| Czytelnia VIP

Pół punktu dało tytuł! Ostatnie mistrzostwo świata Nikiego Laudy

Niki Lauda i Alain Prost po wieńczącym sezon 1984 Grand Prix Portugalii (fot. Getty)
Niki Lauda i Alain Prost po wieńczącym sezon 1984 Grand Prix Portugalii (fot. Getty)
Sebastian Muraszewski

Sezon 1984 skumulował wszystko, co kojarzymy ze starym światem Formuły 1. Najlepsi kierowcy w historii, liczne usterki techniczne, wyścigi pokazowe, skandale obyczajowe, kryzysy wizerunkowe, ale... sport się obronił. Dzięki Laudzie, Prostowi, Sennie, Piquet i Mansellowi. 

DALSZĄ CZĘŚĆ PRZECZYTASZ POD REKLAMĄ
Supergwiazda, która nigdy nie bała się mężczyzn

Czytaj też

Lindsey Vonn na premierze filmu o jej ostatnim sezonie (Fot. Getty)

Supergwiazda, która nigdy nie bała się mężczyzn

W tajemnicy

Trzydziestodwuletni właściciel linii lotniczych był powoli znudzony zawodem. Emerytura sportowa, na którą zdecydował się dwa lata wcześniej nie przyniosła zadowolenia. A odszedł na nią nagle, stwierdzając w trakcie weekendu wyścigowego w Kanadzie, że "nie ma już zamiaru jeździć w kółko". Zamknięty w kabinie komentatorskiej angażował się tak mocno w relacjonowanie wydarzeń na torze, że stary przyjaciel zaoferował mu powrót do ścigania. Po kilku minutach na torze Donington stało się jasne, że za szybko emerytowany kierowca wróci. Na początku podpisano kontrakt tylko na trzy wyścigi z opcją przedłużenia na kolejne trzy. Główny sponsor, Marlboro, przystał na warunki finansowe przekonany o wartości marketingowej kierowcy. Wszyscy wyczekiwali zatem pierwszych rund sezon 1982. Prawie wszyscy. Żona mistrza, która kilka miesięcy wcześniej urodziła mu syna, była stale oszukiwana. Gdy pokazywała mężowi doniesienia prasowe o rzekomym powrocie do F1, ten kwitował to wzruszeniem ramion i określał jako plotki. Tuszował też cel wszystkich wyjazdów, a gdy już wyjawił prawdę, to stwierdziła, że chyba zwariował. Szczerości w tym małżeństwie nie było za wiele, o czym świadczy późniejszy romans kierowcy i narodziny dziecka, tym razem z nieprawego łoża. Spory rodzinne są do dziś, pięć lat po śmierci sprawcy zamieszania.

Świat sportu był jednak zajęty tylko powrotem Nikiego Laudy do Formuły 1. Głośno o tym było jeszcze przed początkiem sezonu 1982, bo stanął na czele udanego strajku przeciw niekorzystnym dla kierowców przepisom. W trzecim wyścigu odniósł zwycięstwo, a przedłużony kontrakt z McLarenem opiewał na kilka milionów dolarów, sumę niewidzianą do tej pory w sportach motorowych. Austriak świetnie odnajdywał się w nowych bolidach, zajmując miejsca na podium. W roku 1984 w serii było wiele gwiazd, a jedna pojawiła się też w zespole Laudy.

Płonące silniki

Alain Prost był już związany z McLarenem. To tam debiutował w Formule 1 w 1980 roku, ale mimo obiecującego początku nic nie toczyło się po jego myśli. Bolid z jednostką napędową Forda nie był konkurencyjny i dodatkowo miał dużą liczbę usterek, które niejednokrotnie zmuszały Prosta i zespołowego kolegę, Anglika Johna Watsona, do wycofywania się z wyścigów. Francuz podjął więc decyzję o zerwaniu trzyletniego kontraktu i skierowania się w kierunku rodzimego zespołu.

