Mundial 2018. "Przyjemnie być Belgiem". Czy Czerwone Diabły zjednoczą rodaków?

Radosław Przybysz
17 lip, 20:35 | Belgia
udostępnij
Źródło: Sport.tvp.pl
Kibice reprezentacji Belgii (fot. Getty)
– Polityka dzieli ludzi. Ja, jako selekcjoner reprezentacji, mogę ich łączyć – mówił Marc Wilmots, który awansował z Belgią na pierwszą dużą imprezę od 2002 roku. Jego następca, Roberto Martinez, osiągnął z nią największy sukces w historii. Czy futbol jest w stanie zjednoczyć coraz bardziej podzielony kraj?

Po powrocie do Belgii na trzecią drużynę świata czekały setki tysięcy kibiców ubranych w czerwone barwy, z czarno-źółto-czerwonymi flagami. Podczas świętowania na Wielkim Placu w Brukseli śpiewano po angielsku. "What is the Belgium?" – intonował z balkonu Eden Hazard, a tłum odpowiadał: "This is the Belgium!". Reprezentacja ma profile w mediach społecznościowych również tylko w języku angielskim, a jej występ na mundialu promowano hashtagiem #RedTogether (tłum. Czerwoni Zjednoczeni).


Takie kampanie mają miejsce przed każdą dużą imprezą. Czyli od czterech lat, bo dopiero w 2014 roku nowa "Złota generacja" belgijskiej piłki zaczęła wychodzić z cienia pokolenia rówieśników Wilmotsa, które na mundialu w 1986 roku zajęło czwarto miejsce. Wtedy piłkarzom nie udało się zjednoczyć narodu. Niecały rok po ich sukcesie upadł rząd.

To niesamowity paradoks, że centrum zjednoczonej Europy, siedzibą władz Unii Europejskiej i kwaterą główną NATO jest Bruksela – stolica najbardziej spolaryzowanego kraju w tej części świata. Przez wieki regionami, na których leży współczesna Belgia, rządzili Rzymianie, Austriacy, Niemcy, Francuzi, Holendrzy... W końcu w 1830 roku po tzw. rewolucji belgijskiej udało się wywalczyć niepodległość. Flamandowie – mówiący po niderlandzku i pochodzący od Germanów mieszkańcy północy – i Walonowie – francuskojęzyczni potomkowie Celtów z południa – zjednoczyli się, by wyrwać się spod dominacji holenderskiej. Ich zgoda nie trwała jednak długo.

Po II Wojnie Światowej do głosu coraz mocniej zaczęły dochodzić różnice kulturowe i, przede wszystkim, językowe. Konflikt jest raczej bezkrwawy, ale bardzo głęboko zakorzeniony. W końcu, w latach 90. Belgia przekształciła się w państwo federacyjne z trzema regionami o dużej autonomii: Flandrią (język urzędowy: niderlandzki), Walonią (język urzędowy: francuski) i regionem stołecznym Brukseli, w którym są dwa języki urzędowe. Każdy region ma własną władzę ustawodawczą i własne media. Na mocy ustawy z 1962 przez kraj przebiega "granica języka" od Ypres na zachodzie do Vise na wschodzie.

(fot. Wikimedia Commons)

589 dni bez rządu
Flamandów i Walonów dzielą również pieniądze. Na początku istnienia państwa jego budżet zasilała głównie Walonia, gdzie kwitł przemysł ciężki. W latach 60. Liege i mniejsze ośrodki przemysłowe zaczęły jednak przegrywać z pobliskim Zagłębiem Ruhry w Niemczech. Role się odwróciły. Bogatszym regionem stała się Flandria z długą linią brzegową i wieloma portami, jak np. Antwerpia.

Dziś to głównie Flamandowie (których jest ponad 7 milionów przy ok. 3,5 mln Walonów) dążą do oderwania się od Belgii. Separatystyczni politycy argumentują, że Walonia spowalnia rozwój kraju. Na południu bezrobocie jest dwa razy wyższe niż na północy.

Apogeum rozłamu miało miejsce między czerwcem 2010 i grudniem 2011 roku. Przez 589 dni (niechlubny rekord współczesnej Europy) nie udało się uformować federalnego rządu.

Kolejne wybory miały miejsce w 2014 roku, gdy kadra Wilmotsa przygotowywała się do pierwszego od 12 lat mundialu. – Nadal nie mamy rządu, ale nie obchodzi nas to. Nasza drużyna utrzyma naród w jedności – mówił wtedy obrońca Nicolas Lombaerts. Najwięcej głosów otrzymał... Nowy Sojusz Flamandzki (N-VA), prawicowa parta dążąca do secesji Flandrii. Premierem został jednak frankofon z Ruchu Reformatorskiego, Charles Michel.

Flagi Flandrii (L) i Walonii (P) (fot. Wikimedia Commons)

Król i piłkarze
I tak ten kruchy kompromis trwa do dziś, przynajmniej do wyborów w 2019 roku. Francuzi mają nawet na to specjalny związek frazeologiczny – belgijski kompromis. Oznacza on utrzymanie jedności, trochę na siłę, mimo ogromnych różnic.

