| Piłka ręczna / Reprezentacja mężczyzn
Polscy szczypiorniści przegrali w czwartek z Białorusią 23:32 w spotkaniu eliminacji mistrzostw Europy 2018. Zdaniem trenera Eugeniusza Lijewskiego, ojca reprezentantów Polski – Marcina (byłego) i Krzysztofa (obecnego) – biało-czerwoni przeszli zupełnie obok meczu. – W wywiadach mówili, że to szansa, żeby jeszcze zaistnieć w Europie. Potem wyszli na parkiet i oglądaliśmy innych ludzi. Tak nie można grać! – stwierdził w rozmowie ze SPORT.TVP.PL.
Hubert Błaszczyk, SPORT.TVP.PL: – Reprezentacja Polski dobrze rozpoczęła mecz z Białorusią. Co stało się od 15. minuty?
Eugeniusz Lijewski: – Mecz został rozegrany "na chodzonego". Zespół nie grał, tylko stał. Jak można każdy atak pozycyjny rozpoczynać od pięciu, sześciu podań w poprzek boiska? Brakowało automatyzmów, drużyna powinna znać zagrywki. Nie widziałem też sportowej ambicji. Doskonale wiemy, że potrafią grać i wygrywać nawet z lepszymi przeciwnikami. Nie ujmuję Białorusi, bo zagrała świetny mecz, ale my zbytnio im w tym nie przeszkadzaliśmy. W obronie zagraliśmy fatalnie. Kiedy broniliśmy 6:0 na środku wystawiliśmy dwóch zawodników, którzy byli niemiłosiernie ogrywani przez rozgrywającego, który ma zaledwie 1,80 m. Szkoda, bo w tej chwili będziemy mieć problem, żeby zakwalifikować się do mistrzostw Europy...
– Słaba obrona to już nie przypadek. We wszystkich trzech spotkaniach eliminacyjnych biało-czerwoni tracili sporo bramek.
– Doskonale widać w tych meczach, że nie funkcjonuje to tak jak powinno. Nie ma znaczenia czy gramy 5:1, czy też 6:0. Wszystko przechodzi przez mur, który jest nieszczelny i piłka ląduje w siatce. Trzeba zdawać sobie sprawę, że bramkarz też nie odbije wszystkich rzutów. Inaczej się broni, kiedy pomaga obrona. Nie możemy na niego zwalać winy, bo jeśli kołowy rzuca z czterech czy pięciu metrów, to nie ma zbyt wiele do powiedzenia.
– Cały zespół zagrał na równie słabym poziomie. Brak agresji był bardzo widoczny...
– Drużyna siadła pod względem mentalnym. Wyglądało to tak, jakby przyjechali do miejscowości na Podlasiu i mieli rozegrać pokazowe spotkanie. Niedopuszczalny jest brak sportowej walki, złości i gra "na chodzonego". Nie szło po prostu na to patrzeć.
– Przed wyjazdem do Mińska selekcjoner i zawodnicy mówili, że to "mecz o życie". Na parkiecie nie potwierdzili swoich słów.
– Zupełnie tego nie rozumiem. Szczypiorniści w wywiadach mówili, że to szansa, żeby jeszcze zaistnieć w Europie. Potem wyszli na parkiet i oglądaliśmy innych ludzi. Tak nie można grać! Na poziomie reprezentacji niedopuszczalne jest odpuszczanie. Tym bardziej, że w kadrze jest kilku zawodników, którzy jeszcze w tamtym sezonie wygrali Ligę Mistrzów. Skąd taka metamorfoza? Trudno to wytłumaczyć, ale pod względem mentalnym lekcja nie została odrobiona.
– Po raz pierwszy od 2000 roku biało-czerwonych może zabraknąć na mistrzostwach Europy. Wyobraża sobie pan taki scenariusz?
– Ja już sobie to doskonale wyobraziłem. Musielibyśmy wygrać wszystkie mecze i liczyć na pomoc rywali. Kto będzie grał dla Polski, jeśli sami nie potrafimy sobie wywalczyć na parkiecie wygranej? Nie takie zespoły jak nasza kadra przechodziły kryzysy. Mam tutaj na myśli Szwedów, Norwegów, którzy odrodzili się i byli po raz drugi w strefie medalowej na dużej imprezie. Trudno. Są lata tłuste i chude. Trzeba tylko wyciągnąć wnioski, ale znając nasze środowisko, to raczej tego nie zrobimy...
– Po meczu pojawiły się zarzuty w kierunku Tałanta Dujszebajewa. Uważa pan, że selekcjoner odpowiednio przygotował zespół do meczu z Białorusią?
– Trener nie może się obrażać. Krytyka pojawia się w każdym kraju i związku. Kibice mają prawo do oceny, niezależnie czy chodzi to o Polaków, Chorwatów, czy Francuzów. Kolejne porażki powodują, że nasuwają się pytania, między innymi dlaczego przebudowa kadry trwa tak długo? Nie jesteśmy jednak od wyciągania wniosków. To należy już do Związku Piłki Ręcznej w Polsce. Jako wieloletniego szkoleniowca i sympatyka szczypiorniaka boli mnie ta sytuacja, bo powinniśmy grać o niebo lepiej.
Eugeniusz Lijewski – obecnie pracuje jako nauczyciel wychowania fizycznego w Gimnazjum im. Papieża Jana Pawła II w Ostrowie Wielkopolski, jest także członkiem Rady Sportu Ostrowa Wielkopolskiego. W przeszłości trener zespołu seniorów oraz młodzieży Ostrovii. Prywatnie ojciec Marcina i Krzysztofa Lijewskich, czyli byłego i obecnego reprezentanta Polski.
Następne
33 - 27
Polska
29 - 26
Izrael
29 - 29
Rumunia
36 - 36
Portugalia
36 - 23
Izrael
27 - 28
Polska
37 - 30
Rumunia
32 - 32
Izrael
13:00
Polska
16:00
Portugalia
16:00
Rumunia
16:00
Portugalia