tvp.pl informacje sport kultura rozrywka vod serwisy tvp.pl program telewizyjny

Arka poszła na dno. Koniec piłki ręcznej w Gdyni w cieniu skandali, długów i listów o pomoc

Smutny finał kobiecej piłki ręcznej w Gdyni. Arka, mistrz Polski z 2017 roku, poszła na dno. Klub postawiony został w stan likwidacji, a zawodniczki rozjechały się do domów. Te, które niedawno wysłały list do ministra Witolda Bańki z prośbą o pomoc w odzyskaniu zaległych 100 tysięcy złotych, mogą zapomnieć o pieniądzach. Przetrwają jedynie sekcje juniorskie i młodzieżowe.
Niedawno tytuł, a teraz upadek. Koniec kobiecej piłki ręcznej w Gdyni
Zawodniczki Vistalu świętują mistrzostwo Polski, maj 2017 (fot. PAP)

Rozgrywający VIVE: usłyszałem: "ciesz się, że masz palec, ale nie przyzwyczajaj się..." [WYWIAD]

Arka znika z mapy polskiego szczypiorniaka zaledwie 16 miesięcy po wywalczeniu drugiego w historii mistrzostwa kraju. Klub w tym czasie dwukrotnie zmieniał nazwę, stracił głównego sponsora, ale przy życiu podtrzymywało go miasto, które przez rok przekazało na jego funkcjonowanie ponad 2 miliony złotych. Mimo to prezes Marek Gutteter, który samodzielnie tworzył jednoosobowy zarząd, wpędził go w potężne długi.

W ostatnich miesiącach o gdyńskim klubie mówiono niemal wyłącznie w kontekście skandali. Zaczęło się wiosną. Pisaliśmy wtedy: przez konflikt z Gutteterem w krótkim czasie z klubu odeszły reprezentantki Polski Małgorzata Gapska i Patrycja Kulwińska oraz trenerka Agnieszka Truszyńska. W nieznanych okolicznościach zawieszona została z kolei inna kadrowiczka, Aleksandra Zych. Klub zalegał już wtedy z wypłatami.

Czytaj więcej: "Długi, odejścia, zawieszenie. Tak wygląda mistrz Polski z Gdyni"

Od tego czasu minęło pół roku. W lipcu zespół opuściło 13 zawodniczek, w tym reprezentantki – Aneta Łabuda, Katarzyna Janiszewska, Weronika Kordowiecka, Joanna Szarawaga, Joanna Kozłowska (obecnie Wołoszyk) i wspomniana Zych. Kontrakty części z nich rozwiązano z winy klubu, bo ten nie płacił od dłuższego czasu.

Problemy finansowe zaczęły się pod koniec 2017 roku, gdy ze sponsoringu drużyny wycofał się główny sponsor, firma Vistal. Klub zmienił wtedy nazwę na GTPR (Gdyńskie Towarzystwo Piłki Ręcznej), a pomocną dłoń wyciągnęło do niego miasto: do przyznanych wcześniej 333 tys. złotych brutto, na jego konto przelano dodatkowo 700 tys. złotych. Wiosną z kolei dorzucono do tego jeszcze ponad 1 mln złotych.

Aleksandra Zych (fot. pgnig-superliga-kobiet.pl)

Mimo zdecydowanej pomocy, GTPR nie płacił zawodniczkom i trenerom grup młodzieżowych. Pierwsze z nich ostatnią wypłatę – za marzec – dostały w połowie lipca. Było to po 500 złotych. Trenerzy zaś wciąż nie dostali pieniędzy za styczeń i luty.

"Wielka Arka"

W sierpniu klub wraz z kilkoma innymi sekcjami sportowymi z Gdyni przyjął nazwę "Arka", dając tym samym początek projektowi "Wielkiej Arki". W drużynie wciąż działo się jednak źle. Do zespołu, w miejsce 13 zawodniczek, które odeszły, dołączyło ledwie kilka. Skład uzupełniły juniorki. Klub wciąż miał problemy finansowe, dlatego Związek Piłki Ręcznej w Polsce przyznał mu jedynie warunkową licencję na grę w PGNiG Superlidze. Ta obowiązywała do 31 października.

