Czy szczepienia wśród sportowców to konieczność? Czy piłkarze i kadra olimpijska są narażeni na skutki uboczne po przyjęciu dawek? Na te i inne pytania w rozmowie z TVPSPORT.PL odpowiedział profesor Uniwersytetu Jagiellońskiego oraz wirusolog Krzysztof Pyrć.
Nie milkną echa decyzji o szczepieniu polskich piłkarzy przed mistrzostwami Europy oraz kadry olimpijskiej, która poleci do Tokio. W mediach społecznościowych trwa debata na ten temat, a zdania są podzielone.
– Międzynarodowy Komitet Olimpijski zdecydował, że szczepienie przeciw wirusowi SARS-COV-2 nie będzie warunkiem udziału w igrzyskach olimpijskich. Zasoby szczepionki są różne na całym świecie i nie wszyscy mają do niej jednakowy dostęp. Szczepienie musi być autonomiczną, świadomą i dobrowolną decyzją sportowca. Oczywiście zarówno my, jak i Centralny Ośrodek Medycyny Sportowej, zachęcamy do szczepień. Jesteśmy przekonani, że przyjęcie szczepionki dałoby polskim sportowcom przygotowującym się do igrzysk olimpijskich – często wyjeżdżającym na zagraniczne zgrupowania – spokój, komfort i pewność, że ewentualne zakażenie nie wyeliminuje ich ze startu w igrzyskach – przekazał Andrzej Kraśnicki, prezes PKOl w rozmowie z TVPSPORT.PL.
Rozporządzenie w tej sprawie zostało opublikowane we wtorek. Zgodnie z nową regulacją do grupy osób uprawnionych do szczepień w ramach etapu I wpisani zostali członkowie kadry narodowej polskich związków sportowych w sportach olimpijskich, zawodnicy przygotowujący się do igrzysk olimpijskich, igrzysk paraolimpijskich lub igrzysk głuchych.
Imprezy przełożone z 2020 na 2021 z powodu pandemii COVID-19 mają się odbyć w dniach 23 lipca – 8 sierpnia, natomiast paraolimpijskie od 24 sierpnia do 5 września.
Jak do tematu szczepień podchodzą wirusolodzy? Jeden z nich zabrał głos w rozmowie z TVPSPORT.PL.
Filip Kołodziejski, TVPSPORT.PL: – Do EURO 2020 pozostało 55 dni, igrzyska olimpijskie w Tokio wystartują za 97 dni. Czy to dobry moment, żeby zaszczepić sportowców, którzy wezmą udział w tych imprezach?
Krzysztof Pyrć (wirusolog, profesor nauk biologicznych, Uniwersytet Jagielloński): – Nie wiem, czy w tym momencie szczepienie sportowców, to absolutny priorytet. Mamy bardzo złą sytuację u osób, które powinny się zaszczepić wcześniej. O tym jednak dyskutować nie zamierzam, to temat na zupełnie inną rozmowę. Jeśli jednak szczepimy sportowców szczepionką dwudawkową, to wystarczy zobaczyć na terminy podania dawek. W tym momencie, jeśli przyjmujemy szczepionkę mRNA, to mamy maksymalnie 6 tygodni oczekiwania, czyli 42 dni między dawkami, plus doliczmy jeszcze 7-14 dni. Pełną odporność zyskujemy po 49-56 dniach. W przypadku szczepionki AstraZeneca to 84 dni, plus jeden-dwa tygodnie. Wychodzi 91-98 dni. W przypadku jednodawkowej szczepionki Janssen to 4 tygodnia. Wydaje się, że te 100 dni jest "wcelowane", żeby mieć pełną ochronę na zawody, niezależnie od przyjętej szczepionki.
– Mimo przyjęcia szczepionki sportowcy cały czas będą musieli na siebie uważać?
– Trzeba pamiętać, że zawodnicy po przyjęciu pierwszej dawki nadal będą wrażliwi na zakażenia. To nie może być tak, że na treningach będzie można zastosować zasadę hulaj dusza, piekła nie ma. Jeżeli dojdzie do takiej sytuacji, może dojść do zakażeń, a zawody mogą przepaść.
– Jedna dawka wystarcza, żeby myśleć, że jest się "bezpiecznym"?
– Nie, absolutnie nie. Bardzo często do zakażeń dochodzi właśnie po tej pierwszej dawce. Wrażenie, że już zaraz po zastrzyku jesteśmy bezpieczni może być zgubne. Odporność jest budowana z czasem. Po jednej dawce częściowa ochrona się pojawi, ale zajmuje to tygodnie.
– Jak procentowo prezentuje się skuteczność działania szczepionek?
