Reżim talibów zapowiadał łagodną formę rządów, niestety wróciły koszmary sprzed lat. W Afganistanie cierpią także sportowcy. Są ofiarami skrajnej i niezrozumiałej ideologii. Coraz częściej dochodzi do drastycznych sytuacji.
Mówi się ostatnio w szczególności o prześladowaniu kobiet. Młoda siatkarka Mahjabeen Hakimi została skazana. Jej koleżanki uciekły z kraju. Ona została, co przypłaciła utratą życia. Tak ogromna jest zajadłość talibów. Jeden z afgańskich oficjeli, przewodniczący komisji kultury, kategorycznie oświadczył, że kobietom nie wolno teraz uprawiać sportu.
Nieobyczajny sport
Ministerstwo ds. Kobiet zostało szybko zlikwidowane. Nowy obóz władzy miał zadbać o inkluzywny charakter rządu. Nie dopuszczono do niego żadnej kobiety... Powstał nowy resort, który zastąpił ten wspomniany. To Ministerstwo Modlitwy i Przewodnictwa oraz Promocji Cnót i Zapobiegania Występkom, które ma stać na straży moralności. Dotychczasowe rywalizowanie, np. w meczach krykieta, jest oceniane jako... nieobyczajne. Talibowie twierdzą, że skoro takie zawody są relacjonowane w mediach, to mogą być dostępne dla wielu, a oni chcą uniknąć promowania rzekomego obnażania się w przestrzeni publicznej.
Zakaz uprawiania sportu jest pochodną interpretacji szariatu, prawa normującego życie wyznawców islamu. To nakłada na kobiety wiele ograniczeń: zakaz pracy, edukacji, a adekwatną formą wymierzania kar mają być chłosta i publiczne egzekucje.
Niepewność lubianej gry
Krykiet w Afganistanie pojawił się podczas interwencji brytyjskich żołnierzy w 1839 r. Długo trzeba było czekać aż ta gra stanie się codziennością mieszkańców, bo... Brytyjczycy nie podbili kraju. Teraz jest już powoli wspomnieniem. Ale może od początku: Afganistan zafascynował się krykietem na dobre w latach 90. XX wieku. Trwała wojna, więc żołnierze poznali tajniki tej dyscypliny w pakistańskich obozach. Później spopularyzowali ją u siebie.
Jeden z talibów zajmujących się kulturą – Ahmadullah Wasiq podał w wątpliwość sens wystawiania kobiecej reprezentacji krykietowej. Islam zabrania bowiem odsłaniania ciała. A gdzie indziej w Azji krykiet ma się dobrze. Brytyjczycy zarazili bowiem tą pasją Pakistańczyków, Hindusów i Cejlończyków, gdy kontrolowali te tereny w imperium kolonialnym. Tam gra szybko się przyjęła.
To, co dzieje się teraz jest powtórką z historii. Gdy talibowie pierwszy raz rządzili (1996-2001 r.), to wpływowy był minister sportu, mułła Ghalamuddin , który chciał mieć kontrolę nad każdym aspektem życia Afgańczyków. Jego celem było odwzorowanie czasów proroka Mahometa i pierwszych kalifów. No to trzeba było cofnąć się o... czternaście wieków.
Na trybunach bez klaskania i śpiewania
Był tak stanowczy, że zakazał kibicom klaskać i śpiewać, a o fetowaniu swojej drużyny można było zapomnieć. Fanom pozwolono tylko wołać: Allahu Akbar! (Bóg jest wielki!). Jeśli mecz był w porze modlitwy (jest takich pięć w ciągu dnia), to musiał zostać przerwany.
Z kolei boks, który też cieszył się dużym zainteresowaniem, popadł w izolację na arenie międzynarodowej. Nie godząc się na golenie bród, doprowadzono do tego, że pięściarze nie mogli brać udziału w rywalizacji międzypaństwowej. Religia nakazuje bowiem mieć brodę. Nie było litości. Mimo że boks był tak bardzo lubiany, mułła Ghalamuddin nie podzielał entuzjazmu rodaków i wystosował apel, by usunąć go z igrzysk olimpijskich. Uważał, że prowadzi do szaleństwa.
