| Niepełnosprawni

AMP Futbol. Mocne oświadczenie zwolnionego trenera. "Nikt z nami o tym nie rozmawiał"

Marek Dragosz, były trener ampfutbolowej reprezentacji Polski (fot. PAP/Łukasz Gągulski)
Marek Dragosz, były trener ampfutbolowej reprezentacji Polski (fot. PAP/Łukasz Gągulski)
Maciej Ławrynowicz

Marek Dragosz w miniony poniedziałek został zwolniony z funkcji pierwszego trenera ampfutbolowej reprezentacji Polski. Szkoleniowiec opublikował na Facebooku oświadczenie, w którym podziękował za jedenaście lat pracy i odniósł się do okoliczności, w których rozstał się z kadrą. "Z mediów dowiadujemy się, że kadra nie rozwijała się tak, jak by mogła się rozwijać" – napisał Dragosz.

DALSZĄ CZĘŚĆ PRZECZYTASZ POD REKLAMĄ
Surowa kara dla polskiego napastnika. Kilka lat bez piłki!

Czytaj też

Jakub Świerczok otrzymał surową karę (fot. Getty).

Surowa kara dla polskiego napastnika. Kilka lat bez piłki!

Z ampfutbolową reprezentacją Polski pracował przez jedenaście lat. Biało-czerwoni pod jego wodzą dwukrotnie zdobyli brązowy medal mistrzostw Europy. W 2017 roku na turnieju w Tunezji oraz rok temu, gdy mistrzostwa odbyły się w Polsce. W 2014 roku otarli się o podium mistrzostw świata, zajmując czwarte miejsce.

"Nauczyłem się przez te cztery tysiące dni wiele. Jak być silnym i nie narzekać na bzdury. Jak przyjąć rozczarowanie, ale też jak radzić sobie ze zwycięstwem. Poznałem też, co to prawdziwa przyjaźń i zaufanie. I poznałem, co to odejść bez słowa i bez szansy na rozmowę" – napisał w swoim oświadczeniu Dragosz, nawiązując do okoliczności, w jakich zakończył swoją pracę.

Wywołany one sporo kontrowersji. Oliwy do ognia dolał sam trener, który udzielił wywiadu "Przeglądowi Sportowemu". – Razem ze sztabem mamy tyle jaj i honoru, że gdybyśmy dowiedzieli się, iż blokujemy rozwój amp futbolu, to sami byśmy odeszli, bo ta dyscyplina leży nam na sercu – powiedział w rozmowie z "PS".

Po raz kolejny wyraził swoje rozczarowanie w pożegnalnym poście. "Tydzień temu dowiedzieliśmy się, że formuła się wypaliła. To jedyny komunikat, jaki otrzymaliśmy. Nikt nie wie, co kryje się w środku, bo nikt z nami o tym nie rozmawiał. Choć z mediów dowiadujemy się, że kadra nie rozwijała się tak, jak by mogła się rozwijać już od jakiegoś czasu. Ale wiemy dużo więcej, patrząc na lata za nami. I wiemy, co w tych latach się kryło. I nikt nam tego nie zabierze. Absolutnie nikt" – napisał szkoleniowiec.


Poniżej pełna treść oświadczenia trenera Marka Dragosza

"𝟭𝟭 𝗹𝗮𝘁… 𝟰𝟬𝟯𝟳 𝗱𝗻𝗶…

Długo…

Przeżyłem w tym czasie z zawodnikami narodziny ich dzieci, śmierci ich bliskich, śluby i rozstania, przeprowadzki i zakupy. Wielu z chłopców stało się mężczyznami. Z młodzieńców - głowami rodzin. Z grupy spotkanych przy sporcie stało się profesjonalistami przez duże P. I wtedy gdy mieliśmy cztery piłki i za duże stroje, a także wtedy gdy opakowani mediami ruszaliśmy na sesje fotograficzne z logotypami sponsorów. Rozmawialiśmy zarówno o rzeczach banalnych i ogromnie trudnych. Przyszło się pokłócić i spotkać by podać sobie ręce. Spaliśmy w dobrych hotelach ale i cała ekipą w jednym pokoju. Mieliśmy odprawy w pięknych salach konferencyjnych ale też na korytarzach i w jednym hotelowym łóżku. Podróżowaliśmy autokarami i samolotami ale też wozem na warzywa ze śpiewem na ustach. Wygrywaliśmy mecze i przełykaliśmy gorycz niepowodzeń. Zawsze z pamięcią o orzełku na piersi.

