W dotychczas rozegranych spotkaniach na mistrzostwach świata w Rosji piłkarze rezerwowi zanotowali 14 bramek i 10 asyst. Zawodników z ławki, niczym asy z rękawa wyciągają Stanisław Czerczesow i Roberto Martinez. To Rosja i Belgia dzięki zmiennikom zyskały najwięcej.
Każdy piłkarz, który podczas ważnego meczu zmuszony jest pełnić rolę rezerwowego chciałby podzielić los Karla Rummenige. Niemiec w półfinałowym spotkaniu mundialu 1982 na boisku pojawił się w siódmej minucie dogrywki, gdy jego drużyna przegrywała z Francją 1:3. To on dał sygnał do odrabiania strat – strzelił jednego z dwóch goli, dzięki którym Niemcy doprowadzili do rzutów karnych, a następnie pewnie wykonał swoją "jedenastkę". Kilka minut później, po pudle Maxime Bossisa, mógł świętować awans do wielkiego finału.
Po meczu 1/8 finału bohaterami reprezentacji Belgii zostali Marouane Fellaini i Nacer Chadli. Obaj na boisku pojawili się w momencie, gdy ich drużyna sensacyjnie przegrywała 0:2 z Japonią i na 25 minut przed końcem spotkania była w bardzo trudnej sytuacji. Zarówno Fellaini jak i Chadli zdobyli jednak po bramce, dzięki czemu zdołali odwrócić wynik i jeszcze w regulaminowym czasie gry zapewnić sobie awans do ćwierćfinału.
Belgijscy rezerwowi swoją przydatność udowodnili już wcześniej. W meczu grupowym z Tunezją bramkę po podaniu Youri’ego Telemansa zdobył Michy Batshuayi – obaj na boisko weszli z ławki rezerwowych.
Tak samo wdzięczni swoim rezerwowym jak Belgowie, mogą być także kibice reprezentacji Rosji. Już w meczu otwarcia dał o sobie znać Denis Czeryszew, który strzelił dwa gole. Kolejną bramkę w tym spotkaniu dołożył także Artiom Dziuba. Ten pierwszy z dobrej strony pokazał się także w meczu 1/8 finału. Wówczas zachował stalowe nerwy i pewnie wykorzystał "jedenastkę" w wygranej serii rzutów karnych. W ten sposób trafił także inny ze zmienników – Fiodor Smołow. Po drugiej stronie tylko jeden z rezerwowych – Andres Iniesta – zdał egzamin. Iago Aspas nie wykorzystał karnego, marnując swoje szanse na ćwierćfinał.
Obok Czeryszewa, kluczowym rezerwowym tegorocznego mundialu okazał się Keisuke Honda. Japończyk trzy razy wchodził na boisko w końcówce spotkania i… dwukrotnie uczestniczył w akcji bramkowej – asystował przy zwycięskim trafieniu w spotkaniu z Kolumbią, a sam zdobył bramkę w meczu z Senegalem. Oba gole dały Japończykom niezwykle cenne punkty i z całą pewnością można stwierdzić, że bez jego udziału Niebiescy Samurajowie mieliby ogromne trudności z wyjściem z grupy.
Ze swoich rezerwowych dumni mogą być także… Panamczycy. Historyczna, pierwsza bramka dla tego kraju na mistrzostwach świata, padła właśnie po akcji dwóch zmienników. Ricardo Avila asystował, a 37-letni Felipe Baloy pokonał bramkarza reprezentacji Anglii.
Jak się zatem okazuje najlepszego "nosa" spośród selekcjonerów mają jak na razie Czerczesow, Martinez, Nishino i Gomez. Zmiany wykonane przez tą czwórkę niemal zawsze okazały się trafione. Na zupełnie przeciwnym biegunie postawić można natomiast selekcjonera reprezentacji Danii – Age Hareide. Nie dość, że żaden ze wprowadzonych przez niego piłkarzy nie zdobył bramki, to jeszcze… dwóch z nich – Lasse Schoene i Nicolai Jorgensen – nie wykorzystało rzutów karnych, przez co Skandynawowie przegrali konkurs "jedenastek" z Chorwacją i odpadli z turnieju.