To właśnie Renault zapoczątkowało erę aut z turbodoładowaniem. Prost w sezonie 1981 odniósł pierwsze zwycięstwo w karierze. Triumf "u siebie", w Grand Prix Francji na torze Dijon, odniesiony w ulewnym deszczu, wzmocnił pewność siebie dwudziestosześciolatka. Owszem, i w nowym zespole miewał problemy techniczne, ale kończył rok z trzema wygranymi. Dwie kolejne dołożył na początku kolejnego sezonu. W odniesieniu dalszych przeszkadzały mu błędy, usterki i… kolega. Podczas spotkania zespołowego po kwalifikacjach René Arnoux, dysponujący pole position, miał ustąpić to miejsce Prostowi pozostającemu w walce o mistrzostwo. Część z wówczas obecnych twierdzi, że była to decyzja drugiego kierowcy. Arnoux jednak nie reagował na polecenia w trakcie wyścigu i wygrał pierwszy wyścig od ponad dwóch lat. Sympatia Francuzów była po jego stronie, ale w Renault nie mógł już liczyć nawet na wsparcie mechaników. Odszedł więc do Ferrari. A Prost po sezonie wystąpił sobie w jednej z rund rajdowych mistrzostw Francji, czyli Rallye du Var.

Wydawało się, że w roku 1983 Alainowi uda się wywalczyć upragniony tytuł. W połowie sezonu był liderem klasyfikacji generalnej. Pozostawał nim do ostatniego wyścigu, ale musiał pogodzić się z wicemistrzostwem, podobnie jak ekipa Renault. Prost nie miał zamiaru przejść nad tym do porządku dziennego. Tak jak w 1982 roku, w rywalizacji z Nelsonem Piquet, popełnił wiele błędów, ale zwracał uwagę na tempo zespołu brazylijskiego mistrza świata, w przeciwieństwie do francuskiego. Ci nie pozostali obojętni. Pracownicy stajni włamali się do domu kierowcy i podpalili jego Mercedesa. Prost musiał się wyprowadzić ze Szwajcarii i odejść z Renault.

Za jego zatrudnieniem w McLarenie stał główny sponsor zespołu, czyli Marlboro. Oprócz duetu znakomitych kierowców brytyjska stajnia miała auta pozwalające na pokazanie pełni możliwości. W przypadku McLarena MP4/2 postawiono na niezawodność. Główny inżynier zespołu John Barnard współpracował przy robieniu pierwszego turbodoładowanego silnika w historii zespołu z Porsche (co było inicjatywą Laudy), a zmniejszenie wagi auta było możliwe po zastosowaniu hamulców z włókna węglowego. Owszem, kwalifikacje wyścigów raczej nie układały się po myśli Prosta i Laudy - ten pierwszy zdobył tylko trzy pole position mając 16 okazji, a Austriak ani razu nie był w czołowej dwójce sesji kwalifikacyjnych. Wynikało to też z różnic w ustawieniu bolidu między tą dwójką, Prost upatrywał szans właśnie w kwalifikacjach, podczas gdy Lauda wiedział, że nie ma czego szukać w takiej rywalizacji z młodszym konkurentem. W tamtych czasach silniki przygotowywane na kwalifikacje miały dwukrotnie większą moc niż te wyścigowe, a podobnie było z jednorazowymi mieszankami ogumienia. Dlatego postawił na oszczędzanie opon podczas wyścigu. Dobre systemy paliwowe pozwalały McLarenowi na tempo wyścigowe, z którym nie mógł się równać żaden zespół. Przewaga wynikała z nowowprowadzonych przepisów zmniejszających zbiorniki paliwa oraz zakazujących dotankowywania bolidu w trakcie wyścigu.


