Premier League od lat uważa, że zasługuje na specjalne traktowanie ze strony UEFA. To właśnie na Wyspach wymyślono futbol, więc Brytyjczycy chcą mieć ostatnie słowo w swojej sprawie. Tak jest i tym razem. Władze ligi rozważają bowiem odrzucenie propozycji europejskiej federacji w sprawie długości okienka transferowego.
UEFA zarekomendowała, by w każdej lidze okres na przeprowadzanie transakcji trwał nie dłużej niż do piątego października. Premier League, podobnie jak cała Wielka Brytania, zdecydowała jednak postawić na swoim. Choć nie odważyła się na futbolowy Brexit, chce sama podejmować decyzje.
Dlatego też na wtorkowym spotkaniu władz ligi z akcjonariuszami podniesiony zostanie temat długości okna transferowego. Trzy proponowane terminy mieszczą się w ustaleniach UEFA, czwarty przekracza je o dwa tygodnie.
Jedną z propozycji jest bowiem okno transferowe trwające od końca obecnego sezonu aż do dziewiętnastego października. Takie rozwiązanie miałoby faworyzować angielskie kluby w walce o najlepszych zawodników.
Brytyjskie kluby mogłyby bowiem korzystać z przewagi nad innymi europejskimi ligami. Dłuższe okno pozwalałoby im kupować zawodników po piątym października. Przy takich transakcjach konkurencja ze strony klubów z innych krajów byłaby wręcz zerowa.
Sęk w tym, że piłkarze zakupieni po terminie wyznaczonym przez UEFA nie zagraliby w europejskich rozgrywkach. Problem dotknąłby więc tylko kluby występujące w pucharach. Pozostałe zespoły nie miałyby takich rozterek.
Choć władze Premier League nierzadko stały w kontrze do europejskiej federacji, planami w sprawie dłuższego okna transferowego zaprzeczyłyby również sobie. Przez ostatnie dwa lata dążyły do skrócenia tego okresu, finalnie dopinając swego. Brytyjskie kluby mogły kupować zawodników wyłącznie do 8 sierpnia, gdy reszta Europy robiła to aż do końca miesiąca. Teraz strategia jest inna. To Premier League ma mieć przewagę.