Polska żeńska sztafeta 4x400 metrów zajęła drugie miejsce w World Relays na Bahamach – nazywanych nieoficjalnymi mistrzostwami świata. W tym roku ta impreza była bardzo prestiżowa, to tu rozdawano bilety na igrzyska w Paryżu. Na trzy miesiące przed nimi zespół Aleksandra Matusińskiego biegał szybko i mądrze. I znów Aniołki, jak już dawno je okrzyknięto, rozbudziły medalowe apetyty. I to w chwili, gdy co do ich przyszłości zaczęły narastać wątpliwości.
Nie wszystko stracone. Jak Polacy ze sztafety 4x100 m nadal mogą dostać się na igrzyska?
– W sezonie, w którym najważniejsza impreza jest w sierpniu, a druga super ważna już w połowie czerwca, zbudowanie optymalnej formy na początek maja i kolejne istotne zawody nie jest proste. Ale dla nas i reszty World Relays to być albo nie być – mówił niedawno Marek Rożej, trener najszybszej polskiej biegaczki na 400 metrów Natalii Kaczmarek.
Wicemistrzyni świata z Budapesztu, a razem z nią reszta żeńskiej drużyny selekcjonowanej przez Aleksandra Matusińskiego, wypełniła pierwsze z trzech zadań. Bilet do Paryża wręczono im tuż za metą.
World Relays na Bahamach z polskim medalem. Wraca wiara w Aniołki
Cel na Bahamach został odhaczony już pierwszego dnia. Zasady były proste: pierwsze dwa zespoły na mecie w każdej eliminacyjnej serii mają olimpijski spokój. Wiele zależało od tego, z kim Polska będzie rozstawiona do jednego wyścigu, ale przede wszystkim – jaką formę udało się przygotować zimą i na klimatycznym zgrupowaniu w Miami. Był jeszcze jeden kłopot. Wobec tego, że Polakom zależało też na kwalifikacji w mikście 4x400 m – rozgrywanym tego samego dnia – trenerzy musieli mądrze podzielić zawodników.
– Natalia najprawdopodobniej pobiegnie dwa razy w tej sesji – zapowiadał Rożej i tak właśnie się stało.
Skutek był taki, że dwa razy cieszyła się z sukcesu. Tak jak trzy lata temu, gdy w Tokio było złoto miksu i srebro kobiet, teraz znów była podwójna chwila radości. Z wiarą, że powtórka jest możliwa we Francji. W el. żeńskiej sztafety grupa w składzie Marika Popowicz-Drapała, Kinga Gacka, Alicja Wrona-Kutrzepa i wspomniana Kaczmarek wygrała serię. Uzyskała 3:27.11. A jako że świetnie pobiegły też Iga Baumgart-Witan w mikście, to na niedzielę tę przesunięto do finału rywalizacji pań. Tam, już bez zastąpionej Gacki i z Justyną Święty-Ersetic zamiast Wrony-Kutrzepy, Polki finiszowały drugie, ze świetnym wynikiem 3:24.71. Uciekły im wyłącznie Amerykanki.
– To jest super chwila dla całego zespołu. Ciarki – przyznała po wszystkim Popowicz-Drapała, która wciąż spektakularnie przesuwa granice wieku w sporcie.
– Pani psycholog powiedziała mi przed biegiem: wyjdź i baw się dobrze. Tyle. Dla mnie to przystanek w tym, co chciałabym osiągnąć tego lata. Ale to nie tajemnica, że moje ostatnie miesiące to sinusoida. Ten bieg dodał mi motywacji, dał kopniaka. Chcę, żebyśmy latem mogli spełniać kolejne marzenia. Cieszę się, że mogłam znów poczuć krew, znów wyjść z dziewczynami na bieżnię. Znów walczyć. Dla takich chwil warto było trenować. Mam nadzieję, że to, co najgorsze dla naszego zespołu, jest już za nami – powiedziała wracająca po perypetiach zdrowotnych Święty-Ersetic. I to są ważne słowa.
Wróciły wielkie nieobecne. Cel numer jeden zrealizowany: odzyskały radość
Baumgart-Witan, która podobnie jak Justyna borykała się ostatnio z problemami zdrowotnymi, powiedziała, że w finale na Bahamach biegła po radość. I to znamienne, bo tę chciały pewnie odzyskać wszystkie nasze kadrowiczki. Mowa o radości z występów w grupie. Po tłustych latach – gdy medale sypały się Aniołkom jeden za drugim – ostatni czas po prostu był nieco słabszy. Trzon ekipy nękały urazy, momentami też wewnętrzne niesnaski. Owszem, zdarzały się jeszcze sukcesy, ale te były przeplatane rozczarowaniem. W Budapeszcie wobec licznych absencji pary wystarczyło do szóstego miejsca. Ostatnio w Glasgow na halowych MŚ Aniołki w ogóle nie weszły do finału. W obu tych imprezach nie startowało kilka pań, które dotąd stanowiły trzon tej ekipy.
