Po raz ostatni w ringu zaprezentował się w maju zeszłego roku. Izu Ugonoh zapewnia jednak, że od sobotniego starcia z Łukaszem Różańskim na gali KnockOut Boxing Night #7 rozpoczyna nowy rozdział w karierze. Walka wieczoru oraz pozostałe starcia z Rzeszowa od 19:05 w TVP Sport, TVPSPORT.PL i aplikacji mobilnej, a od 23:25 również w TVP 1.
RAFAŁ MANDES, TVPSPORT.PL: – Czy fakt, że będziesz miał okazję zbić rywala na jego terenie, nakręca cię dodatkowo?
IZU UGONOH: – Nie ma to dla mnie żadnego dodatkowego znaczenia. Podchodzę do tej walki jak do każdej innej. Z drugiej strony, jest to oczywiście ważny pojedynek, bo długo nie boksowałem. Traktuje go jako pierwszy krok do nowego etapu kariery.
– Nie widzieliśmy cię w ringu ponad rok. Dlaczego?
– W tym czasie trenowałem i robiłem wiele innych rzeczy, ale cały czas moje myśli i chęci kierowałem ku temu, by jak najszybciej wrócić do ringu. W międzyczasie były dwie gale, które prawie się odbyły, niestety zmarł także mój trener Andrzej Gmitruk i to również sprawiło, że znalazłem się w kropce. Trzeba było poszukać nowych rozwiązań i w zasadzie zastanowić się co dalej z tym wszystkim zrobić. Wcale nie ma tak dużo możliwości wyboru trenera w kraju, czy nawet za granicą, bo dobrzy trenerzy są już zazwyczaj zajęci. To już jednak minęło, od początku roku intensywnie trenuje pod okiem Romana Anuczina, współpraca się układa i teraz czas na walkę oraz na to, by pokazać gdzie jestem.
– Ponownie jak za czasów wspomnianego Andrzeja Gmitruka masz z Arturem Szpilką jednego trenera. Lubicie razem przebywać na sali?
– Lubimy się z Arturem, a te wspólne treningi to dodatkowa motywacja. Artur był praktycznie na każdym moim sparingu, dzielił się swoimi uwagami, dawał wskazówki, ja odwdzięczam się tym samym przed jego walką z Dereckiem Chisorą. Mając wokół siebie zawodników wysokiej klasy, to jest coś, co ciągnie do góry, to bardzo ważny element. Atmosfera jest dobra, budująca, można się wiele nauczyć, a do tego łatwiej jest znosić trudy tych treningów.
– Wielu pięściarzy powtarza, że boks to narkotyk. Ciebie nie było w ringu ponad rok, ciągnie wilka do lasu?
– Zdecydowanie tak. Prawda jest taka, że nie jest tak łatwo z tego zrezygnować, gdy człowiek robi coś z dużym zaangażowaniem, to jednak bardzo go do tego ciągnie. Miałem gorsze chwile przez ostatni rok, ale on też po coś były – pokazały mi jak bardzo kocham tę dyscyplinę i jak wiele chciałbym jeszcze z siebie dać temu sportowi.
– Nie było cię długo w ringu, ale zdaniem wielu ekspertów wciąż jesteś w ścisłym gronie tych polskich pięściarzy, którzy wciąż mogą coś zdziałać na arenie międzynarodowej.
– Przez długi czas nie boksowałem, ale udzieliłem wielu wywiadów. Przed walką z Różańskim obrałem inną taktykę – cieszyłem się tak bardzo tym, że mogłem poświęcić się treningom, że w efekcie odciąłem się od mediów i Internetu. Szczerze to nie chcę tak daleko wybiegać w przyszłość, chcę wyjść w sobotę do ringu i zrobić to, do czego jestem przygotowany. Po pierwsze mądrze zaboksować, wygrać walkę, a potem będziemy myśleli co dalej.
– Były mistrz świata wagi ciężkiej Joseph Parker w rozmowie z Sebastianem Parfjanowiczem wypowiadał się o tobie w samych superlatywach. Przyznał, że masz potencjał i on się modli, byś w końcu go uwolnił.
– Miło mi to słyszeć. Osobiście nie rozmawiałem z nim przed jego ostatnią walką, ale wymieniłem wiadomości z jego trenerem i życzyłem im powodzenia. Na jednej sali spędziliśmy 2-3 lata, mocno się przyjaźniliśmy, ale teraz te drogi się rozeszły. On zdążył zostać mistrzem świata i stracić pas, ale nadal walczy na wysokim światowym poziomie. Teraz czas na mnie, by dołączyć do czołówki.
– Wspomniałeś Artura Szpilkę. Odkładają emocje na bok jak widzisz jego walkę z Chisorą?
– To będzie bardzo trudna walka z różnych względów. Jestem ciekaw jak będzie przebiegała konferencja prasowa – Dereck lubi wyprowadzać rywali z równowagi, a jednocześnie sam nie traci głowy. Może zrobić coś głupiego i to może mieć wpływ na Artura, a później będzie walka i ponownie będzie starał się wciągnąć Artura w bijatykę, która byłaby dla Szpilki wyrokiem. Wszyscy w teamie zdajemy sobie sprawę z tych zagrożeń i on trenuje tak, by być spokojnym między linami, by unikać tej bijatyki, bo to po prostu nie jest jego gra. Jak będzie mądrze boksował, to ta walka jest do wygrania. Ostatni pojedynek Chisory z Senadem Gashim pokazuje, że on lubi zawodników lotnych na nogach, a Artur jak na ciężkiego potrafi bardzo dobrze poruszać się na nogach, do tego potrafi boksować co pokazał w walce z Tomaszem Adamkiem, czy do momentu nokautu z Deontayem Wilderem. Reasumując on potrzebuje takich walk, którego go motywują, on potrzebuje emocji.
– Na koniec wróćmy do walki z Różańskim. Co masz mu do przekazania tuż przed godziną zero?
– Nie mam mu nic do powiedzenia…
Następne