Nim jej termin minął, byłe i obecne zawodniczki oraz rodzice piłkarek z drużyn juniorskich postanowili wziąć sprawy w swoje ręce. Niespełna dwa tygodnie temu na portalu sport.trojmiasto.pl opublikowane zostały trzy listy, w których opisane zostały realia funkcjonowania klubu.

Czytaj więcej: "Reprezentantki piszą do ministra. Klub zalega im wypłaty, choć dostał ponad 2 mln złotych"

Z nich dowiedzieliśmy się, że w klubie nie było fizjoterapeuty. Zawodniczki ani razu nie dostały w tym sezonie wypłat. Wcześniej same kupiły sobie buty. Większość z nich to studentki, które grę łączyły z nauką. Na dniach groziła im eksmisja z internatu i mieszkań, bo klub nie płacił czynszu.

(fot. PAP)

Piłkarki wielokrotnie próbowały wywalczyć pieniądze u prezesa Guttetera. Bezskutecznie. W związku z bezsilnością, 19 października byłe zawodniczki Arki wystosowały list do ministra sportu i turystyki Witolda Bańki, prosząc o pomoc. Z naszych informacji wynikało zaś, że w tym gronie były reprezentantki Polski. Klub jest im dłużny ponad 100 tys. złotych.

Niepotrzebna młodzież

W tragicznych warunkach funkcjonowały też sekcje juniorskie. Według naszej wiedzy, skazane zostały na zagładę. To nie byle jakie drużyny – juniorki młodsze zdobyły w tym roku wicemistrzostwo Polski, a juniorki starsze są piątym zespołem kraju. Gutteter nie zwracał jednak uwagi na prośby rodziców i trenerów. Ci drudzy wciąż nie otrzymali pensji za styczeń i luty. Przez ostatnie tygodnie pracowali "na czarno", bo od 1 sierpnia nie mieli umów. Robili to z własnej woli dla dzieci. Klub nie pomagał im w żaden sposób – młode zawodniczki występowały w strojach z zeszłego roku, buty i klej kupili im rodzice. Oni wyprosili też u dyrektora jednej ze szkół udostępnienie hali do treningów. Juniorki trenowały tam już przed rokiem, ale Gutteter nie zapłacił za wynajem...

Co więcej? Klub miał też długi jeśli chodzi o transport. Rodzice sami wozili więc dzieci na mecze, tak jak i w ich gestii było opłacenie czynszu za internat. Tutaj też nie brakowało jednak kontrowersji – jednemu z rodziców Gutteter podał zły numer konta, na które należało przelać pieniądze. Trenerzy grup młodzieżowych w otwartym liście zarzucili prezesowi malwersację. W liście do ministra Bańki byłe zawodniczki zaapelowały o odwołanie go z funkcji, a rodzice wysunęli dodatkowo sześć żądań.

Od tego czasu próby naszego kontaktu z Gutteterem zakończyły się fiaskiem. Prezes nie odbierał telefonu lub nie był w stanie aktualnie rozmawiać. W piątek przekazał, że jest w szpitalu i prosi, by zadzwonić w poniedziałek.

Marcin Markuszewski (fot. PAP)

Do tego czasu klub nie będzie już istniał, choć teoretycznie w niedzielę miał rozegrać ligowy mecz z UKS PCM Kościerzyna. To i tak była wyłącznie teoria, bo choć Gutteter dopiero w piątkowy wieczór poinformował Związku Piłki Ręcznej w Polsce o postawieniu sekcji w stan likwidacji, to zawodniczki wyjechały z Gdyni już w środę.

Ostatni trening odbyliśmy we wtorek. Dziewczyny rozjechały się do domów, szukają nowych klubów – mówi trener Marcin Markuszewski.

Światło już zgaszone...

