Zwykle to San Marino traciło szanse na awans znacznie szybciej niż Polska. Tym razem, w Lidze Narodów jest zgoła odwrotnie. Co więcej, ostatnia drużyna rankingu FIFA jest awansu bliska, a wszystko ma w swoich rękach. Nic dziwnego, że do Liechtensteinu, gdzie Tytani zagrają decydujący mecz, wybierają się tłumy dziennikarzy, groundhopperów, a nawet fotoreporterów. Wszyscy mówią jednym głosem – to najważniejszy mecz w historii Ligi Narodów! Mecz, który Sanmaryńczykom może dać nie tylko promocję, ale i... baraże mistrzostw świata!
Liga Narodów to rozgrywki, które z założenia biznesowego miały ograniczyć liczbę meczów towarzyskich. UEFA liczyła – i słusznie – że spotkania o punkty między najlepszymi reprezentacjami przyciągną jeszcze więcej uwagi, a zysk z praw transmisyjnych nie będzie mały. Nieco na uboczu swoją szansę na występy z reprezentacjami podobnego pokroju otrzymali kopciuszkowie – Andora, Malta, Liechtenstein, San Marino czy Gibraltar. I był to największy prezent, jaki kadry te mogły otrzymać.
Kiedyś rywalizujące tylko z mocniejszymi od siebie w eliminacjach mistrzostw świata czy Europy, teraz w końcu spotykały się we własnym gronie. I to wcale nie towarzysko. Pojawiła się konkurencyjność, która sprawiła, że poziom najmniejszych reprezentacji rośnie. Teraz możemy mieć tego najlepszy przykład. Jeżeli San Marino po raz drugi w obecnej edycji rozgrywek pokona Liechtenstein, sensacyjnie awansuje do dywizji C Nations League. Coś, co wydawało się niemożliwe – wszak mówimy tu o reprezentacji, której jej najlepszym wynikiem w eliminacjach było zdobycie jednego punktu lub dwóch goli – teraz jest na wyciągnięcie ręki.
Do niedawna San Marino w całej ponad trzydziestoletniej historii reprezentacji wygrało tylko raz. Spotkanie towarzyskie, a jakże, z Liechtensteinem z kwietnia 2004 roku wspominane było przy każdej porażce.
Statystycy liczyli dni, potem lata, a zakręceni kibice z całego świata zaczęli wybierać się na wycieczki do Serravalle, licząc, że dzielni amatorzy w końcu zapiszą się w historii. Czekano... aż 140 meczów.
Aż do ostatniej edycji Ligi Narodów tylko o San Marino właśnie trudno było powiedzieć, by było beneficjentem rozgrywek. Wciąż nie odniosło tak wyczekiwanej wygranej, choć chwile chwały były. Za takie uznawany był bezbramkowy remis na wyjeździe z Liechtensteinem w 2020 roku, pierwsze spotkanie w historii kadry poza domem zagrane na zero z tyłu. Co więcej, poprawione kolejnym 0:0, tym razem u siebie z Gibraltarem. Wynik ten był tak wiekopomny, że jeden z kadrowiczów –
Dante Rossi – popłakał się przed kamerami, wzruszony, że mógł być częścią historii.
Wzruszenie to było jak najbardziej zrozumiałe. Rossi wszak zmienił całe swoje życie i gdy dowiedział się, że może reprezentować San Marino, przeniósł się tam aż z Argentyny. Po pierwszych remisach poczuł po raz pierwszy, że taki ruch warto było wykonać. Upewnił się ostatnio – gdy w końcu, po ponad 20 latach Tytani odnieśli drugie zwycięstwo – i pierwsze w meczu o stawkę. Rywalem – no pewnie – Liechtenstein. Gol Nicko Sensoliego na zawsze zapisał się złotymi zgłoskami, a kibice z całego świata, którzy pojawili się w Serravalle znaleźli piłkarskiego Świętego Graala – zobaczyli zwycięstwo najgorszej rankingowo kadry świata.
– Tego zwycięstwa nie byłoby, gdyby nie wcześniejsze edycje Ligi Narodów – usłyszałem na stadionie tuż po historycznym momencie. Przyznawał to rzecznik federacji, człowiek zaprawiony w bojach, bo towarzyszący kadrze już przy kilkudziesięciu porażkach. Styl gry poprawiał się, ale rezultaty nie chciały przyjść. I było to... zgodne z planem. – Grać jak najlepiej i najładniej – to był i jest nasz cel. Nie wyniki. Teraz tak grając ryzykujemy utratę kolejnych goli, ale to zwykle dla nas nieduża różnica. Tylko grając jak najlepiej zwiększamy szanse rozwoju – opowiadał mi Massimo Bonini, a więc jedyny Sanmaryńczyk, który wygrał Puchar Europy, teraz dyrektor szkolenia federacji.
Stopniowo kopciuszek spędzał coraz więcej czasu na połowie rywali, kreował coraz więcej sytuacji, by następnie strzelać coraz więcej goli. Ostatnio zaczął też dobrze bronić, gdy selekcjonerem został były stoper grający na poziomie Serie A i Serie B, Roberto Cevoli. Takie zestawienie przyniosło rezultat. 1:0 z Liechtensteinem przy dwukrotnym podziale punktów pomiędzy Liechtensteinem i Gibraltarem oznaczało, że Sanmaryńczycy muszą zdobyć przynajmniej jeden punkt z drugim z rywali w grupie. I zdobyli, w piątek wykorzystując rzut karny w 91. minucie spotkania. Radość na trybunach była nie do opisania.
