– Trzy dni przed meczem rozmawiałam z Alize Cornet. Zapytała mnie, z kim zagram. Gdy dowiedziała się, że na korcie centralnym z Sereną Williams, bardzo mi zazdrościła. Jej marzeniem jest wystąpić na tym obiekcie. Dopiero wtedy zaczęłam doceniać, co mnie spotkało – stwierdziła Magda Linette w podcaście tenisowym "AS". Cały wywiad do odsłuchania w serwisie Soundcloud.
Hubert Błaszczyk, Maciej Łuczak, SPORT.TVP.PL: – Pierwsza część sezonu była dla ciebie bardzo udana. Jednak w drugiej wyniki się pogorszyły i celu, jakim był awans do TOP 50 rankingu WTA nie udało się tego zrealizować. Czujesz rozczarowanie?
Magda Linette: – Niedosyt to byłoby dobre słowo. Szczególnie biorąc pod uwagę, jak dobrze rozpoczęłam ten rok. Miałam duże nadzieje, grałam bardzo dobrze. Później nałożyłam chyba na siebie za dużą presję. Powinnam odpuścić, naładować baterie i być może to przełożyłoby się na lepsze wyniki na kortach ziemnych i trawie.
– Przed wiosennymi turniejami w Stanach Zjednoczonych zajmowałaś najwyższe, 55. miejsce w rankingu WTA. Nieudane występy w Indian Wells i Miami był punktem zwrotnym?
– To były przede wszystkim bardzo pechowe turnieje. Z obu odpadłam w trzech setach z naprawdę cenionymi rywalkami, z którymi wcześniej przegrywałam dużo gładziej. Było mi przykro, a zarazem miałam wrażenie, że grałam dobrze i pytałam samą siebie: co się stało? To było dziwne uczucie, bo byłam zadowolona ze swojej gry, ale z kortu schodziłam pokonana.
– Tak jak wspomniałaś, miałaś w tym sezonie kilka trzysetowych, bardzo zaciętych pojedynków. Większość z nich kończyła się twoją porażką. To zostawało w głowie na długo?
– Oczywiście. Apogeum wszystkiego miało miejsce na Wimbledonie, gdzie przegrałam z Julią Putincewą 8:10 w decydującym secie. To miało ogromny wpływ na to, co działo się później. Po każdej takiej porażce starałam się grać coraz więcej, żeby obronić punkty, żeby nie spaść w rankingu. Powodowało to coraz większe zmęczenie. Nie miałam się kiedy zregenerować, nie trenowałam odpowiednio i to się przełożyło na słabe wyniki w końcówce sezonu.
– Cały czas wspominasz, że głównym celem jest TOP 50. Czego ci obecnie najbardziej brakuje? To mentalność, psychika, czy może kwestie tenisowe?
– Według mnie, najbardziej brakuje mi tenisowych kwestii. Byłoby super, gdybym mogła cały czas grać i czuć się zdrowa.
– A bywało tak, że brałaś udział w turniejach, mimo że nie powinnaś?
– W tym roku za bardzo goniłam za punktami. Miałam ich sporo do obrony, szczególnie w Wielkich Szlemach. Pierwszy raz byłam w sytuacji, gdy broniłam trzeciej rundy. Moje ciało dawało mi sygnały, że powinnam odpocząć. Grałam z małymi kontuzjami, co negatywnie przekładało się na wyniki, a zarazem na myślenie o formie.
– Czy to oznacza, że w przyszłym roku zmienisz taktykę i odpuścisz niektóre mniejsze turnieje?
– Mój ranking pozwala mi grać w większości największych turniejów. Mam nadzieję, że na początku roku obronię punkty i nadal będę mogła grać w wielkich imprezach, bo właśnie to jest moim celem. Dopiero gdy spadam w rankingu, kiedy pojawia się zagrożenie, że pozycja może nie dać awansu do turnieju głównego Wielkiego Szlema modyfikuję kalendarz.
– Skoro planujesz grać mniej, to jaką taktykę będziesz stosowała wobec debla?
– Debla bardzo lubię, co więcej uważam, że dobrze mi idzie. Zawsze podczas Wielkich Szlemów staram się zapisać do gry podwójnej. Ale oczywiście zdrowie jest najważniejsze, dlatego unikam debla w mniejszych zawodach. Planuję grać około ośmiu turniejów w sezonie. Przede wszystkim dlatego, by utrzymać się w pierwszej setce i móc występować w Wielkich Szlemach. Nie ma co ukrywać, że swoją rolę odgrywają również finanse. Nagrody w najważniejszych turniejach są spore.
