Mundial 2018: obiecują puchar i wygrane karne. Anglicy do Rosji jadą po mistrzostwo

Dawid Brilowski
09 cze, 09:23 | Anglia
udostępnij
Źródło: sport.tvp.pl
Dele Alli (fot. getty images)
Od 1966 roku, niemal co cztery lata Anglicy obiecują kibicom i sobie samym, że na mistrzostwa świata jadą po kolejny triumf. Tymczasem poza trofeum wywalczonym przeszło pół wieku temu na własnym terenie, nie zdobyli nawet medalu. Do półfinału awansowali raz, ale właśnie wtedy – w 1990 roku – rozpoczęła się ich fatalna passa związana z rzutami karnymi.

Mundial 2018: Sterling nie pojedzie na mundial? Absurdalny powód

Synowie Albionu jedyne mistrzostwo świata zdobyli w 1966 roku. Od tego momentu tylko raz zdołali awansować dalej niż do ćwierćfinału. Kadra, jaką do Rosji zabiera ze sobą Gareth Southgate nie wydaje się być lepsza od reprezentacji, które nie potrafiły poradzić sobie na poprzednich turniejach. Czy będzie w stanie zdjąć z siebie klątwę i przełamać passę porażek po karnych?

– Jedziemy tam, żeby wygrać. Nie myślimy o niczym innym. Będziemy rozczarowani, jeśli zajmiemy drugie miejsce – powiedział na konferencji prasowej Dele Alli. Takie sformułowania padają z ust któregoś z angielskich zawodników regularnie, przed każdym wielkim turniejem.

Stwierdzenia te okazują się być jednak bez pokrycia. Najbliżej sukcesu Synowie Albionu byli w 1990 roku. Do półfinału doszli paradoksalnie przy ogromnej dawca szczęścia. Turniej rozpoczęli bowiem od remisów z Irlandią (1:1) i Holandią (0:0), by wyjście z grupy zapewnić sobie w nerwowym meczu z Egiptem, wygranym jedynie 1:0.

W dalszej fazie zawodów również nie przekonywali. Mecz 1/8 finału z Belgią zwyciężyli dopiero po dogrywce. W ćwierćfinale mogli odpaść z Kamerunem. Choć przegrywali już 1:2, w końcówce spotkania Gary Lineker zdołał wyrównać rezultat po rzucie karnym. W dogrywce również piłkarz Tottenhamu wykorzystał jedenastkę, zapewniając Anglikom półfinał.

Tam rozpoczęła się jednak czarna passa tej reprezentacji na mistrzostwach świata. Z RFN ponownie zremisowali. Tym razem jednak nie rozstrzygnęli kwestii zwycięstwa w dogrywce, a w konkursie rzutów karnych musieli uznać wyższość rywali. Mecz o brązowy medal także przegrali po tym, jak wynik na 2:1 dla Włochów pewnym strzałem z jedenastu metrów ustalił Salvatore Schillaci.

Synowie Albionu mundial ponownie zakończyli zatem poza podium. Cztery lata później w ogóle nie pojechali na najważniejszą imprezę, przegrywając w eliminacjach z Norwegią i Holandią. Gdy wrócili do gry o mistrzostwo świata, ponownie musieli przełknąć gorzką pigułkę. Na MŚ w 1998 roku przeszli fazę grupową, aby w 1/8 finału rozegrać szalony mecz z Argentyną. Przy wyniku 2:2 doszło do rzutów karnych, które... Anglicy ponownie przegrali i pożegnali się z turniejem.

Jordan Pickford broni rzut karny (fot. getty images)

Na mundialu w Korei i Japonii cztery lata później piłkarze z Wysp odpadli w ćwierćfinale, przegrywając w regulaminowym czasie (1:2) z późniejszymi triumfatorami – Brazylijczykami. Nie przerwało to jednak ich pechowej serii. W 2006 roku ponownie zdołali awansować do 1/4 finału. Tym razem jednak zremisowali w nim z Portugalią, po czym... przegrali po rzutach karnych.

Mimo to przed kolejnymi turniejami nadal twierdzili, że jadą po najwyższe laury. Rzeczywistość brutalnie weryfikowała jednak ich marzenia. W RPA zostali rozbici przez Niemców w 1/8 finału (1:4), a w Brazylii nie potrafili nawet wyjść z grupy.

Podobnie było na mistrzostwach Europy. Od 1990 roku tylko trzykrotnie udało im się dobrnąć do ćwierćfinału. Za każdym razem kończyli go rzutami karnymi, z czego tylko raz – w 1996 roku – okazały się one zwycięskie. Nawet wówczas, po pokonaniu Hiszpanów, w półfinale Anglicy przegrali jednak z Niemcami... także po karnych.

Od 1990 roku Synowie Albionu dziewięciokrotnie na wielkim turnieju wychodzili z grupy, aż sześciokrotnie odpadając później po konkursie rzutów karnych. Przegrali ostatnie pięć serii jedenastek, ani razu w historii nie eliminując po nich rywali na mistrzostwach świata.

Z pechową passą zamierza walczyć bramkarz drużyny Southgate’a – Jordan Pickford. Jak przyznał, na treningach ćwiczy rzuty karne, bo chce zostać bohaterem drużyny. – Obroniłem wiele rzutów karnych, jestem w tym dobry – mówił na konferencji prasowej. W karierze skutecznie interweniował przy pięciu z 29 jedenastek. – Jeśli strzelę karnego lub obronię któryś ze strzałów i wygramy, będę bardzo szczęśliwy – przyznał Pickford.

Pomimo serii niepowodzeń w ostatnich latach, Anglicy jeszcze raz wierzą w sukces. Pomimo że ich reprezentacja nie jest wymieniana wśród największych faworytów do ostatecznego triumfu, drużyna Southgate’a jest zmobilizowana do tego, aby walczyć ze wszystkimi przeciwnościami.

Synowie Albionu na mistrzostwach świata zagrają w grupie G, gdzie zmierzą się z Belgią, Tunezją i Panamą. Transmisja ze wszystkich meczów mistrzostw świata 2018 na antenach TVP Sport, na SPORT.TVP.PL oraz w aplikacji mobilnej.