– Prezes Zbigniew Boniek powiedział, że jesteśmy na siebie skazani, ale to kwestia czasu, żeby się poznać i dotrzeć. Mój pradziadek był pierwszym selekcjonerem reprezentacji Polski i jednym z założycieli PZPN, dlatego wierzę, że będziemy nadawać z prezesem Bońkiem na tych samych falach – powiedział Marek Szkolnikowski w trzecim wywiadzie z cyklu #zapytajszefatvpsport.
– 7 czerwca kanał TVP Sport wszedł na Naziemną Telewizję Cyfrową. Czyli tak jak Pan zapowiadał, przed startem mundialu. Można ogłosić sukces?
Marek Szkolnikowski: – Od ponad dwóch lat walczyliśmy o to, żeby TVP Sport był w każdym polskim domu, bez żadnych dodatkowych opłat. To wielki sukces. Dostałem kilkadziesiąt maili i wiadomości na Twitterze z podziękowaniami. Byłem zszokowany aż tak pozytywnym odbiorem i trochę onieśmielony, bo to w końcu tylko nasza praca. Robimy wszystko, żeby zadowolić odbiorców. Już są pierwsze efekty – w piątek 8 czerwca pobiliśmy rekord dziennego udziału telewizyjnego. Ponad trzy procent, to najlepszy wynik w historii TVP Sport. W trakcie meczu Polska – Chile liderem rynku była oczywiście TVP1, na drugim miejscu był TVP Sport, później długo nic, Polsat, TVN i TVP2. Widać, że jest duże zapotrzebowanie na sport w otwartych kanałach. Jako ostatnia stacja sportowa w Polsce przeszliśmy na nadawanie całodobowe. Nielsen liczy udziały przez 24 godziny, a nie przez czas trwania emisji. Jeśli nie nadawaliśmy od północy do szóstej czy siódmej rano, to od razu mieliśmy zero. W tej chwili sporo ludzi ogląda TVP Sport również w nocy i automatycznie oglądalności są dużo wyższe.
– Powiedział Pan o meczu Polska – Chile, ale mamy też pytanie bardziej ogólne. "Jak bardzo widoczny jest wzrost oglądalności TVP Sport po przejściu na NTC?".
– To dopiero początek, bo wiele osób jeszcze nie wie, że TVP Sport jest ogólnodostępny. W wielu domach trzeba dekodery jeszcze raz uruchomić i wyszukać programy. Poza tym przyzwyczajenie widza to długofalowy proces, ale jesteśmy przekonani, że to kapitalny ruch. Biorąc pod uwagę organiczną oglądalność TVP Sport z TVP Rozrywka, to jest znacznie wyższa, niż w odwrotnym układzie.
– Pan Paweł cieszy się, że może oglądać TVP Sport w Naziemnej Telewizji Cyfrowej, ale pyta czy będzie tak również po mundialu?
– Prezes Jacek Kurski zrobił wszystko, co obiecał, jeśli chodzi o TVP Sport w Naziemnej Telewizji Cyfrowej. Weszliśmy na multipleks 3. Trwają negocjacje z Emitelem w sprawie MUX8, ale są one bardzo trudne. Jednak nie wyobrażam sobie, by po mundialu TVP Sport zniknął z Naziemnej Telewizji Cyfrowej. Mam zapewnienie zarządu, że po mundialu pozostaniemy kanałem otwartym.
– Wszystkie mecze mistrzostw świata będzie można obejrzeć nie tylko na antenach Telewizji Polskiej, ale także na stronie SPORT.TVP.PL i w aplikacji mobilnej. Zasadne pytanie od użytkownika serwisu: "czy serwery są przygotowane na duże obciążenie portalu podczas mundialu?".
– Nad tym pracują TVP Technologie i Ośrodek Mediów Interaktywnych. Mecz Polska – Chile oglądało 180 tysięcy użytkowników na stronie SPORT.TVP.PL i 30 tysięcy w aplikacji mobilnej. Na pewno podczas mundialu pobijemy rekord polskiego internetu i tu nie mam żadnych wątpliwości. Dni z meczami Polaków, kiedy będą dostępne alternatywne transmisje z komentarzem "izaka", mogą być absolutnie rekordowe. Mamy zapewnienie, że serwery są przygotowane na bardzo duży ruch na stronie i liczymy, że nie będzie żadnych kłopotów technicznych.
– Wiele osób zastanawia się, dlaczego nie może oglądać meczów w internecie za granicą.
– W prawach sportowych jest tzw. geoblokada. Pozyskuje się je na pokazywanie wydarzenia na terytorium danego kraju. Największe imprezy są geoblokowane, tak żebyśmy wypełnili zapisy umów licencyjnych.
– Andrzej Twarowski zakończył swój projekt radiowy, a wcześniej mówił Pan o ewentualnej współpracy z TVP podczas mundialu. Jak wygląda ta sprawa w tym momencie?
– Prowadziliśmy rozmowy z Andrzejem Twarowskim, ale ostatnio sytuacja skomplikowała się w związku z tweetem o 4 czerwca. Biorę jednak poprawkę na to, że w Andrzeju siedziały głęboko emocje związane z zamknięciem radia zapinamypasy.pl i mam wrażenie, że nie do końca zapoznał się z materiałem w Wiadomościach, do którego się odniósł.
– Pan Radosław boi się, że Jacek Jońca nie poradzi sobie z komentowaniem spotkań piłkarskich, ale zaznacza, że "jest dobry i pożyteczny w skrótach. Czy nie może się tym zająć?".
– Jacek rzeczywiście bardzo dobrze sobie radzi w skrótach Ligi Mistrzów. Pamiętajmy też, że przez długi czas nie komentował meczów piłkarskich, więc potrzebuje trochę czasu i wprawy, żeby wrócić do najwyższej formy. Jestem o niego spokojny.