– Od kilku lat jesteś już w pierwszej setce. Na ile pozwala mieć to pełen komfort finansowy?
– Ten rok był dla mnie bardzo spokojny. Ubiegły również nie był zły, ale dopiero ten był w pełni komfortowy. Mogłam bez żadnego stresu jeździć na turnieje, po prostu zaplanować, gdzie będę startować i nie martwić się, czy starczy na bilety i hotel.
– W rankingu WTA do Agnieszki Radwańskiej brakuje ci kilka pozycji. Jak często myślisz o tym, że już niedługo możesz zostać najwyżej sklasyfikowaną Polką?
– Oczywiście, bardzo chciałabym być polską rakietą numer jeden. Natomiast obecna sytuacja nie wynika z mojej świetnej gry, a z problemów Agnieszki. Nie chciałabym, żeby to stało się w ten sposób. Wolałbym świetnymi występami zasłużyć na to miano. Wtedy byłabym z tego najbardziej dumna.
– Twoje dwa największe zwycięstwa w tym sezonie to pokonanie Darii Kasatkiny w Australian Open i wygrana z Naomi Osaką w Waszyngtonie. Które stawiasz wyżej?
– Bardzo trudno jednoznacznie odpowiedzieć. Z Kasatkiną przy stanie 5:2 doznałam kontuzji. Biegnąc do skrótu, coś stało się z moją stopą i miałam trudności z poruszaniem się. Poszłam va banque, grałam bardzo agresywnie, wszystko mi wchodziło. Po wygranej z Osaką, nie wiedząc co stanie się podczas US Open, już byłam bardzo zadowolona. Ona przecież w tym sezonie triumfowała w Indian Wells. W Waszyngtonie nie grała tak dobrze jak kilka tygodni później. Było mi jedynie trochę przykro, że to zwycięstwo nie przyszło właśnie w US Open.
Oj radości na pewno nie było. Nikt nie chce w pierwszej rundzie grać z Sereną. Nie ukrywajmy – nie byłam faworytką.
– W US Open, zamiast Osaki, wylosowałaś Serenę Williams. Co wtedy czułaś? Radość, że zagrasz na największym korcie świata, czy rozczarowanie, bo było wiadomo, że zwycięstwo graniczy z cudem.
– Oj radości na pewno nie było. Nikt nie chce w pierwszej rundzie grać z Sereną. Nie ukrywajmy – nie byłam faworytką. Miałam nadzieję na dobry występ w US Open, bo lubię ten turniej, pasuje mi nawierzchnia... Dopiero później, gdy codziennie mogłam trenować na korcie Artura Ashe’a, gdy doświadczyłam meczu otwarcia, uroczystości przed nim, to zrozumiałam, że zostanie mi to w głowie do końca życia. Trzy dni przed meczem rozmawiałam z Alize Cornet. Zapytała mnie, z kim zagram. Gdy dowiedziała się, że na korcie centralnym z Sereną Williams, bardzo mi zazdrościła. Jej marzeniem jest wystąpić na tym obiekcie. Dopiero wtedy zaczęłam doceniać, co mnie spotkało.
– W pierwszym secie nie odstawałaś od Amerykanki. Jak czułaś się podczas meczu?
– Z Sereną jest tak, że nie do końca gra się swój tenis. Ona decyduje, na jakich warunkach toczą się wymiany. Ma bardzo dużą przewagę fizyczną, zwłaszcza nade mną. Nie jestem osobą, która jest bardzo agresywna. Staram się, ale jest między nami spora różnica. Wychodząc na kort, nie wiedziałam, czego się spodziewać. Myślałam, że będzie za szybko i za mocno, dlatego byłam trochę zdziwiona, że jednak to tylko osoba. Williams również zdarzają się błędy. Chciałam być spokojna i skupiać się na oddechu oraz uderzeniach. Podniosłość sytuacji sprawiła, że nie udało mi się utrzymać koncentracji w drugim secie. Szkoda, że straciłam koncentrację, bo do pewnego momentu był to wyrównany mecz.
– Kiedyś mówiłaś, że stresujesz się przed wyjściem na kort. Nadal tak jest?