Wszyscy wiedzieli, że oznacza to szansę na awans do dywizji C Ligi Narodów. A w przyszłości, przy korzystnym wyniku eliminacji mistrzostw świata, być może nawet i... baraże do mundialu! Wszystko przez to, że zgodnie z przepisami eliminacji, w barażach będą mogli zagrać czterej zwycięzcy grup Ligi Narodów, którzy nie zajęli miejsc 1-2 w kwalifikacjach mistrzostw świata. Jeśli triumfatorzy grup Nations League pokryją się z tymi w grupach eliminacyjnych, dopiero może zrobić się ciekawie! I obecni reprezentanci kraju mają tego świadomość!
– Zawsze mówimy, że dajemy z siebie wszystko. Ale teraz to naprawdę będzie wszystko – zapewnia Dante Rossi. Jeśli goście wygrają w Vaduz, dopiero może stać się fontanną łez. Szaleć będą też groundhopperzy, którzy po remisie San Marino z Gibraltarem wybrali się w podróż do Vaduz. Niektórzy prosto z Serravalle, inni z Warszawy, inni z jeszcze dalsza. Wszyscy fanatycy futbolu na peryferiach wiedzą, że 18 listopada o 20:45 odbędzie się najważniejszy mecz w historii Ligi Narodów.
***
– Marzymy o tym, by pewnego dnia gole i wygrane nie były dla nas czymś tak niebywałym, by nie traktowano ich jako sensacji – przekonywał mnie w 2021 roku Alessandro Della Valle. Drugie zwycięstwo nad Liechtensteinem sensacją już nie będzie. Awans z grupy już tak. Co dopiero (ewentualne, ale jednak) baraże!
PS. Wtedy uśmiech będzie jeszcze szerszy. Tego mi życzcie!
Kliknij "Akceptuję i przechodzę do serwisu", aby wyrazić zgody na korzystanie z technologii automatycznego śledzenia i zbierania danych, dostęp do informacji na Twoim urządzeniu końcowym i ich przechowywanie oraz na przetwarzanie Twoich danych osobowych przez nas, czyli Telewizję Polską S.A. w likwidacji (zwaną dalej również „TVP”), Zaufanych Partnerów z IAB* (964 firm) oraz pozostałych Zaufanych Partnerów TVP (88 firm), w celach marketingowych (w tym do zautomatyzowanego dopasowania reklam do Twoich zainteresowań i mierzenia ich skuteczności) i pozostałych, które wskazujemy poniżej, a także zgody na udostępnianie przez nas identyfikatora PPID do Google.
Twoje dane osobowe zbierane podczas odwiedzania przez Ciebie naszych poszczególnych serwisów zwanych dalej „Portalem”, w tym informacje zapisywane za pomocą technologii takich jak: pliki cookie, sygnalizatory WWW lub innych podobnych technologii umożliwiających świadczenie dopasowanych i bezpiecznych usług, personalizację treści oraz reklam, udostępnianie funkcji mediów społecznościowych oraz analizowanie ruchu w Internecie.
Twoje dane osobowe zbierane podczas odwiedzania przez Ciebie poszczególnych serwisów na Portalu, takie jak adresy IP, identyfikatory Twoich urządzeń końcowych i identyfikatory plików cookie, informacje o Twoich wyszukiwaniach w serwisach Portalu czy historia odwiedzin będą przetwarzane przez TVP, Zaufanych Partnerów z IAB oraz pozostałych Zaufanych Partnerów TVP dla realizacji następujących celów i funkcji: przechowywania informacji na urządzeniu lub dostęp do nich, wyboru podstawowych reklam, wyboru spersonalizowanych reklam, tworzenia profilu spersonalizowanych reklam, tworzenia profilu spersonalizowanych treści, wyboru spersonalizowanych treści, pomiaru wydajności reklam, pomiaru wydajności treści, stosowania badań rynkowych w celu generowania opinii odbiorców, opracowywania i ulepszania produktów, zapewnienia bezpieczeństwa, zapobiegania oszustwom i usuwania błędów, technicznego dostarczania reklam lub treści, dopasowywania i połączenia źródeł danych offline, łączenia różnych urządzeń, użycia dokładnych danych geolokalizacyjnych, odbierania i wykorzystywania automatycznie wysłanej charakterystyki urządzenia do identyfikacji.
Powyższe cele i funkcje przetwarzania szczegółowo opisujemy w Ustawieniach Zaawansowanych.
Zgoda jest dobrowolna i możesz ją w dowolnym momencie wycofać w Ustawieniach Zaawansowanych lub klikając w „Moje zgody”.
Ponadto masz prawo żądania dostępu, sprostowania, usunięcia, przenoszenia, wniesienia sprzeciwu lub ograniczenia przetwarzania danych oraz wniesienia skargi do UODO.
Dane osobowe użytkownika przetwarzane przez TVP lub Zaufanych Partnerów z IAB* oraz pozostałych Zaufanych Partnerów TVP mogą być przetwarzane zarówno na podstawie zgody użytkownika jak również w oparciu o uzasadniony interes, czyli bez konieczności uzyskania zgody. TVP przetwarza dane użytkowników na podstawie prawnie uzasadnionego interesu wyłącznie w sytuacjach, kiedy jest to konieczne dla prawidłowego świadczenia usługi Portalu, tj. utrzymania i wsparcia technicznego Portalu, zapewnienia bezpieczeństwa, zapobiegania oszustwom i usuwania błędów, dokonywania pomiarów statystycznych niezbędnych dla prawidłowego funkcjonowania Portalu. Na Portalu wykorzystywane są również usługi Google (np. Google Analytics, Google Ad Manager) w celach analitycznych, statystycznych, reklamowych i marketingowych. Szczegółowe informacje na temat przetwarzania Twoich danych oraz realizacji Twoich praw związanych z przetwarzaniem danych znajdują się w Polityce Prywatności.