Maryna Gąsienica-Daniel w Pucharze Świata startuje już od prawie dziesięciu lat. Ten sezon jest jej życiowym. Polka na dobre zadomowiła się w okolicach czołowej dziesiątki slalomu giganta. W końcu będzie mogła sprawdzić się na mistrzostwach świata. W czwartek o 10:45 ruszy przełożony z wtorku supergigant. – Wejście do topu Pucharu Świata nie jest barierą nie do przeskoczenia. Teraz mogę się ścigać z najlepszymi dziewczynami, dorosłam do tego poziomu i mam olbrzymią motywację, by przekuć to w sukces – przekonuje nasza alpejka. Poznajcie ją jeszcze bliżej.
W Pucharze Świata w narciarstwie alpejskim Maryna Gąsienica-Daniel zadebiutowała już prawie 10 lat temu. W grudniu 2011 roku, jeszcze jako 17-latka, pojawiła się na starcie slalomu giganta w Lienzu. Na mistrzostwach świata startowała dotychczas czterokrotnie, a największym sukcesem było 21. miejsce w superkombinacji w Are (2019). Teraz ma być dużo, dużo lepiej. 26-latka wróciła na stoki po złamaniu kości piszczelowej. Sezon 2019/20 spędziła na rehabilitacji. Gdy już wróciła, zrobiła to w wielkim stylu.
W obecnym sezonie Pucharu Świata Gąsienica-Daniel zajęła 9. miejsce w slalomie równoległym w Lech/Zuers, zaś w swej koronnej konkurencji, slalomie gigancie na dobre wskoczyła w okolice pierwszej dziesiątki. W Courchevel była 11., w Kranjskiej Gorze 10. i 11., zaś w ostatnich zawodach przed mistrzostwami świata zajęła 11. lokatę. W Kronplatz zaimponowała zwłaszcza drugim przejazdem – w nim miała najlepszy czas. W tyle pozostały takie tuzy jak Marta Bassino, Mikaela Shiffrin, czy Petra Vlhova.
Takie wyniki to doskonały prognostyk przed mistrzostwami świata, które 8 lutego ruszają w Cortina d’Ampezzo. Polka wystartuje w nich w czterech konkurencjach: superkombinacji, supergigancie, slalomie gigancie równoległym i slalomie gigancie. Zwłaszcza w dwóch ostatnich 26-latka ma szanse na miejsce w czołowej dziesiątce. Gdyby je osiągnęła, stałaby się pierwszą biało-czerwoną od... 1985 roku, której się to udało. Ostatnie szlify przed najważniejszą imprezą sezonu Maryna zbierała w Tarvisio. Wybraliśmy się tam z kamerą TVPSPORT.
– Bardzo się cieszę, że mogę być wzorem dla młodszych zawodniczek, przykładem że da się, że wejście do Pucharu Świata czy zwycięstwa w Pucharze Europy nie są barierą nie do przeskoczenia. Cieszę się, że pokonaliśmy tą granicę i że pokazujemy, iż da się to zrobić – i to teraz, a nie lata temu – mówi Maryna, która trochę czuje się osobą przecierającą szlaki. – Te wszystkie Austriaczki, Włoszki, Norweżki mają utorowaną drogę do Pucharu Świata. A ty sam po prostu musisz ją torować. Nie wiem, czy kiedyś szedłeś na skiturach w góry, gdzie trzeba było przebijać się przez śnieg po kolana. Wtedy zdajesz sobie sprawę ile jest łatwiej, kiedy idziesz jako drugi, a nie wtedy, kiedy musisz tę drogę torować – szczerze przyznaje nasza jedynaczka.
Jednego możemy być pewni. Marynie Gąsienicy-Daniel motywacji nie zabraknie. – Wydaje mi się, że jedną z większych motywacji jest to, że tyle czasu poświęciłam nartom. Wiem, że teraz jest czas, a którym powinnam się najbardziej na tym skupić, bo to ostatnie lata, w których mogę coś zrobić. Przecież nie da się trenować wiecznie. Mogłabym dużo innych ciekawych rzeczy robić, mieć fun ze znajomymi, być w domu, chodzić po górach, które kocham. Wydaje mi się że największą motywacją jest to, że jesteśmy w dobrym miejscu, w dobrym czasie, mamy kilka lat w których mogę zrobić coś fajnego – i bardzo chcę to zrobić. Polka jest w najlepszym dla narciarza wieku. Kiedy osiągnąć historyczne sukcesy, jak nie teraz, nie w takim sezonie?
