Organizacja kolejnych mistrzostw? Robimy to dla naszych fantastycznych kibiców. Nie mam wątpliwości, że polski kibic chce oglądać nasze reprezentacje. To także okazja do zdobycia dodatkowych środków, które służą rozwojowi siatkówki w Polsce – mówi w TVPSPORT.PL Jacek Kasprzyk, prezes Polskiego Związku Piłki Siatkowej.
Sara Kalisz, TVPSPORT.PL: – Jakie było największe wyzwanie Polskiego Związku Piłki
Siatkowej w czasie pandemii koronawirusa?
Jacek Kasprzyk: – Ta kompletnie nadzwyczajna sytuacja sprawiła, że każde wyzwanie nabierało statusu nadzwyczajnego. Tutaj zastrzegam, że nie hierarchizuję ważności spraw, tylko podkreślam, że musieliśmy w każdą kwestię traktować z taką samą powagą i prowadzić je wszystkie równolegle.
Przerwanie rozgrywek wymagało trudnych, ale koniecznych decyzji związanych z konsekwencjami takiego ruchu – rozstrzygnięcia kwestii tytułów, medali mistrzostw Polski. W tym przypadku ostateczna decyzja należała do Polskiej Ligo Siatkówki, czyli podmiotu zarządzającego rozgrywkami Ligi Siatkówki Kobiet, obecnie TAURON Ligi, PlusLigi i I Ligi mężczyzn – TAURON I Ligi. Każde z postanowień PLS w konsekwencji wpływało na awanse i spadki na niższych szczeblach rozgrywek, które w przypadku naszej dyscypliny są bardzo rozbudowane i skomplikowane. To są często kluczowe decyzje dla naszych klubów, szczególnie mających finansowanie z samorządów.
W związku z brakiem międzynarodowej rywalizacji stworzyliśmy cały zestaw świadczeń zastępczych dla naszych sponsorów i partnerów. Naturalnie, to nie to samo co obecność podczas siatkarskich widowisk, ale jestem przekonany, że nasza propozycja jest atrakcyjna i równie efektywna.
Kolejna rzecz to młodzieżowe mistrzostwa Polski. Koronawirus przerwał i zrujnował nam cały cykl wyłonienia mistrzyń i mistrzów kraju, Rozgrywki zostały zatrzymane na różnych etapach. Nie wiedzieliśmy, czy i kiedy uda się je wznowić. Nie mniej, i tutaj przygotowaliśmy wiele wariantów, a ich realizacja zależała jedynie od decyzji dotyczących "rozluźniania" obostrzeń związanych z COVID-19. W wakacje poznamy więc mistrzów Polski 2020: mini kadetek i mini kadetów, kadetek i kadetów, juniorek i juniorów, choć nie wykluczam zmian w formule ich wyłaniania. Wiem jednak, że dla wielu młodych siatkarek i siatkarzy medale, tytuły w kategoriach młodzieżowych są jedynymi w karierze… i trzymają ich przy dyscyplinie.
– Co rusz w mediach pojawiają się spanikowane głosy, że igrzyska w przyszłym roku mogą się nie odbyć, bo nie wiadomo, ile potrwa druga fala pandemii. Na ile są to tylko pogłoski, a na ile potwierdzone i omawiane możliwości?
– Nikt nie wie. Nie było jeszcze takiej sytuacji w sporcie, jak obecnie. Na dzisiaj znamy nową datę igrzysk i my, jako federacja przygotowujemy naszą męską kadrę oraz reprezentację w siatkówce plażowej do udziału w turnieju olimpijskim w najlepszej formie.
– Przechodząc do dalszej przyszłości, czy będzie pan kandydował w przyszłorocznych wyborach na prezesa PZPS?
– Tak, będę kandydował.
– Co uważa pan za największy sukces siatkówki w czasie pana kadencji?
