– Strzałem w dziesiątkę było zatrudnienie Sebastiana Mili. Świetny był też Adrian Mierzejewski, bardzo dobrze wypadli eksperci z weszlo.com – przede wszystkim Adam Kotleszka. Jestem bardzo zadowolony z Bartłomieja Rabija, naszego eksperta od piłki latynoskiej, ale nie wszyscy się sprawdzili i – tak jak w przypadku komentatorów – będziemy wyciągać wnioski na przyszłość – powiedział dyrektor TVP Sport, Marek Szkolnikowski w czwartej rozmowie z cyklu #zapytajszefatvpsport.
– Mistrzostwa świata wchodzą w fazę ćwierćfinałów. Jak pan ocenia mundial w Telewizji Polskiej?
Marek Szkolnikowski: – Pobiliśmy wszystkie możliwe rekordy, zarówno telewizyjne, jak i internetowe. Najlepsze wyniki miały naturalnie mecze Polaków – spotkanie z Kolumbią oglądało 18 milionów, a dwa miliony w samym TVP Sport. Znakomite wyniki ma TVP1 i TVP2, a TVP Sport w Naziemnej Telewizji Cyfrowej notuje rekordowe udziały dzienne i tygodniowe. Czerwiec był najlepszym miesiącem w historii. Tak pół żartem, pół serio na Twitterze pojawiła się informacja o wzroście oglądalności o jakieś 1317 procent (śmiech). Aplikacja TVP Sport ma już milion instalacji, a mecz Polska – Senegal był rekordem polskiego internetu – łączny wynik to 600 tysięcy użytkowników. Kapitalne liczby. Bardzo ciężko pracowaliśmy, bo przygotowywaliśmy się do mundialu ponad rok. Widzę, że kibice są zadowoleni. Uznanie wyrażali też Zbigniew Boniek, Janusz Basałaj, a także najbardziej wpływowi dziennikarze sportowi w Polsce – Krzysztof Stanowski, Michał Pol czy Tomasz Smokowski. Widać, że udało nam się przełamać pewne stereotypy, udowodniliśmy, że Telewizja Polska może pokazywać wielkie imprezy i słuchać widzów. Pamiętamy jednak, że możemy być jeszcze lepsi. Na pewno wyciągniemy wnioski.
– Jak ocenia pan pracę komentatorów podczas mundialu?
– Oglądam wszystkie mecze i wszystkie studia od rana do wieczora. Chciałbym zwrócić uwagę na Sławomira Kwiatkowskiego, który bardzo dobrze wypadł w duecie z Robertem Podolińskim, co zostało zauważone, patrząc na reakcję w mediach społecznościowych. Na najwyższej imprezie czterolecia udowodnił, że wytrzymał presję i pokazał, że zasługuje na dużą szansę. Nieźle wypadli nasi młodzi komentatorzy Hubert Bugaj i Aleksander Roj. Bardzo dobre recenzje, tradycyjnie, zebrał Jacek Laskowski. Jego komentarze z mundialem w 4K czy wyłowieniem Ryszarda Ochódzkiego na trybunach przejdą do historii.
– Śledzi pan komentarze na temat komentatorów w mediach społecznościowych? Jak reaguje pan na krytykę swoich pracowników?
– Śledzę większość wpisów, na wiele z nich staram się odpowiadać. Kilka osób musiałem zablokować na Twitterze – z każdym jestem w stanie wejść w polemikę, bardzo cenię sobie i dziękuję za krytyczne uwagi, natomiast jeżeli ktoś nie potrafi zachować kultury osobistej albo używa absurdalnych pozasportowych argumentów, to nie mamy o czym rozmawiać. Zawsze powtarzam, że Twitter to jakiś promil polskich kibiców w internecie. Niektórzy myślą, że są jedynymi odbiorcami, tymczasem my robimy telewizję dla wszystkich Polaków, ogląda nas 18 mln ludzi, z kolei na Twitterze jest jakieś 150 tysięcy realnych użytkowników. Krytyczne wpisy czytam i szanuję te opinie, lecz jeśli zebralibyśmy je wszystkie, to wyszłoby, że połowa ludzi lubi Szpakowskiego, a druga połowa Laskowskiego. Pięć osób napisze, że Kwiatkowski jest świetny, a pięć, że się do niczego nie nadaje. Jeden pisze, że Trzeciak nie może być ekspertem. Drugi: że jest znakomity. Trzeba to wyważyć. Jeśli głosy widzów to 50 na 50, trudno cokolwiek z taką wiedzą zrobić. Jeśli natomiast 90 procent pisze jednoznacznie, że dany komentator czy ekspert nie znajduje akceptacji, wtedy jest to jakimś wyznacznikiem. Z drugiej strony mam też swoje obserwacje, wiedzę i intuicję i proszę widzów o zaufanie, bo wiem, co robię i wydaje mi się, że widać efekty.