Przed sezonem 1984 nie widziano jednak McLarena wśród faworytów. To miał być rok Brabhama i Ferrari. Dziennikarzy zaskoczył jeszcze jeden fakt. W małym i niezbyt poważanym zespole Tolemana pojawił się dwudziestoczteroletni brazylijski kierowca. Ayrton Senna nie ukończył jednak debiutanckiego wyścigu w Rio de Janeiro, ale już w następnej rundzie w RPA był na punktowanej pozycji. W obu triumfowały McLareny. W Brazylii Prost, a w RPA Lauda. O mocy tych aut świadczy fakt, że akurat w Kyalami Prost startował z alei serwisowej, a i tak przyjechał na metę przegrywając tylko z Austriakiem.

Supergwiazda, która nigdy nie bała się mężczyzn

Czytaj też

Lindsey Vonn na premierze filmu o jej ostatnim sezonie (Fot. Getty)

Supergwiazda, która nigdy nie bała się mężczyzn

Przepołowione zwycięstwo

Lauda nie zareagował dobrze na zatrudnienie Prosta. Potem zaczął go lekceważyć, traktując jak każdego innego, z którym przyszło mu rywalizować w jednym zespole. Jednak gdy Francuz pokazał klasę, to odnosił się do niego z szacunkiem, podobnie jak Prost, który do dziś twierdzi, że właśnie od Laudy nauczył się najwięcej jako kierowca. W następnych rundach Prost utrzymywał kilkupunktową przewagę, ale kierowcy mieli po tyle samo zwycięstw. Uwagę przykuwał kto inny. Po otwarciu nowej, bezpieczniejszej nitki toru Nürburgring Mercedes zorganizował wyjątkowe wydarzenie. Najlepsi kierowcy świata, w tym dziewięciu mistrzów Formuły 1, mieli zmierzyć się w jednakowych autach - modelu Mercedes-Benz 190 E. Wygrał ten, który został zaproszony jako ostatni. Senna wyprzedził Prosta w pierwszym zakręcie, nie oddając zwycięstwa. Szansę na pokazanie podobnej klasy w bolidzie Formuły 1 i walkę o zwycięstwo dostał stosunkowo szybko, bo trzy tygodnie później. To właśnie w Monako kibice mieli przedsmak tego, jak będzie wyglądała seria na przełomie lat 80. i 90.

Niki Lauda nie miał szans na zrobienie dobrego wyniku na torze, gdzie w tak dużym stopniu liczyła się pozycja z kwalifikacji. Do tego jeszcze doszedł deszcz, a Austriak od wypadku na torze Nürburgring w 1976, gdy ledwo uszedł z życiem, nie czuł się pewnie w takich warunkach. Trzymał się blisko czołówki, ale skończył wyścig na 23. okrążeniu. Obawy towarzyszyły też prowadzącemu Prostowi, który machał w kierunku porządkowych, by przerwali wyścig. W takich warunkach najlepiej czuli się kierowcy ze słabszych zespołów - Ayrton Senna i Stefan Bellof. Brazylijczyk nawet zdołał wyprzedzić Prosta, ale stało się to już na okrążeniu, na którym wywieszono czerwoną flagę. Wobec tego jako obowiązujące uznano wyniki z poprzedniego kółka. Przedwczesne zakończenie zmagań spowodowało, że kierowcy dostali dwa razy mniej punktów niż normalnie. I ta połówka punktu zdecydowała potem o końcowej klasyfikacji sezonu. Fani Senny uważali, że to on powinien być ogłoszony zwycięzcą, ale nie było wiadomo, czy auto Tolemana wytrzymałoby trudy morderczego wyścigu. Pierwsza wygrana McLarena w Monako stała się faktem, a bolid Prosta znalazł się... na wystawie w ośrodku technologicznym angielskiego zespołu w Woking.

