W Porto wystawię najsilniejszą jedenastkę z możliwych. Żadnego kombinowania, żadnego zwracania na to, kto jest zagrożony pauzą za żółte kartki. W piłce liczy się dziś, a nie jutro – zapewniał z kamienną miną selekcjoner kadry podczas konferencji prasowej w Portugalii. W duchu się uśmiechał, uwielbia gierki i utarczki z dziennikarzami. Mecz Ligi Narodów w piątek o godzinie 20.45, transmisja w TVP.
Na wyprzedzenie Chorwacji i drugie miejsce w grupie, gwarantujące pozostanie w Dywizji A Ligi Narodów, biało-czerwoni mają minimalne szanse. Żeby awansować na drugą pozycję musieliby wygrać oba listopadowe spotkania (dzisiejsze w Porto oraz poniedziałkowe ze Szkocją w Warszawie) i liczyć na to, że podopieczni Zlatko Dalicia stracą punkty i w Glasgow, i w starciu z Portugalią u siebie. Albo zdobyć cztery punkty i czekać na dwie porażki Chorwacji.
Bardziej realna pozostaje walka o utrzymanie trzeciego miejsca, które skaże Polskę na walkę w barażach o pozostanie w Dywizji A LN (zadecyduje dwumecz z którąś z drużyn z drugich miejsc z Dywizji B). W tej sytuacji do rangi kluczowego urasta mecz ze Szkotami. A aż siedmiu naszych zawodników (ósmy zagrożony, Przemysław Frankowski opuścił zgrupowanie z urazem) ma na koncie po jednym upomnieniu – drugie wyeliminuje go z gry w poniedziałek. Dlatego Probierz, mając wątpliwości w doborze zawodników na poszczególne pozycje z Portugalią, może postawić na piłkarza z czystą kartoteką. Ale nie musi.
Pierwsza taka sytuacja pojawia się od razu, przy wyborze bramkarza. Łukasz Skorupski, który rywalizuje z Marcinem Bułką o pozycję numer jeden w przyszłorocznych eliminacjach MŚ, jest zagrożony, ale o tym, że z Portugalią może zagrać zawodnik francuskiej Nicei zadecyduje inne kryterium. Obaj bronili przeciwko Chorwacji, w Szkocji wystąpił Bułka, przeciwko Portugalii między słupkami uwijał się Skorupski. Logika nakazuje teraz odwrócenie ról – na Dragao zobaczymy Bułkę, w poniedziałek – Skorupskiego. W takiej sytuacji obaj zagraliby po jednym spotkaniu z każdym z rywali z LN.
Jeśli chodzi o obronę, to zagrożeni kartkami są Jan Bednarek i Sebastian Walukiewicz, ale w tej formacji liczy się zgranie, zrozumienie i stabilizacja, a więc nie należy spodziewać się drastycznych zmian. Trzyosobowy blok powinni utworzyć Kamil Piątkowski, Bednarek i Jakub Kiwior. Ten pierwszy zastąpi kontuzjowanego Pawła Dawidowicza – w październikowym meczu z Chorwacją Piątkowski jeszcze przed przerwą wszedł za kontuzjowanego zawodnika Hellas Werony i spisał się na tyle dobrze, że pod nieobecność Dawidowicza powinien utrzymać miejsce w jedenastce. Walukiewicz swojej szansy nie wykorzystał z Portugalią – w Warszawie został zmieniony w przerwie.
W drugiej linii pozycje Piotra Zielińskiego, Nikoli Zalewskiego i Sebastiana Szymańskiego wydają się niepodważalne. To filary i najskuteczniejsi gracze biało-czerwonych pod wodzą Probierza. Na prawym wahadle miejsce wspomnianego wcześniej kontuzjowanego pomocnika Lens, zajmie pewnie Jakub Kamiński, choć skrzydłowy Wolfsburga złamał niedawno palec i na treningach biega w specjalnym stabilizatorze, który sięga mu niemal do łokcia. Alternatywą jest Dominik Marczuk z amerykańskiego Realu Salt Lake, ale były piłkarz Jagiellonii jeszcze nawet nie zadebiutował w kadrze i trudno przypuszczać, by wystąpił od pierwszej minuty w tak wymagającym spotkaniu.
Największą niewiadomą jest, jak zawsze, obsada pozycji numer sześć. Selekcjoner szuka defensywnego pomocnika od dawna. W czterech meczach Ligi Narodów wystawił tam trzech graczy: Zielińskiego ze Szkocją i Chorwacją na wyjeździe, debiutanta Maxiego Oyedele z Portugalią w Warszawie i Jakuba Modera w rewanżu z zespołem z Bałkanów na PGE Narodowym.
