Koniec zmagań w grupie A i B na mundialu nie mógł umknąć uwadze mediów. W Hiszpanii i Portugalii, mimo wywalczonego awansu, nie ma mowy o hurraoptymizmie...
Najwięcej kontrowersji wzbudziły decyzje sędziego Enrique Caceresa z Paragwaju. Sporo dyskutuje się także na temat tego, jak VAR wpływa na wyniki spotkań.
We wtorek portugalska prasa mówi jednym głosem. "Magia i cierpienie", czytamy na okładce "A Boli". Pierwszy element odnosi się do Ricardo Queresmy, drugi do nie najlepszego stylu, w jakim drużyna Fernando Santosa awansowała do 1/8 finału mundialu. Niemal w ten sam sposób o remisie z Iranem pisze "Record"... "Magicznie i boleśnie", te słowa przewodzą okładce pisma.
Hiszpania zremisowała 2:2 z Marokiem, ale głównym aktorem widowiska był system wideoweryfikacji, który sprawił, że drużyna Fernando Hierro nie przegrała. "Niech żyje VAR", czytamy na okładce "Marki". Dziennikarze słusznie zauważają jednak – "ale tak mundialu nie wygramy".
O ile Rosjanie mieli wiele powodów do optymizmu po pierwszych dwóch meczach w grupie, o tyle Urugwaj ostudził ich nastroje. "Naprawić się na Hiszpanię", czytamy na łamach "Sport Ekspriessu". Gospodarze turnieju wiedzą, że jeśli zagrają w ten sposób z iberyjską drużyną, będzie to najprawdopodobniej ich ostatnie spotkanie w turnieju.
W Urugwaju z kolei zauważono pewną prawidłowość – szczęście w meczach z Sborną. Na portalu "La Ovacion" podkreślono, że z Rosją (bądź ZSRR) grano już na mundialach w 1950, 1966, 1990, 2010 i 2018 roku i na ogół kończyło się to dobrze. Sami piłkarze podchodzą do zwycięstwa zdroworozsądkowo, ale o dziwo wygrana zespołu Tabareza bardzo przypadła do gustu dziennikarzom argentyńskiego "Ole". "Błękit, który ich nie kosztował", zaznaczono, stosując grę słowną.