Polska 4x400 m kobiet w ostatnich dużych imprezach:
HMŚ 2022: 3.
MŚ 2022: 10.
ME 2022: 2.
HME 2023: 3.
MŚ 2023: 6.
HMŚ 2024: 8.
ME 2024: ?
IO 2024: ?
– Miałam takie myśli: koniec, rzucam to. Ale dzisiaj cieszę się, że jestem znów w takiej drużynie – przyznała teraz wyraźnie wzruszona Justyna.
– Nie spodziewałam się, że po takim rozbracie z bieżnią wrócę do ekipy, która zdobywa dwie kwalifikacje i ma medal MŚ sztafet. Miałam sporo zawirowań emocjonalnych, ale podjęłam wyzwanie. Ale to jeszcze nie jestem ja. Wciąż czuję, że mogę być lepsza. Za mną wielka przerwa, z każdym tygodniem będę bardziej obiegana. Niech tylko zdrowie dopisze – dodała Iga.
Medal na Bahamach nadal bez trzech filarów. A wciąż z dwiema konkurencjami
Zdrowie to nadal temat numer jeden dla Anny Kiełbasińskiej, Małgorzaty Hołub-Kowalik i być może też Patrycji Wyciszkiewicz. Ta ostatnia, choć z treningami przeniosła się na 800 m, wciąż może być potrzebna sprinterkom. Tak przecież było w Budapeszcie. Żadnej z wymienionych nie było na Bahamach. A wszystkie dysponują potencjałem, którego – gdyby był w porę wyeksponowany – nie mogą przeoczyć selekcjonerzy kadry PZLA na Rzym i Paryż.
Przed Matusińskim oraz wszystkimi trenerami, którzy prowadzą na co dzień nasze 400-metrówki, bardzo trudne lato. Kolejne z widmem kilku absencji, kolejne też z koniecznością dzielenia mocy na dwie konkurencje – klasyczną sztafetę i tę mikstową. Dlatego to tym bardziej ważne, że czas reorganizacji hierarchii w zespole już minął. To jasne, że najlepsza w grupie jest obecnie Kaczmarek. Wydaje się, że niedawne liderki zaakceptowały ten stan. Wiedzą, że ich czas pomału przemija, ale z drugiej strony – że najpewniej ich ostatnie igrzyska olimpijskie są celem bynajmniej nie tylko turystycznym. One, już mistrzynie i medalistki z Tokio, zostały w sporcie, żeby raz jeszcze pokazać wielką klasę. Raz jeszcze przypomnieć światu, ile jakości są w stanie wnieść na bieżnię. Kaczmarek, którą w szczycie sezonu może być stać na bieg w okolicach 49 sekund, jest im dziś wyjątkowo potrzebna. Im wszystkim, do realizacji wspólnych celów.
– Odzyskałyśmy radość – mówią po Bahamach Polki. To jest na dziś znakomity fundament. Za miesiąc w Rzymie mogą powiedzieć tak raz jeszcze. O Paryżu przyjdzie czas rozmawiać później.
1
3:24.34
2
3:24.89
3
3:25.31
4
3:25.68
5
3:25.80
6
3:32.72
1
7.01
2
7.02
3
7.06
7.07
5
7.10
6
7.10
7
7.12
8
7.14
1
4922
2
4826
3
4781
4
4751
4569
6
4487
7
4455
8
4413
9
4400
10
4362
11
4357
12
4277
13
4181
-
1
20.69
2
19.56
3
19.26
4
19.11
5
18.91
6
18.89
7
18.67
8
18.41
1
8:52.86
2
8:52.92
3
8:53.42
4
8:53.67
5
8:53.96
6
8:54.60
7
8:55.62
8
8:57.00
9
9:04.90
9:06.84
11
9:07.20
-
1
1.99
2
1.95
3
1.92
4
1.92
5
1.92
6
1.89
6
1.89
8
1.85
9
1.80
1
3:04.95
2
3:05.18
3
3:05.18
4
3:05.49
5
3:05.83
6
3:08.28
1
1:44.88
2
1:44.92
3
1:45.46
4
1:45.57
5
1:45.88
6
1:46.47
1
7:48.37
2
7:49.41
3
7:50.48
4
7:50.66
5
7:51.46
6
7:51.77
7
7:55.83
8
7:55.83
9
7:56.41
10
7:56.98
11
7:57.18
12
7:59.81
1
2:11.42
2
2:12.20
2:12.59
4
2:12.65
5
2:14.24
6
2:14.53
7
2:14.58
8
2:15.91
9
2:16.10
10
2:17.83
11
2:19.29
12
2:22.28
13
2:23.00
-