W wyścigach w Ameryce Północnej kierowcy innych zespołów zaczęli dochodzić do głosu. Przez upały w Kanadzie i USA (wówczas rozgrywano tam dwie mistrzowskie rundy na torach ulicznych w Detroit i Dallas) niewiele aut kończyło wyścigi. Doszły problemy techniczne oraz zawiodła dyspozycja kierowców. Symbolem wręcz nieludzkiej rywalizacji w tych miejscach został Nigel Mansell, który musiał pchać bolid do mety. Anglik zemdlał tuż przed osiągnięciem celu. Jednak ta dyspozycja w letnich rundach pokazała, że ma zadatki na mistrza. Dwa zwycięstwa za oceanem odniósł obrońca tytułu Nelson Piquet. Były to jego pierwsze punkty w sezonie, a triumf osiągnął jeszcze mistrz świata z 1982 roku, Keke Rosberg. Prost w trzech amerykańskich wyścigach zwiększył przewagę nad Laudą, ale zaledwie o punkt.

Dwukrotny mistrz świata szybko ją zniwelował. W Wielkiej Brytanii okazał się najlepszy, podczas gdy Francuz nie ukończył wyścigu przez awarię skrzyni biegów. Na Hockenheim McLarenom nic nie mogło przeszkodzić w dublecie. I tu swą wyższość pokazał Prost. Jednak na torze Spielberg nie zdobył punktu, bo wpadł w poślizg na plamie oleju. Lauda wykorzystał też problemy techniczne Nelsona Piquet, wygrywając przed dziesiątkami tysięcy rodaków na trybunach. A co ważniejsze po raz pierwszy wyprzedził Prosta w klasyfikacji generalnej. Utrzymał prowadzenie mimo porażki z Prostem na Zandvoort. Tam też zespół McLarena zapewnił sobie pierwszy od 10 lat tytuł w klasyfikacji konstruktorów. Do końca sezonu pozostawały już tylko trzy rundy...

Weekend na Monzie przyniósł Laudzie przeróżne przeżycia. Kwalifikacje kończył na wysokim, jak na niego, czwartym miejscu, ale po nich musiał poradzić sobie z bólem pleców. Pomocny okazał się fizjoterapeuta. W wyścigu obyło się już bez większych wyzwań - stawkę przerzedziły kłopoty techniczne (Prost ze względu na awarię silnika skończył zmagania na trzecim okrążeniu, podobnie Piquet). Doszły kwestie formalne (Toleman nie pozwolił Sennie na start, bo Brazylijczyk nie powiadomił zespołu o podpisaniu umowy z Lotusem na następny sezon). Lauda wygrał bez problemów. Ale jego zespołowy kolega i wicelider klasyfikacji kierowców się nie poddawał. Alain Prost wygrał GP Europy, a Lauda był czwarty. Oznaczało to, że o tytule zdecyduje ostatni wyścig sezonu, na który trzeba było czekać dwa tygodnie.


Wielka trójka

Zmiany punktowe zaszły jeszcze wcześniej. Zespół Tyrella oskarżono o naruszanie przepisów o paliwie w samochodach. Podejrzane bolidy były jedynymi autami na torach, które nie wykorzystywały silników z turbodoładowaniem. Gdy ich kierowcy w połowie sezonu zaczęli zajmować miejsca na podium, to FIA zajęła się sprawą. Kara była surowa. Całkowite wykluczenie z sezonu 1984 i anulowanie osiągnięć. Nie dotknęło to wcześniej ani później żadnej innej ekipy. Podstawy decyzji FIA były mocno dyskusyjne, podobnie jak wykazanie ewentualnych przewinień. Reszta zespołów przywitała je z ulgą, mogąc ustalić zmiany promujące silniki z turbodoładowaniem na następne sezony. A wcześniej to właśnie Tyrell stał im na drodze. Spór sądowy był długi, podobnie jak ustalanie nowych wyników.

