W poniedziałek do Centralnego Ośrodka Sportowego w Wałczu przyjechały pierwsze grupy sportowców, m.in. z kadrowych grup kajakowych, wioślarskich i pływackich. W pierwszej kolejności przeszli testy na koronawirusa, po czym zostali zamknięci w jednoosobowych pokojach, by w izolacji czekać na wyniki. Bez nich nie można rozpocząć treningów w grupach. Ten czas okazał się też testem na cierpliwość. Pierwsze wyniki, w dodatku nie dla wszystkich, przyszły po trzech dniach.
Plan był taki: przyjazd w podgrupach (część w poniedziałek, część we wtorek), tak aby zbyt wiele osób nie miało ze sobą kontaktu i aby jak najszybciej wykonać testy na obecność Covid-19. Następnie izolacja w pokojach jednoosobowych, zakaz grupowych treningów i oczekiwanie na wyniki testów. Posiłki dostarczono sportowcom i trenerom pod drzwi. Minął dzień, minęły dwa, rozpoczął się trzeci. Zawodnicy tracili cierpliwość i... dni bez treningów. Jedyne, co mogli zrobić, to w odosobnieniu wyjść i pobiegać. Tylko pojedyncze osoby miały w pokojach trenażery.
Długie oczekiwania na wyniki i brak możliwości przeprowadzania treningów spowodowały, że nie wszyscy potrafili w izolacji wytrzymać. – Zaskoczyła mnie względna swoboda, z jaką możemy funkcjonować mimo opóźnienia wyników testów. Mam wrażenie, że niektórzy nadużywają tej swobody, ale najwidoczniej dwa dni życia według ścisłych zasad dla niektórych to problem – mówi brązowa medalistka olimpijska z Rio de Janeiro, wioślarka Monika Chabel.
Pierwsze wyniki nadeszły dopiero w czwartek rano. –Chciałbym powiedzieć coś pozytywnego. Po 70 godzinach oczekiwania otrzymaliśmy informację, że wyniki są negatywne. Ja i grupa, którą mam przyjemność trenować, jesteśmy nauczeni i przyzwyczajeni do "trochę" innych standardów pracy. Nawet podczas największego zamieszania wokół koronowirusa, w marcu, nie straciliśmy dnia treningowego, który był w planie. Teraz straciliśmy 3 takie dni… – przyznaje rozżalony trener kadry kajakarek Tomasz Kryk.
Monika Chabel też nie ukrywała, że z niecierpliwością czeka na wyniki testów. – Mamy nadzieję, że nasze wyniki wreszcie dotrą i będziemy mogli zacząć działać na sto procent, mam na myśli zejście na wodę i wejście na siłownię. Odciąży to cześć pracowników, głównie z kuchni, ponieważ aktualnie mają do rozwiezienia trzy razy dziennie posiłki dla 100 osób, co jest dla nas i dla nich nowym doświadczeniem, ale zdecydowanie wolelibyśmy wrócić do względnej normalności i uśmiechać się do siebie na stołówce, a nie hotelowym korytarzu. Atmosfera jest dziwnie nowa, ponieważ my zawodnicy znamy się bardzo dobrze, a trzymając się zasad, rozmawiamy ze sobą zachowując dystans, nie grupujemy się. Widać po nas, że brakowało nam bycia razem i poczucia, że wróciliśmy do pracy.
W Wałczu przebywa także grupa pływaków. Baseny w Polsce wciąż są zamknięte, dlatego możliwość korzystania z tamtejszych pływalni okazała się dla wielu wybawieniem. – Przed chwilą otrzymałam wyniki testu. Negatywne, więc zaczynamy. Nie myślałam, że kiedykolwiek będę odliczała dni do wejścia na basen z takim utęsknieniem – powiedziała Alicja Tchórz.
Wałcz jest jednym z dwóch obok Spały otwartych w pierwszej kolejności Centralnych Ośrodków Sportu. W kolejnym etapie odmrażania sportu do dyspozycji sportowców zostaną oddane m.in.: Tor Kolarski Pruszków, Ośrodek Sportu i Rekreacji Kolna Kraków czy Narodowe Centrum Żeglarstwa AWFiS Gdańsk.