Mundial 2018. Dudek: widać było dezorganizację. Piłkarze nie wiedzieli, jak sobie poradzić

Maciej Wojs
25 cze, 01:58 | Polska
udostępnij
Źródło: sport.tvp.pl
Robert Lewandowski i Yerry Mina (fot. Getty Images)
– Piłkarze nie bardzo wiedzieli jak poradzić sobie z sytuacją, kto jest za co odpowiedzialny, kto miał kryć danego rywala, a kto asekurować – zapewnia Jerzy Dudek w rozmowie ze SPORT.TVP.PL. Były bramkarz reprezentacji kompleksowo poruszył tematy związane z występem Polski na mundialu w Rosji.

Kolumbia w euforii. "Pokazali, że zasługują na awans"

Maciej Wojs, SPORT.TVP.PL: – Jesteśmy po drugim meczu Polaków na mundialu. Porażka 0:3 z Kolumbią przekreśliła nasze szanse na awans. Trudno o jakiekolwiek pozytywne komentarze na temat gry biało-czerwonych – na tle rywali zaprezentowali się bardzo słabo...
– Tak... Mieliśmy nadzieję, że w meczu z Kolumbią będzie lepiej niż z Senegalem. Żyliśmy wiarą, że zespół pokaże swój stary błysk, ale niestety, tak się nie stało. Mieliśmy powody aby myśleć, że będzie trudno ze złapaniem odpowiedniej dyspozycji. Przed finałami mistrzostw świata mieliśmy piłkarzy, którzy byli zupełnie bez formy. Sądziliśmy, że trener Nawałka na obozach przygotowawczych w Arłamowie i Soczi doprowadzi tych chłopaków do sprawności. Trudno jednak było zobaczyć w Kazaniu jakieś pozytywy. Spotkanie bez gola, bez sprawnych flanek, które miały napędzać naszą drużynę... Kolumbia pokazała, że pod kątem indywidualnym ma zawodników na najwyższym światowym poziomie. W tym meczu była po prostu lepsza. Pierwszy mecz z Senegalem nam nie wyszedł, źle się do niego przygotowaliśmy. W konsekwencji – liczyliśmy na to, że do trzech razy sztuka i w meczu o wszystko zwyciężymy. Niestety, nie udało się. To kolejny przykry zawód i następny mundial, w którym jedziemy do domu...

– Czy nieodpowiednie przygotowanie motoryczne jest pańskim zdaniem głównym zarzutem wobec trenera Nawałki?
– Chyba nie. Trzeba byłoby to przeanalizować. Trener będzie zapewne robić to ze swoim sztabem – sprawdzą, co można było zmienić. Biorąc pod uwagę statystyki ze spotkania z Senegalem, to zespół bardzo dużo biegał, było sporo sprintów. Liczby pokazują co innego, bo mieliśmy piłkę, mnóstwo podań, tylko nic z tego nie było. Głównym problemem było to, że brakowało planu gry. Nie chcę mówić za dużo, bo trener i sztab szkoleniowy też nic nie mówią na temat tego, jaką mamy strategię na murawie lub jaką mieliśmy i co nam nie wyszło. Nikt nikogo o tym nie informował, więc możemy tylko zgadywać. Natomiast na boisku widać było jedno – nie było planu gry, konsekwencji, charakteru w naszym zespole.

– Skoro nie było planu gry, czy decyzja o zmianie systemu na mecz z Kolumbią i przejście na ustawienie 3-5-2 nie były trochę szaleńcze? To poniekąd łapanie się brzytwy...
– W obu meczach brakowało logiki, konsekwencji. Cały okres przygotowawczy, wszystkie sparingi, trenujemy trójką obrońców – moim zdaniem jest to przekłamywanie rzeczywistości. To nie jest trójka obrońców, ale piątka, tak trzeba powiedzieć. Nawet w dzisiejszym meczu Maciej Rybus grał jako piąty, lewy defensor, a Bartosz Bereszyński też bardzo często jako taki zawodnik obok Łukasza Piszczka. Od czasu do czasu mieli odegrać rolę pomocnika, który włącza się do ataku i spróbuje coś dograć, ale tego nie było absolutnie widać. Pierwszy mecz z Senegalem gramy czwórką obrońców – widać absolutny brak logiki od strony sztabu szkoleniowego. Na Kolumbię było to przemyślane, mieliśmy grać defensywnie, a tu się okazuje, że przez pierwsze trzydzieści pięć minut mieliśmy naprawdę solidny mecz i to my byliśmy kontratakowani przez Kolumbijczyków. Tak naprawdę było nam dosyć trudno. Wiadomo, że rywale cały czas odzyskiwali pewność siebie i było widać, że jakość zawodników była na absolutnie najwyższym poziomie.