Nauczyłem się przez te cztery tysiące dni wiele. Jak być silnym i nie narzekać na bzdury. Jak przyjąć rozczarowanie, ale też jak radzić sobie ze zwycięstwem. Poznałem też co to prawdziwa przyjaźń i zaufanie. Poznałem też co to lojalność. Taka prawdziwa. I poznałem co to odejść bez słowa i bez szansy na rozmowę. I poznałem co to merytoryczna rozmowa i chęć znalezienia najlepszych rozwiązań. I poznałem co to brak dyskusji i chęci przyjęcia innego punktu widzenia. I poznałem co to umniejszanie sukcesu. Poznałem co znaczą brązowe medale mistrzostw Europy. Dla jednych najcudowniejsze momenty, zwieńczenie trudów pracy i spełnienie marzeń. Dla innych nic wielkiego bo przecież w Europie gra góra pięć zespołów.

Były chwile niemocy. Momenty bezradności. Myśli o rezygnacji. Trudne okresy. Zaskoczenia, rozczarowania, solidne wkurwienia. Lecz te tysiące dni to przede wszystkim ogrom pasji, radości, wzruszeń i takiej siły, której nie da się opisać. Takiej siły, którą dostajesz, zabierasz i dzielisz się nią ze wszystkimi wokół. Słowa i czyny, które powodują, że ludzi wokół traktujesz jak braci. Których uwielbiasz, którym dajesz w kość na treningu a oni dzień później mówią Ci, że tęsknią za wszystkimi. Którzy twierdzili, że jesteś sprawiedliwy. Że jesteś jak ojciec, który przytuli i opierdoli jak będzie potrzeba.

Były momenty refleksji. Godziny analizy własnych błędów. Gdy na klatę przyjąć należy niepowodzenie. Gdy myślisz co zrobiłeś źle, co powinno się wydarzyć, czego nie przewidziałeś, czy może coś przeoczyłeś, może zareagowałeś nie tak jak trzeba, może straciłeś kontrolę. Ale wtedy zawsze najważniejsze było rozwiązanie. Najważniejszy był zespół. I nie to na kogo spadnie splendor sukcesu. Bo tylko wtedy można ekscytować się i czerpać z najcudowniejszych momentów funkcjonowania sportowego zespołu.

Dzięki ampfutbolowi spotkałem i pokochałem to co w życiu najważniejsze - dużo ważniejsze niż futbol, ważniejsze niż zwyciężanie, ważniejsze niż wynik finansowy. Spotkałem i pokochałem też tych, którzy w życiu są najważniejsi. Ludzi, z którymi to życie dzieliłem.

Tylko oni właśnie - najbliżsi - wiedzą ile pożarów trzeba było ugasić, ile razy wziąć na klatę nie swoje błędy, ile razy zamiatać i rozwiązywać kłopoty, których sami nie powodowaliśmy, a które pozostały naszą mało słodką tajemnicą. Tylko oni wiedzą ile osób cieszyło się z niepowodzeń i ile obrabiało nam dupy za plecami. Tylko oni wiedzą ile nocy zarwaliśmy i ile radości mieliśmy z tej pracy. I ile satysfakcji z tego, że zrobiliśmy coś dobrego. Tylko oni wiedzą ile zdrowia kosztowało podejmowanie niepopularnych decyzji i ile walki by nikogo nie utracić. A jednocześnie nie sposób było wszystkich zadowolić. W tym czasie odwróciło się ode mnie sporo osób. Niezadowolonych z decyzji personalnych, z rozwiązań, z porządków, z braku powołań.

A jednak wspólnie stworzyliśmy sport, który stał się dla wielu Polaków ważną częścią życia. Nie tylko życia kibica przed telewizorem. Życia tego prawdziwego - z wzlotami i upadkami, z motywacją do pokonywania przeciwności, do jednoczenia mimo różnic. Sport, który stał się drogą dla dzieciaków i ich rodziców. Sport, dzięki któremu ludzie uwierzyli w siebie, w przyjaźń, w solidarność. Sport, który oceniali fachowcy znający się na piłce i wytykający nam błędy - rzeczowo i merytorycznie ale też chwalący za postęp, za grę, za ekspresję. Oceniali też ci, którzy przez lata siedząc za biurkiem nie widzieli nawet części procesu szkoleniowego, pół treningu, ćwiartki odprawy, analizy bądź pracy jaką zawodnicy wykonywali w domach. A to była ogromna, ciężka praca. Za nią zawsze będę dziękował, będę wyrażał dla niej podziw i szacunek dla zawodników.

Nikt nie podważy wartości, wokół których budowaliśmy to co działo się w ampfutbolu. To było zawsze coś więcej niż sport. A jednocześnie było sportem. Prawdziwym sportem. Z honorem, marzeniami, celami, walką, walką do upadłego. Z techniką, taktyką, motoryką, analizą i mentalem. Ze znacznikami, pachołkami, testami i siłownią. Z tym, że jeśli coś się psuło to robiliśmy tak, by to naprawić. Wbrew temu, że są tacy, którzy twierdzą, że to słabe tak twierdzić, że tu było coś więcej niż sport. Że jeśli mówiliśmy o sobie „Rodzina” to nie ma żadnego znaczenia. Ktoś kto nigdy nie był na boisku w przemoczonych gaciach, kto nie powąchał smrodu szatni i ciężaru ciuchów pakowanych do pralki po treningu nie ma prawa tego oceniać.