– Zawsze pojawia się stres, ale teraz jest mniejszy. Wszystko zależy od turnieju. Jeżeli wygrywam mecze, to wierzę w siebie. Czasami stres pomaga.
– Williams zaczęła US Open od pojedynku z tobą, a zakończyła awanturą w finale. Masz swoje spostrzeżenia na temat zachowania Amerykanki?
– Było mi bardzo przykro w stosunku do Osaki, bo wywalczyła pierwszy wielkoszlemowy tytuł i została niedoceniona przez publiczność. Płakała podczas ceremonii, nie podobała mi się ta sytuacja. Zawsze byłam pod wrażeniem Sereny, bo zrobiła niesamowite rzeczy dla tenisa. Nie ma takiej drugiej zawodniczki, która byłaby w stanie mentalnie unieść tyle, co ona. Niestety, tutaj przyczyniła się do bolesnej sytuacji.
– Pod koniec roku mierzyłaś się z Aryną Sabalenką, w której wielu widzi następczynię Sereny. Zrobiła na tobie duże wrażenie?
– O niej głośno było już ponad rok temu. Zrobiła na wszystkich wrażenie, bo jest niezwykle pracowita i skoncentrowana na tym, co robi. Poza kortem wzbudza sympatię. To była kwestia czasu, kiedy zacznie grać na najwyższym poziomie. Sabalenka od początku miała jeden styl gry i cel. U kobiet jest to bardzo rzadkie. Często myśli się o wyniku, a ona wierzy w swoje umiejętności. Wiele tenisistek podgląda Arynę, bo jest unikatowa. Kiedy wyszłam z nią na mecz, to grała bardzo mocno. Nie miałam za dużo do powiedzenia. Później załapałam się na grę. Uważam, że wygra co najmniej kilka turniejów wielkoszlemowych.
– Przyglądasz się rywalizacji w cyklu WTA z bliska. Które zawodniczki wkrótce mogą zrobić na nas duże wrażenie?
– Oczywiście ja (śmiech). Teraz nikt konkretnie nie przychodzi mi do głowy. Jest dużo młodych osób. Dajana Jastremska może grać bardzo dobrze. Przeciwko mnie grała naprawdę dobry tenis.
– W lutym przyszłego roku będzie miał miejsce Puchar Federacji w Zielonej Górze. Możemy się ciebie spodziewać w składzie reprezentacji?
– Mam taką nadzieję, ale nie chcę nic obiecywać. Nie wiadomo, czy pozwoli mi zdrowie. Dwa lata temu chciałam grać w Inowrocławiu, jednak kontuzja mi to uniemożliwiła. Turniej będzie bardzo blisko Poznania. Chciałabym, żeby znajomi i rodzina mogli oglądać mnie na żywo.
– Obcujesz z inną tenisową kulturą, bo masz okazję do treningów w Chorwacji i Chinach. Odstajemy od tych federacji?
– To zależy od tego, do kogo się porównujemy. Jesteśmy daleko w tyle za krajami, które organizują turnieje wielkoszlemowe. Od Chorwatów jesteśmy jednak lepsi, mimo że mają wielu fantastycznych zawodników. U nich system jest gorszy niż w Polsce. Dziewczyny z Chin mogą korzystać z większej pomocy, bo federacja ma wyższy budżet. Są tam niesamowite warunki do treningu. Mają taki układ, że prowincje rywalizują między sobą. Są ogromne centra treningowe i pomoc finansowa. Polski Związek Tenisowy do pewnego momentu bardzo mi pomagał. Nie jestem z zamożnej rodziny, a do 14. roku życia mogłam podróżować po turniejach i nie mogłabym tego zrobić bez wsparcia. Zawsze można poprawić wiele, ale dużo zależy też od tego, kto będzie chciał finansować tenis. To specyficzna dyscyplina, bo nie ma mistrzostw świata i Europy. Są turnieje wielkoszlemowe, które trudno zrozumieć. Trudniej znaleźć finansowanie właśnie ze względu na to. Pojawia się coraz więcej fajnych pomysłów, między innymi Narodowy Dzień Tenisa. Mam nadzieję, że moje osoba pomoże też w tym, żeby tenis był bardziej dostępny i lepiej odbierany.
– Bardzo ciepło wypowiadasz się o Chinach. Będziesz kontynuować tam przygotowania do kolejnego sezonu?
