| Piłka nożna / PKO BP Ekstraklasa

PKO Ekstraklasa. Mateusz Mak: gram dla zmarłych rodziców. Miałem słabsze chwile

Mateusz Mak wrócił do gry po 176 dniach (fot. PAP)
Mateusz Mak wrócił do gry po 176 dniach (fot. PAP)

W sporcie oprócz chęci do pracy trzeba mieć sporo szczęścia. Tego przez lata brakowało Mateuszowi Makowi, którego trapiły kontuzje. Piłkarz Stali Mielec zachorował na zapalenie mięśnia sercowego, co wykluczyło go z gry na kilka miesięcy. – Była to bardzo zła wiadomość. To poważna sprawa, ale od razu dostałem zapewnienie od kardiologa, że na pewno wrócę do piłki. I wróciłem – mówi w rozmowie z TVPSPORT.PL.

DALSZĄ CZĘŚĆ PRZECZYTASZ POD REKLAMĄ
"Gdyby zależało mi na kasie, nie wróciłbym do Warszawy"

Czytaj też

Artur Jędrzejczyk: wywiad, kibice, reprezentacja, Legia Warszawa, transfery, Kosta Runjaic, Czesław Michniewicz

"Gdyby zależało mi na kasie, nie wróciłbym do Warszawy"

Dominik Pasternak, TVPSPORT.PL:– Wróciłeś na boisko po 176 dniach. Dłuższa przerwa w grze znowu cię nie złamała.
Mateusz Mak, (PGE FKS Stal Mielec):– To był dla mnie bardzo trudny moment. Dotknęła mnie ciężka choroba po koronawirusie, w momencie, kiedy wyglądałem dobrze na boisku. Z każdej sytuacji staram się wyciągać jednak pewne wnioski i tak było też w tym przypadku. Teraz chcę szybko dojść do formy i pomóc drużynie.

– Po meczu z Górnikiem Zabrze zdiagnozowano u ciebie zapalenie mięśnia sercowego. Jak czułeś się po tym spotkaniu?
– Czułem się bardzo słabo. Za szybko wróciłem treningów po przebytym koronawirusie. Zagrałem cały mecz z Górnikiem i po nim byłem niesamowicie zmęczony, w zasadzie jak nigdy wcześniej. Pojechałem do szpitala i zostałem trzy dni na badaniach. Tam stwierdzono zapalenie. Następnie kolejne badania, wyczekiwanie i powrót do zdrowia. Gdy już wróciłem do treningów, musiałem być cierpliwy, bo takie też były zalecenia, żeby nie wejść od razu na najwyższe obroty.

– Diagnoza była szokiem?
– Mięsień sercowy to poważna sprawa, ale od razu dostałem zapewnienie od kardiologa, że na pewno wrócę do piłki, także dało mi to trochę spokoju. Podczas powrotu do zdrowia miałem słabsze chwile, bo chciałem pomóc drużynie, która miała gorszą rundę, ale na szczęście udało się nam utrzymać w lidze.



"Gdyby zależało mi na kasie, nie wróciłbym do Warszawy"

Czytaj też

Artur Jędrzejczyk: wywiad, kibice, reprezentacja, Legia Warszawa, transfery, Kosta Runjaic, Czesław Michniewicz

"Gdyby zależało mi na kasie, nie wróciłbym do Warszawy"

El. LKE: Dinamo Batumi – Lech Poznań [SKRÓT]
(fot. PAP)
El. LKE: Dinamo Batumi – Lech Poznań [SKRÓT]

– Czy po tym okresie czujesz jakieś zmiany w organizmie?
– Trenuję już od dłuższego czasu z drużyną, także z dnia na dzień jest coraz lepiej. Czuję się już dobrze, jednak do tego, co było przed chorobą, jeszcze trochę brakuje. 


– Po tym, gdy zaczęło cię brakować w drużynie, wasza gra się trochę posypała.
– To mi nie pomagało podczas choroby. Sytuacja była nerwowa, jednak chłopaki dali radę i chwała im za to. Zapracowaliśmy na utrzymanie pracą przez cały sezon. Po jesieni apetyty były większe, natomiast na wiosnę znowu ukształtowała się nowa drużyna i trener musiał wszystko układać od nowa. Nie jest to łatwe, bo praktycznie co pół roku trzeba w Mielcu budować nowy zespół.

– Przedłużenie umowy było gestem wsparcia ze strony klubu?
– Wspólnie doszliśmy do porozumienia. Myślę też, że coś dla tego klubu już zrobiłem i dlatego łatwiej było podjąć taką decyzję. Teraz i ja, i klub liczymy, że szybko wrócę do formy i pomogę w osiągnięciu celu.