– Który z ekspertów zrobił najlepsze wrażenie?
– Strzałem w dziesiątkę było zatrudnienie Sebastiana Mili. Mamy bardzo duże plany w stosunku do niego i po mundialu będziemy rozmawiać. Ma ogromny talent i potencjał, by być jednym z czołowych dziennikarzy sportowych w Polsce. Świetny był Adrian Mierzejewski, bardzo dobrze wypadli eksperci z weszlo.com – przede wszystkim Adam Kotleszka. Jestem bardzo zadowolony z Bartłomieja Rabija, naszego eksperta od piłki latynoskiej. Bardzo ciekawe było zestawienie gości z lożą ekspertów i dyskusje o decyzjach sędziów, czego najgorętszym przykładem było starcie Macieja Szczęsnego z Michałem Listkiewiczem. Futbol to emocje i dobrze, że nie brakuje ich też w naszym studiu. W gronie 40 ekspertów było wielu świetnych, ale nie wszyscy się sprawdzili i – tak jak w przypadku komentatorów – będziemy wyciągać wnioski na przyszłość, aby jakość programów była jeszcze wyższa.
– Pytanie od widza: "Po co zapraszać do studia piłkarzy nie mających nic do powiedzenia? Przykłady Panów Kotleszki i Rabija pokazują, że nie musicie iść tą drogą.
– We wszystkich telewizjach na świecie korzysta się z doświadczonych piłkarzy – w ZDF jest Oliver Kahn, w BBC Gary Lineker i można tak wymieniać. Trudno zapraszać hokeistów czy koszykarzy do studia piłkarskiego. Byli piłkarze są w stanie zobaczyć dużo więcej, podejść do tematu z innej perspektywy, natomiast zgadzam się z tym, że powinno to być wypośrodkowane. Bycie byłym zawodnikiem niekoniecznie kwalifikuje do bycia ekspertem. Mamy tego świadomość i po mundialu poddamy wszystkich ocenie.
– Jak ocenia pan mundial pod względem sportowym?
– Występ reprezentacji Polski oceniam katastrofalnie. Szkoda, że tak to się skończyło. Mamy świetnych piłkarzy, ale byliśmy źle przygotowani fizycznie, psychicznie i przede wszystkim taktycznie. Zmianę taktyki przed najważniejszym turniejem czterolecia, a dla niektórych zawodników najważniejszym turniejem życia, uważam za błąd. Selekcjoner popełnił też błędy w selekcji, bo zabranie Sławomira Peszki na mistrzostwa i wpuszczenie go na ostatnie dziesięć minut meczu z Japonią zakrawa na ponury żart. To jest sport, można przegrać, ale zabrakło wzięcia odpowiedzialności za wynik. "Niski pressing" czy "lapsus językowy" przejdą do historii naszego futbolu i niekoniecznie będą to złote karty polskiej piłki. Mówienie, że maksymalnie wykorzystaliśmy nasz potencjał jest nie na miejscu, bo widzimy, co zrobili Szwedzi, gdzie są Rosjanie, czy jak grali Duńczycy. Uważam, że potencjał był ogromny i mogliśmy być w tej chwili na miejscu Anglików czy Szwedów.
– Rozstanie z Adamem Nawałką to dobra decyzja?
– Myślę, że tak. Dziękujemy trenerowi za to, co zrobił z polską piłką, bo po latach piłkarskiego średniowiecza wprowadził nas na salony. Dziękuję za Euro 2016, za historyczny mecz z Niemcami, natomiast teraz coś się wypaliło, o czym mówili nawet piłkarze. Przez ostatnie dwa lata nie zrobiliśmy postępu. A jak wiadomo – jeśli się nie rozwijasz, to robisz krok wstecz. Dlatego myślę, że zmiana szkoleniowca jest naturalna. Nowy selekcjoner będzie miał czas, żeby przygotować zespół do eliminacji Euro 2020, bo my trochę tę Ligę Narodów demonizujemy – że zaraz gramy z Włochami i Portugalią. Natomiast jest to format wymyślony przez UEFA, by zastąpić mecze towarzyskie, więc myślę, że to idealny czas na zmianę pokoleniową w kadrze. Żeby zbudować drużynę, jak Rosja przed mundialem. Zespół Stanisława Czerczesowa grał z Argentyną, Brazylią i Hiszpanią, czyli najlepszymi reprezentacjami świata, a jak wiadomo – od najlepszych można się najwięcej nauczyć.
– Kogo chciałby pan zobaczyć w roli szkoleniowca drużyny narodowej?
– Znając Zbigniewa Bońka pewnie będzie to Gianni De Biasi. Dla mnie powinien to być ktoś pokroju Stanisława Czerczesowa. Czyli człowiek, który będzie dobrym motywatorem i będzie potrafił przygotować zespół pod względem fizycznym.