– Przede wszystkim podnieśliśmy poziom sportowy reprezentacji. Kobiety są w ścisłej czołówce europejskiej, zaczynają liczyć się w hierarchii światowej. Po raz pierwszy zwyciężyły w prestiżowym Volley Masters Montreux, po dziewięciu latach zakwalifikowały się do Final Six Ligi Narodów. Kadra męska obroniła mistrzostwo świata, zdobyła brązowe medale Ligi Narodów i mistrzostw Europy oraz srebro Pucharu Świata. Bardzo cieszą sukcesy młodzieży. Po złotej erze drużyny Sebastiana Pawlika i Macieja Zendeła minikadeci byli trzecim zespołem Starego Kontynentu. Wcześniej brązowe medale z mistrzostw Europy przywiozły juniorki, znakomicie radzili sobie w turniejach Europy Wschodniej minikadetki, minikadeci, kadetki i kadeci. Każda z tych drużyn wracała z medalami – dwoma złotymi, srebrnym i brązowym.
Programy dla dzieci ciągle się rozrastają. W Siatkarskich Ośrodkach Szkolnych zaczynaliśmy od trzech tysięcy dzieci – teraz mamy dziewięć tysięcy w 186 szkołach. Cenimy sobie cykl Kinder+Sport, który jest początkiem rywalizacji dla najmłodszych adeptów siatkówki. Oprawa i ranga turnieju finałowego są na coraz wyższym poziomie. W tym roku planowaliśmy wielki finał w Arenie Gliwice, ale ze względu na nadal istniejące zagrożenia związane z koronawirusem zdecydowaliśmy się na formułę w kilku halach, odrębnie dla każdej kategorii wiekowej.
– W jakich segmentach działalności PZPS widzi pan możliwości poprawy?
– Generalnie w każdym. Ktoś, kto się nie rozwija, to się cofa. Uważam, że zawsze jest coś do poprawienia. Naturalnie, można zawsze postawić zarzut, że można robić coś lepiej, efektywniej, ale nie popełnia błędów ktoś, kto nic nie robi.
– Na czym najbardziej chciałby się pan skoncentrować w ewentualnych kolejnych latach prezesury?
– Na kontynuowaniu tej pracy, którą wykonujemy teraz. Na modyfikacji regulaminów rozgrywek, które powinny być coraz bardziej czytelne, tak byśmy mieli więcej możliwości pomocy klubom w rozwoju ekonomicznym. Dalej – na kontynuowaniu szkolenia młodzieży na najwyższym poziomie, tak by podstawa piramidy siatkówki w Polsce była jak najszersza, a młodzież z jeszcze większą chęcią i przekonaniem wybierała siatkówkę.
– Co sądzi pan na temat wprowadzenia obowiązkowego ubezpieczania kontraktów zawodniczych, jak to jest we Francji, by pomóc zawodnikom walczyć z niewypłacalnością klubów?
– Polski Związek Piłki Siatkowej ubezpiecza kontrakty reprezentantów na wypadek kontuzji odniesionej podczas zajęć kadry. Jeśli taka sytuacja się zdarzy, to ubezpieczyciel wypłaca stosowne odszkodowanie, równe kontraktowi w klubie w trakcie niezdolności zawodniczki bądź zawodnika do wypełniania kontraktowych zobowiązań. Tak więc klub nie ponosi finansowych konsekwencji.
Przed kilku laty był projekt PZPS i PLS sprowadzający się do stworzenia funduszu solidarnościowego. Każda zawodniczka lub zawodnik mieli odprowadzać jeden procent swojego kontraktu na rzecz tych, którzy straciłby pracę na wskutek upadku klubu. Może należy wrócić do idei funduszu solidarnościowego?
– Na ile kursów zagranicznych rocznie kierowani są polscy szkoleniowcy, by zdobywać doświadczenie i zwiększać swoje szanse na zatrudnienie za granicą?