– Końcówkę listopada i grudzień spędzę w Chinach. Tam zaplanowałam obóz przygotowawczy. To będzie mój piąty rok w Azji. Nie planuję tam zostać do końca życia, bo to nie jest kraj, w którym chciałabym spędzać tak dużo czasu. Odległość robi jednak swoje. Warunki pozwalają mi na odpowiednie treningi. Tam też zazwyczaj rozpoczynam grę. W 2019 roku pierwszą imprezą będzie Shenzhen, które jest godzinę drogi od naszej akademii.
– Plany turniejowe na początku roku będą wyglądać tak samo jak w tym sezonie?
– Do Australian Open będzie identyczny kalendarz. Później dużo będzie zależało od wyniku w Melbourne. Planuję turniej w Hua Hin, który został przeniesiony z Tajpej. Ten cykl zakończy Puchar Federacji w Zielonej Górze.
– Odchodząc trochę od tenisa wiemy, że łączysz grę ze studiami. Na jakim etapie jest twoja edukacja?
– Jestem już na drugim roku. Fajnie, że jest postęp, bo poświęcam na to dużo czasu i energii. To nie jest łatwe, żeby znaleźć balans między rywalizowaniem a studiami. Ustalam sobie kalendarz i czasami biorę na siebie za dużo. Byłam w tym roku zbyt zmęczona. W sumie są cztery lata. Rok robię w 24 miesiące. Zostało mi około trzech i pół roku do końca. Studiuję biznes i administrację. To zabawne, bo idę i gram na korcie Arthure'a Ashe'a z Sereną Williams, a później walczę z księgowością tego samego dnia. Jest to fajna odskocznia, bo uzupełniam czas. Przyda mi się to w przyszłości.
– Możesz liczyć na taryfę ulgową w porównaniu z innymi studentami? Jak wyglądają egzaminy?
– Bardzo różnie. To zależy od przedmiotu, nauczyciela i platformy. To są studia internetowe. Inaczej wygląda sprawdzanie wiedzy studenta. Są przedmioty, w których nikt mnie nie sprawdza. Jest jednak taka osoba, która nazywa się proctor i musi być ze mną w trakcie egzaminu lub wchodzę na specjalną stronę internetową. Muszę wtedy pokazać cały pokój. Jestem sprawdzana, czy na pewno nie oszukuję.
– Zakończymy jednak tenisowo. W nowym roku zobaczymy coś nowego w tenisie Magdy Linette?
– To nigdy nie będą spektakularne zmiany. Już teraz zmienialiśmy dość sporo. Było to widać w Stanach Zjednoczonych. Starałam się obchodzić piłki i grać więcej forhendem. Pracowaliśmy nad odwagą. Udało mi się też zmienić parę rzeczy w serwisie. Chcemy dopracować te rzeczy, które nie działają. Grać w tenisa każdy potrafi na najwyższym poziomie. Małe rzeczy decydują w stresujących sytuacjach. Najważniejsza jest świadomość. Muszę lepiej planować punkty i taktykę oraz szybciej się regenerować mentalnie.
Daria Kasatkina
0 - 2
Sofia Kenin
Bethanie Mattek-Sands, Lucie Safarova
0 - 2
Caroline Dolehide, Desirae Krawczyk
Anna Kalinskaja
2 - 0
Madison Keys
Julia Riera
2 - 0
Iva Jovic
Emina Bektas, Aleksandra Krunić
2 - 0
Leolia Jeanjean, Varvara Lepchenko
Cristina Bucsa
0 - 2
Lea Boskovic
Irina Bara, Laura Pigossi
2 - 1
Ariana Arseneault, Oksana Kałasznikowa
Tatjana Maria
2 - 0
Hanna Chang
Qinwen Zheng
2 - 1
Elise Mertens
Jessica Pegula
2 - 0
Ajla Tomljanovic
Jessica Pegula
15:00
Danielle Collins
Qinwen Zheng
16:30
J. Aleksandrowa
Sofia Kenin
18:00
Anna Kalinskaja
Sofia Kenin, Ludmyła Kiczenok
19:30
Hailey Baptiste, Caty McNally
Tatjana Maria
17:00
Camila Osorio
Irina Bara, Laura Pigossi
17:00
Emily Appleton, Quinn Gleason
Cristina Bucsa, Sara Sorribes Tormo
19:00
Valentina Mediorreal, Maria Paulina Perez
Lea Boskovic
19:00
Julia Riera
Marie Bouzkova
20:30
Katarzyna Kawa
Emina Bektas, Aleksandra Krunić
20:30
Ingrid Gamarra Martins, Julia Riera
Kliknij "Akceptuję i przechodzę do serwisu", aby wyrazić zgody na korzystanie z technologii automatycznego śledzenia i zbierania danych, dostęp do informacji na Twoim urządzeniu końcowym i ich przechowywanie oraz na przetwarzanie Twoich danych osobowych przez nas, czyli Telewizję Polską S.A. w likwidacji (zwaną dalej również „TVP”), Zaufanych Partnerów z IAB* (964 firm) oraz pozostałych Zaufanych Partnerów TVP (88 firm), w celach marketingowych (w tym do zautomatyzowanego dopasowania reklam do Twoich zainteresowań i mierzenia ich skuteczności) i pozostałych, które wskazujemy poniżej, a także zgody na udostępnianie przez nas identyfikatora PPID do Google.