Tydzień temu dowiedzieliśmy się, że „formuła się wypaliła”. To jedyny komunikat jaki otrzymaliśmy. Nikt nie wie co kryje się w środku bo nikt z nami o tym nie rozmawiał. Choć z mediów dowiadujemy się, że "ta kadra się nie rozwijała tak jak by mogła się rozwijać już od jakiegoś czasu". Ale wiemy dużo więcej patrząc na lata za nami. I wiemy co w tych latach się kryło. I tego nikt nam nie zabierze. Absolutnie nikt. 

To co zawsze najbardziej mnie jarało w ampfutbolu to nawet nie akcje na jeden kontakt, nie podwajanie ani efektowne strzały. Jarało mnie najbardziej to, że po każdym strzelonym golu celebrowaliśmy jego zdobycie wszyscy razem. Zdobywaliśmy za każdym razem coś więcej niż tylko bramkę.

Za każdą tę bramkę, za każdą radość po jej strzeleniu, za każdą rozmowę, każdą minutę spędzoną na boisku, każdego wypalonego papierosa, każdy takt utworów puszczanych w szatni, każdą szyderę i ból brzucha od śmiechu, godziny przegadane o meczach, każdą odprawę, każdą łzę – i tę radosną i tę od smutku i wzruszeń, każdą wiadomość od Waszych rodzin i bliskich, za śpiewy, za to wszystko co razem zbudowaliśmy, rozwijaliśmy i parliśmy do przodu. Za to co zdobyliśmy i to co zrobiliśmy wtedy gdy zakładanego celu nie udało się osiągnąć. Za szczerość i zaufanie.

Najlepszym towarzyszom sportowej podróży, Przyjaciołom z boiska, którzy zbijali piątki przed meczem a w jego trakcie spoceni i umorusani przybiegali do ławki ciesząc się z bramkowych zdobyczy i mojemu ukochanemu, najlepszemu Sztabowi. 

𝗗𝘇𝗶𝗲̨𝗸𝘂𝗷𝗲̨"

Surowa kara dla polskiego napastnika. Kilka lat bez piłki!

Czytaj też

Jakub Świerczok otrzymał surową karę (fot. Getty).

Surowa kara dla polskiego napastnika. Kilka lat bez piłki!

Następne

(fot. TVP)
00:18:38

Marek Dragosz: "polska szkoła bramkarzy" nie istnieje

(fot. TVP)
00:23:26

Pełnosprawni: Marek Dragosz, czyli człowiek wielkiego serca

Marek Dragosz: "polska szkoła bramkarzy" nie istnieje
(fot. TVP)
Marek Dragosz: "polska szkoła bramkarzy" nie istnieje

(fot. TVP)
Pełnosprawni: Marek Dragosz, czyli człowiek wielkiego serca

Najnowsze
Kiedy kolejne mecze "Lewego" i Szczęsnego? Sprawdź terminarz
nowe
Kiedy kolejne mecze "Lewego" i Szczęsnego? Sprawdź terminarz
| Piłka nożna / Hiszpania 
Kiedy mecze Wojciecha Szczęsnego i Roberta Lewandowskiego w FC Barcelona w sezonie 2024/25? [TERMINARZ]
Na trening trafiła... przypadkiem. Dziś jest ważną postacią reprezentacji Polski
Dominika Grabowska (fot. Getty Images)
nowe
Na trening trafiła... przypadkiem. Dziś jest ważną postacią reprezentacji Polski
Dawid Brilowski
Dawid Brilowski
Jedenastu Polaków w półfinałach o medale PŚ!
Oliwia Toborek, z lewej (fot. PAP)
nowe
Jedenastu Polaków w półfinałach o medale PŚ!
| Boks 
Kurek nie jest już "dostępny". Coraz więcej plotek o jego przyszłości
Bartosz Kurek (fot. Getty)
Kurek nie jest już "dostępny". Coraz więcej plotek o jego przyszłości
fot. Facebook
Sara Kalisz
GKS Tychy mistrzem? Oglądaj transmisję piątego meczu finału THL
GKS Tychy – GKS Katowice, finał Tauron Hokej Ligi. Transmisja online 5. meczu na żywo w TVP Sport (4.04.2025)
transmisja
GKS Tychy mistrzem? Oglądaj transmisję piątego meczu finału THL
| Hokej / Polska Hokej Liga 
Masłowski szczerze po Superpucharze: brakowało atmosfery piłkarskiego święta
Fot. Getty Images
Masłowski szczerze po Superpucharze: brakowało atmosfery piłkarskiego święta
Robert Bońkowski
Robert Bońkowski
Strzelecki rekord wszech czasów na wyciągnięcie ręki
Aleksander Owieczkin (fot. Getty)
Strzelecki rekord wszech czasów na wyciągnięcie ręki
| Hokej / NHL 
Do góry