James Rodriguez i Jacek Góralski (fot. Getty Images)

– Robert Lewandowski po meczu powiedział, że "daliśmy z siebie wszystko i na tyle było nas stać". Kamil Glik stwierdził, że "mentalnie nie byliśmy dobrze przygotowani" a Maciej Rybus wyznał, że zespół ćwiczył dwa systemy gry i zawodnicy tak naprawdę nie wiedzieli, co mieli grać. Takie słowa od zawodników, którzy są liderami i podstawowymi graczami w kadrze są szokujące, bo stawiają znaki zapytania odnośnie tego jak drużyna rzeczywiście funkcjonuje.
– Tak, na pewno. Obserwując tę reprezentację i wypowiedzi zawodników przed meczami czy czasami po, że grają trójką, ale pewnie czują się występując z czwórką obrońców, jednak skoro trener prosi, to stosują pierwszy wariant... Po przegranych spotkaniach analiza na szybko jest bardzo ryzykowna. Oczywiście niektórzy gracze sporo powiedzieli. Możemy wywnioskować, że za dużo zostało namieszane, a zawodnicy nie bardzo wiedzieli jak poradzić sobie z sytuacją, kto jest za co odpowiedzialny, kto miał kryć danego rywala, a kto asekurować. Jeśli przyjrzeć się obronie naszych stałych fragmentów gry, to widać było kompletną dezorganizację. Wyglądało to, jakby nasz zespół pierwszy raz bronił rzut rożny w polu karnym. Nie wiem, czym to jest spowodowane. Czy chodzi o brak koncentracji czy... Uważam, że nie było rozeznania w tym, jak mieliśmy grać. Te ewidentne błędy pokazują, że pod tym względem nie byliśmy przygotowani.

– Do tego należy dodać, że kilku czołowych graczy w reprezentacji nie trafiło z formą na turniej.
– Przed mundialem mówiłem, że możemy sobie sporo obiecywać, liczymy na trenera... Jeśli jednak przejdziemy od pozycji do pozycji i zaczniemy porównywać zespół do tego z 2016 roku, to może bramkarze jedyni mieli lepsze okresy, aczkolwiek Łukasz Fabiański spadł ze Swansea z Premier League, a Wojtek Szczęsny jest rezerwowym w Juventusie, więc uczucia są mieszane. Kontuzjowany był Kamil Glik, który miał pecha...

Adam Nawałka (fot. PAP)

– Pecha z własnej winy.
– To się zdarza. Na treningu mógł złapać taką kontuzję. Wracając do kolejnych pozycji, był Krychowiak, który można powiedzieć, że brylował podczas mistrzostw we Francji, a potem miał skreślone półtora roku i w tak przeciętnym jak West Bromwich zespole nie błyszczał. Jakub Błaszczykowski był kontuzjowany. Dobrze, że trener go wziął, ale czy był gotowy do gry w pierwszym składzie? Kamil Grosicki grający w klubie jeden mecz na trzy, to też zdecydowanie za mało. Perypetie Lewandowskiego z transferem, problemy w Bayernie Monachium mogły wpływać na jego przygotowanie mentalne. Można wymieniać tak po kolei... Przed turniejem żyliśmy nadzieją, że będzie dobrze, tyle że to, o czym powiedziałem, ewidentnie świadczyło, że będzie bardzo trudno.

– Pana zdaniem decyzja Nawałki o postawieniu na Szczęsnego to był trafny wybór? Czy zawodnik Juventusu dał coś od siebie, sprawiając, że był dodatnią postacią w drużynie?
– Mamy dwóch bardzo dobrych bramkarzy i obojętnie, który z nich gra, to gwarantuje nam wysoki poziom. Jest pewność, że tę pozycję obsadza dobry zawodnik. Z drugiej strony to indywidualna decyzja trenera, on stwierdza, który jest lepszy, bardziej gotowy do gry. Zawsze będziemy dywagować czy chcemy przewidywalnego Fabiańskiego, czy trochę bardziej szalonego Szczęsnego. Różnie się to układa. Mamy ostatni mecz z Japonią, pewnie trener da zagrać Łukaszowi i zawodnikom mentalnie najlepiej przygotowanym, chcącym jeszcze powalczyć dla selekcjonera, być może sprawić niespodziankę. W przyszłości nie wiadomo, kto zostanie trenerem, którzy zawodnicy z kadry zrezygnują. Niestety teraz poleje się fala krytyki. To bardzo przykry moment dla graczy, sam to przeżywałem i oni też to przeżyją.

– Spodziewa się pan wielkich zmian w kadrze i na mecz z Japonią, i na nadchodzące spotkania choćby w Lidze Narodów?
– Z Japonią mogą wystąpić podobne zmiany do tych, które zaszły teraz, czyli kosmetyczne. Może obsada bramki się zmieni. Widać, że Kamil Glik jest już chyba gotowy. Pytanie dla trenera, bo skoro był w odpowiedniej dyspozycji przed meczem z Kolumbią, dlaczego nie zagrał od pierwszej minuty? Jak przegrywamy 0:3 i schodzi kontuzjowany obrońca Michał Pazdan, z jakiego powodu wchodzi Glik? To wiąże się z ryzykiem odnowy urazu. Poza tym, dlaczego nie zawodnik ofensywny, żeby szukać gola na pocieszenie? Tych pytań niestety jest bardzo dużo...