– Ostatnio Jerzy Dudek powiedział w studiu SPORT.TVP.PL, że nie stać nas na Czerczesowa.
– Z tego, co słyszałem selekcjoner Rosjan zarabia 2,5 mln euro rocznie, ale jeśli chcemy zrobić krok do przodu, musimy zatrudniać najlepszych trenerów. Za jakość trzeba zapłacić.
– Przed nami ćwierćfinały, w walce o tytuł zostało osiem drużyn. Kto jest pana faworytem?
– Na razie największe wrażenie zrobili na mnie Chorwaci, ale tylko w fazie grupowej, bo na ten ostatni mecz trudno było patrzeć. Wkraczamy w nową erę futbolu. Mniej liczą się indywidualności, a bardziej drużyna. Tak naprawdę wszystko jest możliwe. Spójrzmy na Rosjan – kto by przypuszczał, że zajdą tak daleko, a Czerczesow będzie na poziomie Otto Rehhagela, który z Grecją zdobył mistrzostwo Europy. Jednak dużo ciekawsza jest ta połówka drabinki, gdzie jest Francja i Brazylia. Myślę, że w półfinale zobaczymy przedwczesny finał. W drugiej połówce stawiam na półfinał Chorwacja – Anglia.
– A w finale?
– Gdybym miał typować, obstawiłbym finał Francja – Chorwacja.
– Pan Michał pyta czy mundial to wystarczający powód, by z TVP Sport zniknęły doniesienia z innych aren sportowych?
– Postanowiliśmy, że TVP Sport będzie kanałem mundialowym 24 godziny na dobę. Widzowie są zachwyceni takim rozwiązaniem, a wyniki oglądalności pokazują, że była to słuszna decyzja. Rekordowy "Mundialowy wieczór" oglądało prawie pół miliona ludzi. Natomiast są takie wydarzenia, które spychają turniej w Rosji na dalszy plan. Tak było w przypadku śmierci Ireny Szewińskiej, królowej polskiego sportu. W tej niezwykle smutnej i trudnej chwili "złamaliśmy" ramówkę i zrobiliśmy specjalne wydanie programu, poświęcone w całości naszej wybitnej lekkoatletce.
– TVP Sport po mistrzostwach świata zostanie w systemie SD na Naziemnej Telewizji Cyfrowej?
– Cały czas trwają rozmowy z Emitelem na temat MUX8, żądania są bardzo wygórowane i w tej chwili nie wiem na jakim są etapie. Po mundialu TVP Sport na pewno zostanie na MUX, ale nie wiem czy będzie w SD czy w HD. Oczywiście mamy pełną świadomość, że sport musi być w HD, ale przypominam, że ci, którzy mieli TVP Sport w kablówkach i sieciach satelitarnych, nadal mają ten kanał w HD, więc to dotyczy tylko telewidzów Naziemnej Telewizji Cyfrowej. Bardzo proszę o cierpliwość, bo walka o to, żeby TVP Sport w ogóle był w NTC trwała dwa lata, więc i tak zrobiliśmy krok do przodu. Lepiej mieć jeszcze przez jakiś czas TVP Sport w SD, niż znów w ogóle go nie mieć.
– Zbliża się Letnie Grand Prix i zawody w Wiśle. Pan Paweł pisze: "Wiem, że Włodzimierz Szaranowicz zakończył karierę komentatora, ale myślę, że propozycja roli eksperta jest jak najbardziej realna". Wyjaśnijmy tę kwestię.
– Pierwsze słyszę, żeby Włodzimierz Szaranowicz kończył karierę. Wręcz przeciwnie, pracuje z nami i bardzo mocno mnie wspiera. Zimą będzie naszym głównym komentatorem skoków narciarskich, a jeszcze tego lata skomentuje lekkoatletyczne mistrzostwa europejskie w Berlinie. Z tego, co wiem, Włodzimierz Szaranowicz pożegnał się z zimowymi igrzyskami olimpijskimi, ale mam nadzieję, że jeszcze przez długi czas będzie naszym komentatorem.
– Czy TVP planuje zakup Copa America 2019?
– Nie wiem. Wszystko zależy od tego jakie będą żądania finansowe. Nie jest to jakiś łakomy kąsek, o który będziemy się mocno bić, ale jeśli cena będzie adekwatna do wartości tych praw, to pewnie o nie wystąpimy.
– Jakie są szanse, że jesienią zobaczymy w TVP Ligę Mistrzów i Ligę Europejską?
– Podjęliśmy wstępne rozmowy. Nie po to w zeszłym sezonie zainwestowaliśmy w Ligę Mistrzów, wypromowaliśmy ją w TVP1, żeby teraz o temacie zapomnieć. Tak jak wielokrotnie mówiłem – biznes lubi ciszę, ale zrobimy wszystko, by Liga Mistrzów pojawiła się w Telewizji Polskiej.
Rozmawiał Adrian Koliński