– TVP Sport planuje jakieś transfery komentatorów piłkarskich czy zamierza stawiać na młodych dziennikarzy, takich jak Aleksander Roj i Hubert Bugaj?
– Gdybyśmy nie chcieli stawiać na nowe, młode osobowości, to nie umożliwilibyśmy komentowania spotkań utalentowanym komentatorom. Mamy bardzo dobry zespół dziennikarski, ale chcemy być coraz lepszą redakcją, dlatego obserwujemy rozwój komentatorów z innych stacji. Jeżeli pojawi się ktoś z odpowiednim potencjałem, to na pewno się nim zainteresujemy.
– Czy NHL w TVP Sport był dobrym pomysłem?
– Jesteśmy bardzo zadowoleni z projektu NHL. Jacek Banasikowski wykonał bardzo dużą pracę nad sformatowaniem cyklu, cały zespół również doskonale pracuje. Pierwszy sezon był dla nas testowy, ale już z tego drugiego jestem bardzo zadowolony. Cieszę się, że mamy bardzo długą umowę na pokazywanie najlepszej hokejowej ligi świata. Oglądalności zaczynają być zadowalające, a po wejściu TVP Sport na Naziemną Telewizję Cyfrową będą jeszcze wyższe. Kluczowe dla tego projektu było postawienie na dwa stałe pasma – w nocy z piątku na sobotę i z soboty na niedzielę. Widzowie przyzwyczaili się, że w weekend mogą oglądać mecze NHL, z kolei wcześniej te spotkania były rozrzucone po ramówce.
– Jest Pan zadowolony z Patryka Rokickiego, Adriana Kowala czy Piotra Chłystka, młodych komentatorów zajmujących się NHL?
– To jest dowód na to, że Telewizja Polska stawia na młodych ludzi, pasjonatów danych dyscyplin, w tym przypadku ekspertów NHL. Przyglądamy się. Jest bardzo wiele pozytywnych opinii o tym zespole i oby tak dalej.
– Za nami duże gale bokserskie w kraju. Zacznijmy od Narodowej Gali Boksu – jak Pan ocenia tę imprezę?
– Jeśli chodzi o aspekt telewizyjny, to był postęp w porównaniu do naszej pierwszej gali Knocking Boxing Night z Wałcza. Mogę się wypowiadać tylko za kwestie, za które odpowiadała Telewizja Polska, czyli produkcja sygnału i transmisja całej gali. W telewizji wyglądało to całkiem nieźle, była fajna walka Talarek – Dąbrowski, świetnie zaprezentowała się Ewa Piątkowska, całkiem nieźle wypadł Artur Szpilka, który zaczął współpracę z Andrzejem Gmitrukiem. Jeśli chodzi o organizację, to wiele cierpkich słów zostało już powiedzianych. Jeśli TVP wykupuje prawa do Ligi Mistrzów, to nie odpowiada za to, że np. w finale Karius się skompromituje, trybuny są puste czy ktoś wbiegnie na boisko. Tu odpowiedzialność jest po stronie organizatora.
– Gala w Rzeszowie wypadła lepiej?
– Zdecydowanie, było widać postęp. Bardzo dobrze układa się współpraca z KnockOut Promotion. Cały czas poprawiamy mankamenty. Używając nomenklatury bokserskiej można powiedzieć, że Wałcz to był "no contest", teraz jesteśmy w trzeciej czy czwartej rundzie, ale do walki o mistrzostwo świata nam jeszcze dużo brakuje. W skali szkolnej dałbym nam trójkę z małym plusikiem, natomiast widzę, że widzowie to dostrzegają. Po gali w Rzeszowie było dużo mniej krytycznych uwag, a wręcz dostaliśmy wiele pozytywnych sygnałów. Telewizyjnie gala wyglądała bardzo dobrze – grafiki, zwiastuny, oprawa. Pięściarsko też mieliśmy świetne widowisko – była walka "Diablo" Włodarczyka z groźnym Durodolą, do tego pokolenie utalentowanych zawodników, takich jak Stępień, Runowski czy Czerkaszyn. Czekamy na kolejne gale po mundialu i mam nadzieję, że dalej będziemy się rozwijać.
– Andrzej Wasilewski zapowiedział, że jeśli Szpilka i Włodarczyk wygrają swoje walki, to jesienią możliwy będzie pojedynek tych pięściarzy.
– Na pewno byłoby to elektryzujące starcie. Obaj zawodnicy są w stajni Andrzeja Wasilewskiego, dlatego muszę z nim porozmawiać i zobaczymy, w którym kierunku pójdziemy. Jednak moim zdaniem na tę walkę jest jeszcze za wcześnie. I Artur Szpilka, i Krzysztof Włodarczyk powinni stoczyć jeszcze jeden lub dwa pojedynki i dopiero jak je wygrają, to taki pojedynek miałby sens. Niewątpliwie byłoby to coś wielkiego w polskim boksie, ale są jeszcze inne nazwiska. Mam nadzieję, że Kamil Szeremeta już na kolejnej gali będzie bronił pasa mistrzowskiego. To jest jedyny pas, który jest w posiadaniu polskiego pięściarza, nie licząc oczywiście naszej mistrzyni Ewy Piątkowskiej. Jest także Maciej Sulęcki i kilku młodych, o których wcześniej wspomniałem, więc projekt bokserski wygląda naprawdę obiecująco. Jeśli Rzeszów był na trójkę z plusem, to mam nadzieję, że po kolejnej gali będziemy mogli wystawić ocenę dobrą.
Rozmawiał Adrian Koliński