– Kilka lat temu w wywiadzie wspomniałeś, że grasz dla zmarłych rodziców. Miałeś trudne momenty w karierze, trochę się już tego nazbierało. Czy takie życiowe zakręty wzmacniają charakter?
– Wciąż gram dla zmarłych rodziców. Dodaje mi to jeszcze większej motywacji do gry i tak to zostawiam. Wiem, że gdzieś tam z góry cały czas na mnie patrzą.

– Który okres w twojej karierze był najtrudniejszy?
– Miałem dwa. Kontuzja kolana i teraz zapalenie mięśnia sercowego. Różnica była taka, że ostatnio kompletnie nie mogłem nic robić, tylko cały czas odpoczywać. Dla każdego sportowca czas kontuzji to trudny okres. Grunt, żeby wyciągać z tego wnioski i później po prostu stawać się mocniejszym. Staram się zawsze tak robić.

– Wsparcie rodziny w tym wszystkim jest kluczowe?
– Nie mogę powiedzieć inaczej, bo żona siedzi obok mnie! Ale będąc szczerym, to najważniejsze, bo bez wsparcia rodziny nie byłoby możliwości powrotu na boisko, bo po prostu głowa by nie wytrzymała. Mam też oparcie w siostrze, w bracie, z którym mam wspaniały kontakt. Nie ukrywam, że on też mi mocno pomógł w tym, żebym się nie załamywał.

– Wsparcie też z pewnością miałeś w klubie. Pobyt w Stali Mielec na nowo wzbudził u ciebie radość z gry w piłkę, bo po odejściu z Piasta Gliwice chyba motywacja trochę spadła?
– Zacząłem na nowo cieszyć się piłką po tym, jak przez pół roku byłem zmiennikiem w Piaście Gliwice w sezonie mistrzowskim. Odnalazłem się też na nowej pozycji, to zasługa oczywiście też trenera Adama Majewskiego. "10" to moja docelowa pozycja i tam się czuję najlepiej. W Mielcu bez wątpienia odzyskałem radość z gry.

– Jesteś w stanie policzyć ilu zawodników przewinęło się przez szatnię Stali, odkąd w niej jesteś?
– W każdym okienku transferowym jest w Mielcu duże wietrzenie szatni, a mimo to potrafimy wygrać 2:0 z mistrzem Polski, a później jechać na Raków i walczyć z nimi jak równy z równym. Trener Majewski jest fachowcem i mimo trudności w budowaniu składu, potrafi to wszystko poukładać.



– Taka bezpośredniość Adama Majewskiego jest dla was pozytywna? On nie ma problemu, żeby na konferencji powiedzieć, że zagraliście słabo albo że należało się wam zwycięstwo.
– Każdy oczekuje szczerości od trenera. Nie mamy 15 lat, żeby zakłamywać rzeczywistość i pocieszać się, że zagraliśmy dobry mecz w momencie, kiedy nic takiego nie miało miejsca. Trener Majewski mówi, jak jest i myślę, że to też dobrze działa na drużynę. Pokazuje to atmosfera w szatni, która jest świetna i to też jeden z ważnych czynników wpływających na naszą grę.

– To, że w drużynie nie ma wielu obcokrajowców, działa na plus?
– Nie mam osobiście problemów z obcokrajowcami i w Mielcu chyba nigdy nie było z tym kłopotów. Fakt, że nie ma ich u nas dużo, ale nawet gdy wchodzi nowy, to dopasowuje się do drużyny i szybko łapie z nami wspólny język. Dzięki temu każdy raczej chce przychodzić do pracy, a nie idzie tam za karę.

– W tym sezonie wszystko w Mielcu szybko "zatrybiło". Jesteś w stanie wytłumaczyć, jak po takiej liczbie zmian, już w tym momencie wyglądacie nieźle na boisku?
– Budżet mamy taki, jaki mamy, dlatego naszą siłą jest fakt, że spotkali się nieźli zawodnicy, którzy mają coś do udowodnienia. Do tego doszedł solidny trener i czasami naprawdę nie trzeba wiele, żeby wygrywać mecze w tej lidze. Na razie rozegraliśmy trzy kolejki, więc nie można popadać w hurraoptymizm. Zaczęło się obiecująco, ale trzeba iść dalej.

– Kibice – jak zwykle – mogą szykować się na nerwową końcówkę sezonu?
– Żeby liga była ciekawsza, to pewnie kibice cieszyliby się, gdybyśmy do samego końca walczyli o utrzymanie (śmiech). Nam zależy jednak mocno na tym, żeby wcześniej zrealizować ten cel.