– Zdobywanie wiedzy, podwyższanie kwalifikacji zawsze było indywidualną sprawą trenerów. W innych dziedzinach pracownik, który chce zdobyć dodatkową wiedzę, kwalifikacje sam stara się to uczynić, nie wyręcza go w tym pracodawca. Inżynier jeśli chce posiąść nowe uprawnienia, to sam te uprawnienia zdobywa. Pomagamy w pokryciu kosztów podróży, pobytu. W ostatnim czasie Kuba Krebok spełnił warunki i był na rocznym stażu w Japonii.
– Czy poza stworzeniem kompendium wiedzy dla trenerów (w wersji internetowej i nie tylko) można coś jeszcze zrobić, by wzbogacić system szkolenia przyszłych trenerów w Polsce?
– Nasi trenerzy posiadają podobną, a nawet identyczną wiedzę, jak szkoleniowcy zagraniczni, a ich
warsztat nie jest gorszy od metod stosowanych przez kolegów z innych krajów. Pozycję trenera
kreują również media. Nie uważam jednak, że merytorycznie nasi szkoleniowcy ustępowali
zagranicznej konkurencji.
– Ryszard Czarnecki wspomniał ostatnio, że jednym z pomysłów rozwoju trenerów jest rekomendowanie ich do pracy w klubach w Polsce i za granicą. Jak mogłoby to w praktyce wyglądać? Jakie byłyby kryteria rekomendacji? Czy już dyskutowaliście państwo na temat szczegółów, czy cały system jest ciągle w opracowaniu?
– Zawsze będziemy rekomendować i popierać polskich trenerów.
– Wiele lat mówi się o umocnieniu Polski w CEV i FIVB nie tylko jako organizatora wydarzeń, ale także jako silnego partnera w kontekście rozwoju siatkówki w strukturach federacji. Jak tego dokonać? Widać działanie w kwestiach sędziowskich, słychać o konieczności pozyskania sojuszników i stworzenia koalicji wśród innych krajów.
– Współpracujemy z najsilniejszymi federacjami Europy – z Rosjanami, Wochami, Niemcami, Holandią, Bułgarią. Te relacje są bardzo serdecznie. Dzięki temu nie mamy problemów ze sparingami, z organizacją turniejów towarzyskich, choć ze względy na napięty kalendarz rozgrywek międzynarodowych, tej rywalizacji "towarzyskiej" jest niewiele. Do Polski chętnie przyjeżdżają nasi sojusznicy z federacji krajowych, europejskiej i międzynarodowej, bo niezmiennie jesteśmy przykładem dobrej współpracy na różnych poziomach: federacja – rząd, federacja – kibic, federacja – struktury międzynarodowe.
– W ubiegłych latach organizowaliśmy wiele turniejów. Teraz coraz głośniej słyszy się o chęci do organizacji mistrzostw świata 2022. Dlaczego duża liczba organizowanych turniejów to plus dla polskiej siatkówki?
– Robimy to dla naszych fantastycznych kibiców. Nie mam wątpliwości, że polski kibic chce oglądać nasze reprezentacje. To także okazja do zdobycia dodatkowych środków, które służą rozwojowi siatkówki w Polsce. Zależy nam na pozyskiwaniu turniejów młodzieżowych, które traktujemy jako inwestycje.
– Co pan widzi, kiedy myśli o tym, jak będzie wyglądać polska kadra i PZPS za cztery, pięć lat?
– Widzę tylko superlatywy. Jestem pozytywnie nastawiony do życia. Jestem optymistą. Kiedy obserwuję nasze szkolenie prowadzone przez polskich trenerów na bazie polskiej myśli szkoleniowej, kiedy widzę zapał tych dzieci i determinację rodziców, wiem, że za te cztery, pięć lat będzie jeszcze lepiej.
Czytaj też:
Zgrupowanie mimo odwołania turnieju? Bo jest i zawsze była atmosfera! Siatkarze trenują w Spale
0 - 3
USA
1 - 3
USA
0 - 3
Niemcy
2 - 3
Słowenia
3 - 0
Egipt
3 - 1
Argentyna