Two completely different race conditions have brought out two different #weeklywarrior@valeriegrenier7 and Maryna Gąsienica Daniel in Courchevel last weekend! #fisalpine pic.twitter.com/ShPRAujRw6
— FIS Alpine (@fisalpine) December 15, 2020
Już tylko 3⃣dni pozostały do rozpoczęcia rywalizacji w alpejskich Mistrzostwach Świata Seniorów @cortina2021 ❄️��❄️ Ostatnim etapem przygotowań Maryny Gąsienicy-Daniel do głównej imprezy sezonu było zgrupowanie we włoskim Tarvisio #teamMaryna @GermanSagasSki pic.twitter.com/kcTDBlskiV
— Polski Związek Narciarski (@pzn_pl) February 5, 2021
Dla porównania - zakładowy przejazd Maryny. Jest kogo podziwiać i od kogo się uczyć�� pic.twitter.com/aYsZSprf8K
— Jakub Pobożniak (@JPobozniak) February 6, 2021
Minimalna liczebność kadry ma też swoje minusy w przypadku sukcesów lub ich braku. – Zazdroszczę skoczkom tego, ze jest ich tak wielu w świetnej formie i że wymieniają się sukcesami. Gdy jednemu nie pójdzie, inny osiągnie sukces. Jak ten sukces jest, to cieszą się tym całą grupą zawodników. Ja się cieszę, z trenerami. Jesteśmy malutką grupką, ja i trzech trenerów i cieszymy się razem. A jak coś nie pójdzie to wszystko odbija się na mnie. W takiej grupie jak skoczków te niepowodzenia są zamaskowane sukcesami innych – zauważa Gąsienica-Daniel. Podczas mistrzostw świata ewentualną radość będzie mogła dzielić z Magdaleną Łuczak, która wystartuje w slalomie gigancie. Inne dziewczyny jeszcze nie nadążają za postępem Maryny. O męskim narciarstwie alpejskim w Polsce na poziomie Pucharu Świata możemy na razie tylko pomarzyć. W Cortina d’Ampezzo nie pojawi się żaden z naszych panów. Wszyscy przyglądać się będą Marynie.
– Podchodzimy do MŚ z lepszą pozycją wyjściową. Numer będzie lepszy, szanse będą większe. Dobrze jeździmy, jesteśmy dobrze przygotowani, chcemy jak zawsze pokazać się z jak najlepszej strony, z tym, że tym razem ta najlepsza strona może dać jeszcze lepszy wynik niż zwykle. Maryna z presją radzi sobie najlepiej z całej naszej grupy. To jest typ zawodniczki, która lubi rywalizację, która lubi się ścigać – więc o radzenie sobie z presją jesteśmy spokojni – przyznaje trener Orłowski.
Plan na mistrzostwa jest prosty. – Zawody składają się z dwóch przejazdów. Na pewno cieszy najlepszy czas przejazdu w Kronplatz czy splity na zielono. To pokazuje, że idziemy w dobrym kierunku. Czekamy tylko, żeby złożyć dwa przejazdy na najwyższym poziomie, może dwa razy pierwszy czas – wtedy będzie super – dodaje szkoleniowiec. Tego życzymy na mistrzostwach świata. I dobrze, że slalom gigant i slalom gigant równoległy będą rozgrywane w drugim tygodniu imprezy. Wówczas pogoda ma być nieco lepsza. Przejdą deszcze, pojawi się mróz, a trasa będzie bardziej zmrożona. To właśnie na zbitym i twardym śniegu najlepiej radzi sobie Maryna Gąsienica-Daniel. Wtedy o sukcesy może być łatwiej. A jeśli pojawią się sukcesy, to... – Marynomania? Wolałam Małyszomanię. Ale jeśli tak będzie, to przekonam się, czy jestem na to gotowa – śmieje się narciarka.
Maryna – powodzenia!