Teraz, po przerwie, do kadry wrócili Bartosz Slisz oraz Taras Romanczuk. Zupełnie nową twarzą jest robiący furorę w Lechu i Ekstraklasie 20-letni Antoni Kozubal. Zagrać może każdy z wymienionych, ale – skoro, jak mówi Probierz "w piłce liczy się dziś, a nie jutro" – mecz w Porto rozpocznie będący w wysokiej formie Romanczuk, który ostatnio odpoczął w Jagiellonii, ponieważ z Rakowem pauzował za kartki. A na zgrupowanie przyjechał w wysokiej formie, "otrzaskany" rywalizacją w europejskich pucharach. Jego najpoważniejszym kontrkandydatem jest Moder – selekcjoner w niego wierzy, choć pomocnik Brighton niemal w ogóle nie gra w klubie (cztery minuty w Premier League w tym sezonie, 139 minut w dwóch spotkaniach EFL Cup). Ale w kadrze wystąpił we wszystkich meczach Ligi Narodów, w październiku z Chorwacją zagrał od początku. Szanse Romanczuka i Modera są podobne.
W sprawie ewentualnego debiutu Kozubala, który w minioną niedzielę zagrał świetnie przeciwko Legii (gol), selekcjoner powiedział: – Osobiście obserwowałem Kozubala i Michała Gurgula [inny debiutant z Lecha powołany na mecze z Portugalią oraz Szkocją – przyp. red.] w przegranym 0:2 meczu z Puszczą Niepołomice. Gurgul zobaczył tam czerwoną kartkę, a Kozubal zszedł z murawy kilka minut później. Wierzę, że obaj będą przyszłością reprezentacji. Zrobią wszystko, by znaleźć się w kadrze meczowej, a potem, żeby zacząć grać. To oczywiście nie musi nic oznaczać, ponieważ w Warszawie przeciwko Portugalii zagrał Oyedele, rówieśnik Kozubala (obaj rocznik 2004).
Wybierając dwójkę do ataku selekcjoner znowu będzie musiał zmierzyć się z problemem "jak zastąpić niezastąpionego", czyli kto z przodu pod nieobecność kontuzjowanego Roberta Lewandowskiego.
Przed miesiącem kapitan reprezentacji rozpoczął mecz z Chorwacją jako rezerwowy, wtedy z przodu zastąpił go Karol Świderski. Także Świderski (z Lewandowskim w parze) zagrał w pierwszej linii w październikowym spotkaniu z Portugalią. Atakujący amerykańskiego Charlotte wypadł jednak blado – w dziewięciu tegorocznych spotkaniach kadry (cztery od początku, pięć z ławki) ma bilans jeden gol i jedna asysta. W klubie ostatnio wchodził z ławki, a przed przyjazdem do Polski strzelił gola w przegranym meczu play off MLS z Orlando.
Najmocniejszym konkurentem jest Krzysztof Piątek, ale napastnik tureckiego Basaksehisporu gra u Probierza niewiele. W tym roku zaliczył pięć występów (trzy od początku, dwa z ławki) i zdobył bramkę z Austrią podczas Euro 2024. W klubie jest pewniakiem, jego bilans w Turcji to 20 występów i 12 goli we wszystkich rozgrywkach.
Tę dwójkę może pogodzić wracający do zespołu narodowego po urazie Adam Buksa. Z Portugalią, tak jak z Holandią podczas Euro, ogromne znaczenie mogą mieć stałe fragmenty, a wysoki napastnik duńskiego Midtjylland zdobył bramkę w spotkaniu przeciwko Pomarańczowym. Po październikowej przerwie na mecze reprezentacji wysoki napastnik wrócił do gry po kontuzji łydki, której doznał we wrześniowym meczu LN ze Szkocją.
W trzech ostatnich spotkaniach swojego klubu zagrał w podstawowej jedenastce, strzelił jednego gola, ale drużyna przegrała dwa mecze. Bilans Buksy w tym sezonie to pięć goli i asysta w 17 meczach we wszystkich rozgrywkach. W kadrze zagrał w tym roku w pięciu z jedenastu meczach (w trzech od początku) i strzelił jednego gola.
Napastnicy nie grzeszą skutecznością u Probierza – w tym roku najwięcej bramek (cztery) zdobył Zieliński, Szymański z Zalewskim trafili po trzy razy. Najskuteczniejszy z atakujących jest Lewandowski (dwa gole, oba z karnych). Pozostali napastnicy mają po jednym trafieniu. Probierz ma więc o czym myśleć.
A składem, jak zwykle, może zaskoczyć. Odkąd prowadzi reprezentację, dał szansę już dwunastu debiutantom – jego poprzednik, Fernando Santos, nie sprawdził żadnego nowego gracza…
Przypuszczalny skład na mecz z Portugalią: Bułka – Piątkowski, Bednarek, Kiwior – Kamiński, Romanczuk/Moder, Zieliński, Szymański, Zalewski – Urbański, Piątek/Buksa
Kiedy mecz: 15 listopada (piątek), godzina 20:45
Gdzie oglądać: od 18:15 w TVP Sport, TVPSPORT.PL, aplikacji mobilnej, Smart TV, HbbTV, od 20:25 w TVP 1
Komentatorzy: Dariusz Szpakowski, Grzegorz Mielcarski
Prowadzący studio: Patryk Ganiek (Warszawa), Jacek Kurowski (Porto)
Reporterzy: Hubert Bugaj, Maja Strzelczyk
Goście/eksperci: Artur Wichniarek, Marek Wasiluk, Mariusz Lewandowski (Warszawa) i Jakub Wawrzyniak (Porto)