– Teraz przed wami mecz z niepokonaną Cracovią. Gracie przed własną publicznością, która licznie zapełnia stadion. Czyli, jak rozumiemy, można spodziewać się kolejnej niespodzianki?
– My tak nie podchodzimy do tego, że możemy sprawić niespodziankę. Każda drużyna jest do pokonania w tej lidze, co zresztą pokazują nasze wyniki w ostatnich sezonach. Oczywiście, zawsze łatwiej grać w roli "Dawida", na końcu jednak i tak wszystko weryfikuje boisko. Mam nadzieję, że z Cracovią znów pokażemy się z dobrej strony.

Zobacz też
Grek skromny po hat-tricku: nie graliśmy najlepiej [WIDEO]
Efthymios Koulouris (fot. PAP/Marcin Bielecki)

Grek skromny po hat-tricku: nie graliśmy najlepiej [WIDEO]

| Piłka nożna / PKO BP Ekstraklasa 
Kolejne zmiany w Śląsku. Chwalona postać odchodzi
Z lewej Rafał Grodzicki (fot. 400mm.pl)

Kolejne zmiany w Śląsku. Chwalona postać odchodzi

| Piłka nożna / PKO BP Ekstraklasa 
PKO BP Ekstraklasa: oglądaj transmisje w TVP Sport! [ZAPOWIEDŹ]
PKO BP Ekstraklasa 2024/25: oglądaj transmisje w TVP Sport! [ZAPOWIEDŹ]

PKO BP Ekstraklasa: oglądaj transmisje w TVP Sport! [ZAPOWIEDŹ]

| Piłka nożna / PKO BP Ekstraklasa 
wyniki
terminarz
tabela
Wyniki
dzisiaj
05 kwietnia 2025
04 kwietnia 2025
31 marca 2025
Terminarz
jutro
11 kwietnia 2025
12 kwietnia 2025
13 kwietnia 2025
Tabela
PKO BP Ekstraklasa
 
Drużyna
M
+/-
Pkt
2
27
26
53
4
27
17
47
5
27
14
44
6
27
7
42
7
27
5
40
8
27
-6
40
9
27
-7
36
10
27
-1
36
11
27
-2
34
12
27
-4
34
13
27
-11
33
14
27
-18
26
16
27
-15
24
17
27
-19
24
18
27
-12
22
Rozwiń
Najnowsze
Orlen Basket Liga. Coraz bliżej nowego mistrza
Orlen Basket Liga. Coraz bliżej nowego mistrza
| Koszykówka / Rozgrywki ligowe 
Koszykarkom z Gdyni brakuje jeszcze tylko jednego zwycięstwa (fot. Getty)
Ósmy tytuł w karierze Peguli. Będzie awans w rankingu
Jessica Pegula (fot. Getty Images)
Ósmy tytuł w karierze Peguli. Będzie awans w rankingu
| Tenis / WTA (kobiety) 
Oglądaj Sportowy wieczór
Sportowy wieczór: transmisja na żywo w tv i online (6.04.2025)
Oglądaj Sportowy wieczór
| Sportowy wieczór 
Magazyn Betclic 2 Ligi: podsumowanie meczów 25. kolejki (6.04.2025)
Magazyn Betclic 2 Ligi: podsumowanie meczów 25. kolejki (6.04.2025)
Magazyn Betclic 2 Ligi: podsumowanie meczów 25. kolejki (6.04.2025)
| Magazyn Betclic 2 Ligi 
Polska Liga Snookera – TOP 16: półfinały i finał [ZAPIS]
Snooker. Polska Liga Snookera: transmisja na żywo w tv i online (6.04.2025)
Polska Liga Snookera – TOP 16: półfinały i finał [ZAPIS]
| Inne 
Chojniczanka Chojnice – Pogoń Grodzisk Mazowiecki. Betclic 2 Liga, 25. kolejka [MECZ]
Chojniczanka Chojnice – Pogoń Grodzisk Mazowiecki. Betclic 2 Liga, 25. kolejka. Transmisja online na żywo w TVP Sport (6.04.2025)
Chojniczanka Chojnice – Pogoń Grodzisk Mazowiecki. Betclic 2 Liga, 25. kolejka [MECZ]
| Piłka nożna / Betclic 2 Liga 
Grek skromny po hat-tricku: nie graliśmy najlepiej [WIDEO]
Efthymios Koulouris (fot. PAP/Marcin Bielecki)
Grek skromny po hat-tricku: nie graliśmy najlepiej [WIDEO]
| Piłka nożna / PKO BP Ekstraklasa 
Do góry