spartak wygrał 3:1 ze Stalińcem Leningrad (tak, istniał taki klub), ale kilkanaście dni po finale partia komunistyczna nakazała... powtórzenie półfinału. Beria oglądał z trybun, jak jego ulubieńcy przegrywają 2:3. "Gdy spojrzałem na sektor dygnitarzy, zobaczyłem jak Beria ze wściekłością zrywa się ze swojego fotela i opuszcza trybuny" – pisał we wspomnieniach Nikołaj. Jego śmiertelna zabawa w kotka i myszkę z szefem sowieckiej bezpieki miała potrwać jeszcze kilka lat.

Nastała wielka czystka. W listopadzie 1938 roku Beria osobiście aresztował Kosariewa, m.in. pod zarzutem szpiegostwa na rzecz Polski. W lutym szefa Komsomołu rozstrzelano. Starostin został bez protektora.

Ławrientij Beria ze Swietłaną, córką Stalina (w tle) (fot. Wikimedia Commons)

Wcześniej aresztowano 18 osób powiązanych ze Starostinami. Wszystkie miały potwierdzić (prawdopodobnie pod przymusem), że bracia planowali... zamach na Stalina. Chcieli go jakoby przeprowadzić w czasie wspomnianego meczu na Placu Czerwonym, w dniu parady pierwszomajowej w 1937 r. albo w czasie czerwcowej parady sportowców. Mnogość wersji, w zależności od źródła, pokazuje, jak niewiarygodna była sama koncepcja oskarżycieli. Po kilku latach śledztwa, w marcową noc 1942 roku Nikołaj "obudził się z pistoletem przystawionym do skroni". Nadszedł czas rewanżu Berii.

Bracia spędzili półtora roku na Łubiance, w siedzibie NKWD, gdzie byli przesłuchiwani i torturowani. Według odtajnionych w czerwcu tego roku (już po rozpoczęciu mundialu) akt śledztwa, "ktoś" zainterweniował i stanął w obronie Starostinów. W sierpniu 1943 roku zostali skazani na 10 lat łagru. Wyrok, jak na ówczesne realia, bardzo łagodny. "Ostatecznie dostaliśmy jedynie za zrabowanie jakiejś ciężarówki, burżujską mentalność i antysowieckie wypowiedzi. Taka łagodna kara dowiodła, że cały świat rosyjskiego sportu nas wspiera i że mamy miejsce w sercach kibiców" – wspominał w swojej autobiografii Nikołaj.

Z odtajnionych akt poznaliśmy jednak jeszcze inne przewinienia braci. Według bezpieki, ukradli sprzęt sportowy Spartaka i sprzedali go na czarnym rynku po zawyżonej cenie. Wzbogacili się na tym w sumie o ponad 50 tysięcy rubli. Przekupili również przewodniczącego państwowej komisji wojskowej, by nie pójść na front. Do łapówki użyli mięsa, wódki, masła i innych deficytowych produktów, które dostarczali im pracownicy Promkooperacji, wspomnianego sponsora Spartaka. Gwiazdorzy moskiewskiego sportu wiedzieli, że "kto kombinuje, ten żyje". Nie brakowało im niczego. W tym samym czasie z głodu umierały tysiące mieszkańców oblężonego Leningradu i innych sowieckich miast.

Braci rozesłano na wszystkie możliwe strony archipelagu Gułag, od Uchty, 1600 km od Moskwy, po Chabrowsk pod chińską granicą. Nikołaj pracował przy budowie kolei. Nie wiodło mu się źle. Był szanowany przez strażników i współwięźniów, którzy z przyjemnością słuchali jego opowieści z piłkarskiej kariery. Gdziekolwiek trafił, lokalne władze prosiły go, by trenował tamtejsze kluby, Dynama (ironia losu). Spał w klubowych budynkach, nie w barakach.

Grób (L) i tablica upamiętniająca Nikołaja Starostina (fot. Wikimedia Commons)

W 1948 nadszedł telegram z Moskwy. Nikołaj został poproszony o prowadzenie VVS, klubu radzieckich sił powietrznych okręgu moskiewskiego. Jego dowódcą był Wasilij Stalin, syn Józefa Wissarionowicza. NKWD momentalnie namierzyło uciekiniera i nakazało powrót do łagru w ciągu 24 godzin. Rozpoczęła się gra na szczycie, której przedmiotem był Starostin. Wasilij nakazał mu ukryć się w jego domu. Przez dwa miesiące spali w jednym łóżku, z pistoletem, który młody Stalin zawsze trzymał pod poduszką. Syn dyktatora nie wylewał za kołnierz i gdy pewnego dnia spał pijany, Starostin nie wytrzymał i wykradł się oknem, by spotkać się z rodziną. Wtedy agenci Berii go dopadli. Zesłany do Kazachskiej Socjalistycznej Republiki Radzieckiej został trenerem piłki nożnej i hokeja w klubie Kajrat Ałmaty i mocno przyczynił się do rozwoju tej drużyny.

W 1953 Stalin zmarł. Niedługo później stracono Berię. W wyniku destaliniacji braci zrehabilitowano, a ich wyrok uznano za nielegalny. Mogli wreszcie wrócić do Spartaka. Nikołaj był prezydentem klubu od 1955 do 1992 roku. Po upadku komuny był współtwórcą rosyjskiej ligi i związku piłkarskiego. W 1989 roku napisał swoje wspomnienia pod tytułem "Przez lata z futbolem". Zmarł siedem lat później.

Spartak jest najpopularniejszym i najbardziej utytułowanym klubem w historii rosyjskiej piłki. Sowieckiej również.

Źródła:
1. "Najważniejszy mecz Kremla". Roman Imielski, Radosław Leniarski. Wydawnictwo Agora, 2018.
2. Spartak and survival - the story of Nikolai Starostin (https://www.bbc.com/sport/football/20518141)
3. Spartak, survival and success: the story of Nikolai Starostin (https://thesefootballtimes.co/2016/05/25/spartak-survival-and-success-the-story-of-nikolai-starostin/)
4. Starostin Means Footballer in Russian (http://russianfootballnews.com/starostin-means-footballer-in-russia)