Kruchość porozumienia i brak wzajemnego zaufania unaoczniła sytuacja z 2006 roku. Francuskojęzyczna stacja telewizyjna RTBF poinformowała wówczas, w ramach "eksperymentu społecznego", że Flandria ogłosiła niepodległość, a belgijska rodzina królewska uciekła z kraju. "Zabawa" na miarę Orsona Wellesa doprowadziła do tysięcy telefonów od zaniepokojonych Walonów, a nawet demonstracji w Brukseli.

Z radiową sekcją RTBF współpracuje dziennikarz Olivier Hanrion. – Jedność w belgijskim narodzie utrzymują dziś głównie dwie rzeczy: pierwszą jest monarchia. Drugą: reprezentacja piłkarska. Tym bardziej odkąd stała się ona konkurencyjna dla najlepszych europejskich nacji – ocenił w rozmowie z "The Brussels Time".

Po zwycięstwie z Brazylią w ćwierćfinale jedna z flamandzkich gazet opublikowała komiks, na którym Bart De Wever, lider N-VA, wścieka się i krzyczy: "Nienawidzę piłki!" obok cieszącego się premiera Michela.

Z każdym kolejnym zwycięstwem Czerwonych Diabłów w Rosji na ulicach każdego belgijskiego miasta – czy to na północy, czy na południu – widać było coraz więcej mieszkańców w barwach narodowych. – Mundial stał się wyjątkową wymówką, aby wspólnie świętować i mówić o sobie "my". Na co dzień tego nam brakuje – uważa Jean-Michele De Waele, politolog mówiący po francusku, pracujący na Vrije Universiteit Brussel – jedynym... flamandzkim uniwersytecie w Brukseli.


Obraz nowej Belgii
Nie wiem, czy drużyna piłkarska może zjednoczyć dwa skłócone narody. Pamiętajmy, że Belgia to niejedyny kraj na świecie, gdzie masz społeczności o różnej kulturze i językach. Wiem za to, że gdy kibice przychodzą na nasze mecze, zapominają o wszystkich różnicach i wspólnie świetnie się bawią – zapewnia Pieter Maenhout, szef departamentu relacji z kibicami w belgijskiej federacji piłkarskiej.

Dzisiaj na naszych meczach Flamandowie i Walończycy stoją obok siebie ramię w ramię, wspólnie śpiewając i to niekoniecznie we własnych językach. To uczucie wspólnoty dzielą nasi piłkarze. Niektórzy z nich grają ze sobą od dzieciństwa i przyjaźnią się, choć pochodzą ze skłóconych regionów – dodaje Maenhout. Wtóruje mu Eden Hazard: – Gram z belgijskimi kolegami, a nie z flamandzkimi kolegami.

Hazard pochodzi z Walonii, tak jak Thomas Meunier, Nacer Chadli i Axel Witsel. We Flandrii kariery zaczynali Thibaut Courtois, Toby Alderweireld, Jan Vertonghen, Mousse Dembele, Kevin De Bruyne, Dries Mertens czy Romelu Lukaku. Jest jescze region Brukseli, z którego wywodzą się m.in. Marouane Fellaini, Yannick Carrasco, Michy Batshuayi i Vincent Kompany.

Kompany – kapitan reprezentacji – to najlepszy przykład nowego oblicza belgijskiego społeczeństwa. Takiego, w którym poza Flamandami i Walonami są jeszcze potomkowie imigrantów z Afryki, m.in. z D.R. Konga, czyli dawnej belgijskiej kolonii. Krew spoza Europy płynie również w żyłach m.in. Lukaku, Witsela i Fellainiego.

"Ta drużyna tworzy obraz nowej Belgii" – pisze w niderlandzkojęzycznym "Het Laatste Nieuws" Jan Segers. "To grupa utalentowanych, zdyscyplinowanych, kreatywnych, odważnych, otwartych i ambitnych młodych ludzi. Kto by nie chciał żyć w takim kraju?" – pyta retorycznie.


I choć większość ekspertów nie wierzy, że grupa piłkarzy mogłaby odmienić najbliższą polityczną przyszłość kraju, to na pewno sukcesy Czerwonych Diabłów pozwolą młodym Belgom, zwłaszcza Flamandom, poczuć bliższą więź z krajem. – Nie sądzę, by medal mundialu uratował Belgię. Ale to pierwsze pokolenie, które uczy się nowoczesnego, radosnego patriotyzmu – uważa De Waele.

"Flamandczycy ciągle narzekają, nic im się nie podoba" – napisała w swoim artykule dziennikarka sportowa Anouk Torbeyns, która... sama jest Flamandką. "Za to Belgowie są dumni i umieją się bawić. Przyjemniej jest być Belgiem niż Flamandczykiem".

Źródła:
1. https://www.washingtonpost.com/news/monkey-cage/wp/2014/06/16/can-the-red-devils-unite-the-belgians/?noredirect=on&utm_term=.9f401d6ea75b
2. https://www.theguardian.com/world/2014/jul/05/belgium-world-cup-team-fans-unite
3. https://thesefootballtimes.co/2016/06/27/the-unifying-power-of-the-belgium-national-team
4. http://www.brusselstimes.com/magazine2/5428/national-football-team-unites-a-divided-belgium
5. https://www.reuters.com/article/us-soccer-worldcup-fra-bel-fans-belgium/dreams-broken-but-world-cup-united-belgians-idUSKBN1K126I