Prost zyskał na rozstrzygnięciach punkt. Nadal wszystko nie zależało od niego. W przypadku zwycięstwa musiał liczyć na to, że Lauda będzie trzeci lub niżej. Nikiemu pozostało skończyć wyścig przed Francuzem. Kierowcy startowali na portugalskim torze po raz pierwszy. Kwalifikacje potoczyły się po staremu - Prost z przodu, Lauda z tyłu. Niedziela, 21 października 1984 roku, miała być dniem wielkiego pościgu. Jak opowiadał Austriak Sebastianowi Vettelowi po latach, pierwszym tematem podjętym przez niego i Prosta w rozmowie przed wyścigiem było rozmowa o tym, w czyim towarzystwie spędzili poprzedni wieczór.

Koncentracja była konieczna od startu. Prost zaangażował się w rywalizację o zwycięstwo, a Lauda robił to, co potrafił najlepiej, czyli wybrał udany pościg za czołówką. I to tym razem też przyniosło skutek, choć wydawało się, że zajmujący drugą pozycję Mansell uzyskał nad nim zbyt dużą przewagę, ponad pół minuty i pozbawi go szans na mistrzostwo. Pomógł łut szczęścia. A konkretnie wadliwe hamulce w bolidzie Anglika, który odpadł z wyścigu. Nawet najlepsza dyspozycja Prosta nie mogła już nic zmienić. Odrobił tylko trzy punkty z 3,5 straty do Laudy. Przegrał zatem najmniejszą możliwą różnicą. Jest wielce prawdopodobne, że taka sytuacja nigdy się już nie powtórzy!


Francuski kierowca dopiął swego rok później. W sezonie 1985 był bezapelacyjnie najlepszy. Lauda stanowił tylko tło, popełniając przy tym multum błędów. Nie udało mu się też przejść do Renault. Odszedł na dobre z Formuły 1 z końcem roku. Wcześniej odniósł ostatnie zwycięstwo na torze w Zandvoort. Podobnie jak po wyścigu zapewniającym mu tytuł koło niego stali na podium Prost i Senna.

Dziś każdy kibic ma inną opinię, kto z tej trójki był najwybitniejszy. Wielkości jednak nie odmówi im nikt. 

Najnowsze
Polki krok od awansu. "Fajnie, ale liczy się też coś innego"
Polki krok od awansu. "Fajnie, ale liczy się też coś innego"
Dawid Brilowski
Dawid Brilowski
| Piłka nożna / Reprezentacja kobiet 
Kinga Szemik i Martyna Wiankowska (fot. Getty Images)
Sportowy wieczór (4.04.2025)
Sportowy wieczór: transmisja na żywo w tv i online (4.04.2025)
Sportowy wieczór (4.04.2025)
| Sportowy wieczór 
Kotwica Kołobrzeg – Arka Gdynia. Betclic 1 Liga [SKRÓT]
fot. 400mm.pl
Kotwica Kołobrzeg – Arka Gdynia. Betclic 1 Liga [SKRÓT]
| Piłka nożna / Betclic 1 Liga 
Przeciążona Pajor? Sama uspokaja kibiców
Ewa Pajor (fot. Getty Images)
Przeciążona Pajor? Sama uspokaja kibiców
Dawid Brilowski
Dawid Brilowski
Kotwica Kołobrzeg – Arka Gdynia. Betclic 1 Liga [MECZ]
Kotwica Kołobrzeg – Arka Gdynia. Betclic 1 Liga, 26. kolejka. Transmisja online na żywo w TVP Sport (4.04.2025)
Kotwica Kołobrzeg – Arka Gdynia. Betclic 1 Liga [MECZ]
| Piłka nożna / Betclic 1 Liga 
Bayern bliski tytułu, ale... są też złe wieści
Jamal Musiala (fot. Getty)
Bayern bliski tytułu, ale... są też złe wieści
| Piłka nożna / Niemcy 
Reprezentantka kontuzjowana. Opuściła zgrupowanie
Sylwia Matysik ciesząca się z koleżankami z reprezentacji (fot. Getty Images)
Reprezentantka kontuzjowana. Opuściła zgrupowanie
Dawid Brilowski
Dawid Brilowski
Do góry