– Pierwsza kwestia jest taka, że ludzie lubią cyferki. Ważne, żeby rozumieć, co za nimi się kryje. W przypadku szczepionek mRNA mówimy o ponad 90 procentach redukcji ryzyka, przy szczepionce Janssen ponad 80 procent. Jeśli chodzi o szczepionkę AstraZeneca, to mamy około 60-80 procent skuteczności, w zależności od schematu podawania. To jednak wcale nie powinno być kluczowe, chociaż część osób zaczęła dzielić szczepionki na lepsze i gorsze. Najważniejsze jest, że szczepionki chronią przed ciężką chorobą i śmiercią. W przypadku tej ostatniej szczepionki jest to również praktycznie pełna ochrona.
– Da się określić przez jaki czas będzie się "bezpiecznym" po przyjęciu dwóch dawek?
– Nie. Ci, którzy zostali zaszczepieni, są nadal chronieni. Prowadzone są na razie badania obserwacyjne i na tę chwilę szczepionki działają super. Jeżeli zacznie spadać z czasem, konieczne będzie stosowanie dawek przypominających. Nie jest to jednak wyjątkowe – wiele szczepionek tak działa.
– Sportowcy będą musieli powtarzać szczepienia przeciwko koronawirusowi?
– Szczepić się trzeba, na różne choroby, nie tylko przeciw COVID-19. Odpowiedź na to pytanie zależy od tego, gdzie "pójdziemy" z pandemią. Raczej nie pozbędziemy się samego koronawirusa, więc otwartą kwestią jest jak długo utrzyma się ochrona przed chorobą i czy ponowne zakażenia będą miały ciężki przebieg, czy podobnie jak inne wirusy sezonowe, choroba będzie łagodna dzięki połączonemu działaniu różnych systemów naszego układu odpornościowego. Może się okazać, że za jakiś czas COVID-19, dzięki wyszczepieniu, straci pazur i stanie się naszym coroczny, stosunkowo niegroźnym gościem. Może być również tak, że osoby z grupy ryzyka będą musiały się szczepić regularnie.
– Czy w sporcie wrócimy do czasu sprzed pandemii?
– Pytanie filozoficzne. Ale spokojnie, to niepierwsza pandemia. Mieliśmy już hiszpankę i kilka innych chorób. Jeżeli chodzi o wirusa, to raczej należy się zastanowić, ile czasu to zajmie. Otwarte jest pytanie o to, do czego wrócimy jako społeczeństwo.
– Sportowcy będą narażeni na długoterminowe skutki zakażenia?
– To zupełnie odrębna kwestia. Jest opisywany long COVID-19. Choroba u części osób nie kończy się po wyjściu ze szpitala. Na ile skutki są trwałe? Tego nie jesteśmy w stanie ocenić po takim czasie, jednak rekomendowałbym, żeby młode osoby również się szczepiły, aby uniknąć nieprzyjemności w kolejnych latach.
– Grzegorz Krychowiak był ozdorowieńcem przed meczem z Anglią, a wynik jednego z testów wyszedł pozytywny. Dlaczego?
– Ponowne infekcje się zdarzają. Przechorowanie nie zapewnia pełnej odporności, a nawet ta wykształcona będzie znikała z czasem. U części osób odporność może zniknąć bardzo szybko.
– W najbliższych miesiącach letnie i zimowe igrzyska olimpijskie zostaną przeprowadzone na azjatyckim kontynencie. Można powiedzieć, że Azjaci są lepiej przygotowani do działania w czasie pandemii?
– Są na pewno bardziej przygotowani od Europy. Nam wydawało się, że choroby zakaźne już nie istnieją i zniknęły. "Rozpuściliśmy się" nieco i zapomnieliśmy, że ryzyko jest realne. W Azji południowo-wschodniej incydenty zdarzały się częściej, wspominając chociażby wirus SARS-CoV-1 w 2003 roku. W tamtej części świata zostały wdrożone konkretne zasady postępowania już przy pierwszych wzmiankach o zagrożeniu. W Europie i w Polsce będziemy musieli wypracować te procedury w najbliższych latach. Jeżeli nie przygotujemy się dobrze i nie pójdziemy tym tropem, to sytuacja się powtórzy.
– Zaspaliśmy?
– Większość nie zdawała się sobie sprawy z ryzyka. Wyciągnijmy z tego lekcje na przyszłość.
93 - 107
Australia
82 - 87
USA
90 - 89
Słowenia
97 - 78
Australia
97 - 59
Argentyna
75 - 84
Francja
81 - 95
USA
94 - 70
Niemcy
87 - 95
Słowenia
97 - 77
Japonia