Twoje dane osobowe zbierane podczas odwiedzania przez Ciebie naszych poszczególnych serwisów zwanych dalej „Portalem”, w tym informacje zapisywane za pomocą technologii takich jak: pliki cookie, sygnalizatory WWW lub innych podobnych technologii umożliwiających świadczenie dopasowanych i bezpiecznych usług, personalizację treści oraz reklam, udostępnianie funkcji mediów społecznościowych oraz analizowanie ruchu w Internecie.
Twoje dane osobowe zbierane podczas odwiedzania przez Ciebie poszczególnych serwisów na Portalu, takie jak adresy IP, identyfikatory Twoich urządzeń końcowych i identyfikatory plików cookie, informacje o Twoich wyszukiwaniach w serwisach Portalu czy historia odwiedzin będą przetwarzane przez TVP, Zaufanych Partnerów z IAB oraz pozostałych Zaufanych Partnerów TVP dla realizacji następujących celów i funkcji: przechowywania informacji na urządzeniu lub dostęp do nich, wyboru podstawowych reklam, wyboru spersonalizowanych reklam, tworzenia profilu spersonalizowanych reklam, tworzenia profilu spersonalizowanych treści, wyboru spersonalizowanych treści, pomiaru wydajności reklam, pomiaru wydajności treści, stosowania badań rynkowych w celu generowania opinii odbiorców, opracowywania i ulepszania produktów, zapewnienia bezpieczeństwa, zapobiegania oszustwom i usuwania błędów, technicznego dostarczania reklam lub treści, dopasowywania i połączenia źródeł danych offline, łączenia różnych urządzeń, użycia dokładnych danych geolokalizacyjnych, odbierania i wykorzystywania automatycznie wysłanej charakterystyki urządzenia do identyfikacji.
Powyższe cele i funkcje przetwarzania szczegółowo opisujemy w Ustawieniach Zaawansowanych.
Zgoda jest dobrowolna i możesz ją w dowolnym momencie wycofać w Ustawieniach Zaawansowanych lub klikając w „Moje zgody”.
Ponadto masz prawo żądania dostępu, sprostowania, usunięcia, przenoszenia, wniesienia sprzeciwu lub ograniczenia przetwarzania danych oraz wniesienia skargi do UODO.
Dane osobowe użytkownika przetwarzane przez TVP lub Zaufanych Partnerów z IAB* oraz pozostałych Zaufanych Partnerów TVP mogą być przetwarzane zarówno na podstawie zgody użytkownika jak również w oparciu o uzasadniony interes, czyli bez konieczności uzyskania zgody. TVP przetwarza dane użytkowników na podstawie prawnie uzasadnionego interesu wyłącznie w sytuacjach, kiedy jest to konieczne dla prawidłowego świadczenia usługi Portalu, tj. utrzymania i wsparcia technicznego Portalu, zapewnienia bezpieczeństwa, zapobiegania oszustwom i usuwania błędów, dokonywania pomiarów statystycznych niezbędnych dla prawidłowego funkcjonowania Portalu. Na Portalu wykorzystywane są również usługi Google (np. Google Analytics, Google Ad Manager) w celach analitycznych, statystycznych, reklamowych i marketingowych. Szczegółowe informacje na temat przetwarzania Twoich danych oraz realizacji Twoich praw związanych z przetwarzaniem danych znajdują się w Polityce Prywatności.