Piłka nożna bez krótkich spodenek, a pływanie do… zaakceptowania
Do kuriozalnej sytuacji doszło przed jednym z meczów piłkarskich w Kandaharze. Piłkarze z Pakistanu zostali zmuszeni do zejścia z boiska przez patrol policji z Departamentu Walki z Występkiem i Wspierania Cnoty. Mieli bowiem krótkie spodenki i krótkie rękawki. Długość spodenek akceptowalnych w Afganistanie to teraz trzy palce poniżej kolana – kolejny absurd. Zabroniono uprawiania kulturystyki. Eksponowanie mięśni było niedopuszczalne. Powód? Ten sam. Zbędne obnażanie się.
Jeśli chodzi o pływanie, to emir podejmujący decyzję okazał się łaskawy. Kiedy obiecano otwarcie basenu w jednym z hoteli, pojawiła się odrobina rozsądku. Oczywiście bez rygorów się też nie obyło. Gdy trzeba było się modlić, basen zamykano. Kobiet, czego można się domyślić, nie wpuszczano. Wstęp mieli tylko dorośli mężczyźni w długich kalesonach. Talibowie popadali w takie skrajności, że nawet koncepcja oddania do użytku basenu była oceniana jako liberalizacja, ponieważ stosunek do strojów i patrzenia na sport przez pryzmat religii przecież się zmienił.
Jak reaguje świat na nieszczęście sportowców?
Widząc, że przeszłość może być teraźniejszością, FIFA ewakuowała z Afganistanu ok. 100 piłkarek i piłkarzy. Panie uznano za najbardziej narażone na niebezpieczeństwo. Z kolei Międzynarodowa Unia Kolarska (UCI) ratowała kobiety - kolarki. Afgańczyków, którzy wydostali się z kraju, przyjmą Kanada, Francja, Izrael, USA. Kilkadziesiąt osób zostało w Szwajcarii, gdzie znajduje się siedziba związku.
Australia pomogła w ewakuacji reprezentacji kobiet Afganistanu w piłce nożnej, drużyny młodzieżowej i urzędniczek z federacji. Nie jest łatwo przy ucieczce , bo konieczne jest przebiegnięcie przez liczne punkty kontrolne. Trzeba liczyć się z tym, że ekstremiści mogą oddać strzały.
Kłopoty chłopca zafascynowanego Messim
Wiemy dobrze, co talibowie robili ze sportem, gdy pierwszy raz rządzili i teraz, gdy wprowadzają swoje porządki po powrocie do władzy. Ciekawą historię poznaliśmy w 2016 r. Murtaza Ahmadi , pięcioletni chłopiec, który zrobił koszulkę reprezentacji Argentyny z nazwiskiem Leo Messiego z plastikowej torby, został doceniony wtedy przez tego piłkarza.
W światowych mediach poświęcono mu potem trochę uwagi. Sprawą zainteresował się nawet UNICEF. A w Afganistanie rozeszła się wieść, że Messi tak był zachwycony pomysłem chłopca, że obdarował rodzinę dużą sumą pieniędzy. To nie była prawda. Argentyńczyk podarował mu tylko piłkę i koszulkę. Ale ludzie byli zawistni.
Jego ojciec sprzedał samochód, dom, ziemię, miał dość rodaków. Starał się o azyl polityczny w Pakistanie. Gdy złożył wniosek, uwzględnił w nim pogróżki talibów. Radykałowie odradzali mu stanowczo utrzymywania kontaktu z Messim, grożąc, że ta relacja skończy się źle. Nikt w Pakistanie nie przejmował się tymi groźbami, ale ostatecznie rodzina nadal musi żyć w starym kraju.
Po wyjściu armii amerykańskiej z Afganistanu talibowie mieli pokazać inną twarz, cywilizowaną. Niektórzy żywili nadzieję: unowocześnili się, idą z duchem czasu, nawet Internet już im nie przeszkadza. Nie aż tak. Media społecznościowe wykorzystują tyko w celach propagandowych i agitacyjnych. To była gra pozorów. Próba wmówienia Zachodowi, że zmiana w mentalności radykałów jest możliwa. Jest inaczej.