On wraz z zawodniczkami w ostatnich dniach żywo zaangażował się w próbę ratowania sekcji. Po tym jak ratusz zakwestionował dotychczasową działalność Arki i wycofał się z decyzji o przyznaniu klubowi 577 tys. złotych (brutto) na promocję miasta do końca roku, zespół został bez jakichkolwiek funduszy. Markuszewski miał więc plan założenia nowego stowarzyszenia, przejęcia zawodniczek z upadającej Arki i przystąpienia do rozgrywek w Superlidze. Potrzebował jednak dotacji z miasta. Urzędnicy pomóc chcieli, ale dopiero od stycznia. To za późno.

Przez ponad pół roku dokładaliśmy do wszystkiego z własnej kieszeni. Nie dostaliśmy wypłat za kilka ostatnich miesięcy. O zwrotach za dojazdy nie było mowy. Nie było nas więc stać, by dźwigać to wszystko dalej jeszcze do końca roku – wyjaśnia.

Trener i szczypiornistki próbowały zebrać wymagane 30 tysięcy złotych na licencję poprzez aukcje i internetową zrzutkę. Choć wsparło ich ponad 200 osób, nie wystarczyło to, by uratować sekcję.

Być może przetrwają za to drużyny juniorskie. Tym pomóc chce miasto. – Uda się nam zapewnić dalsze funkcjonowanie grup młodzieżowych. W przyszłym tygodniu pieniądze zostaną przekazane do stowarzyszenia Beaty Nowińskiej. Miasto do końca roku, w drodze konkursu przekaże na ten cel 10 tysięcy złotych, czyli maksymalną kwotę, którą może obecnie wyasygnować na ten cel – przekazał w rozmowie z portalem sport.trojmiasto.pl Marek Łucyk, dyrektor Gdyńskiego Centrum Sportu.

Tym samym wszystko wróci do początku. To właśnie Nowińska w latach 90. zakładała żeński klub w Gdyni. Przez blisko 30 lat funkcjonowania Vistal dwukrotnie był mistrzem Polski, raz wywalczył wicemistrzostwo, a czterokrotnie zdobył brązowy medal. W dorobku klub miał też trzy triumfy w Pucharze Polski. Wszystko to już jednak historia...

***

Arka Gdynia – dawniej Vistal i GTPR. Mistrz Polski w sezonie 2016/17 i w sezonie 2011/12. Siedmiokrotny medalista mistrzostw kraju, trzykrotny triumfator Pucharu Polski. Półfinalista Challenge Cup. Do 2 listopada 2018 była to jedyna seniorska drużyna piłki ręcznej kobiet w Trójmieście. W lipcu z rozgrywek wycofał się AZS Łączpol AWFiS Gdańsk. Wcześniej, w XX wieku, upadły żeńskie drużyny Wybrzeża, Bałtyku, Startu i AZS AWFiS.

W sezonie 2018/19 Arka występowała w składzie:
Bramkarki: Marta Chodakowska, Beata Kowalczyk
Rozgrywające: Martyna Borysławska, Katarzyna Czarnik, Kinga Gutkowska, Gabriela Haric, Natalia Kowalczyk, Kornelia Małecka, Marta Śliwińska
Skrzydłowe: Patrycja Bieńkowska, Jagoda Błaszkowska, Katarzyna Kołodziejska, Julia Wtulich
Obrotowe: Aleksandra Dorsz, Michalina Wąsik
Sztab szkoleniowy: Marcin Markuszewski (trener), Dominik Bonisławski (analityk), Maciej Rybka (fizjoterapeuta)

najpopularniejsze

Bosiek: celem są mistrzostwa świata juniorów. Mam nadzieję, że trafię z formą

ME 2018 piłkarek ręcznych. Polska – Dania: czerwona kartka dla Karoliny Kochaniak [WIDEO]

Kolejny przegrany turniej. Smutny obraz polskiego szczypiorniaka

Therese Johaug znowu bezkonkurencyjna. Radość Norweżki na mecie

PŚ w Tomaszowie Mazowieckim: Sebastian Kłosiński – David La Rue (bieg na 1500 m)