Każdy patrzy ze swojej perspektywy i robi to także pan Sirci. W stu procentach go rozumiem. Przypominam, że jest Włochem, ma swoje zadania, więc sprawy polskiej reprezentacji są dla niego mniej ważne – mówi w TVPSPORT.PL Jakub Dolata, menedżer siatkarski. Agent odniósł się między innymi do niezgody Gino Sirciego z Sir Safety Perugia w temacie podpisania przez Nikolę Grbicia kontraktu z reprezentacją Polski siatkarzy.
Sara Kalisz, TVPSPORT.PL: – W ostatnim czasie wiele mówi się na temat podpisywania kontraktów w siatkówce, a konkretnie łączenia funkcji w klubie i kadrze przez trenerów. Czasami sezony na siebie zachodzą. Jak rozwiązuje się to formalnie?
Jakub Dolata: – Trzeba to zgrabnie połączyć. Niestety, tak jak pani wspomniała, terminy czasami się ze sobą zazębiają. 15 maja powinny się zacząć przygotowania kadr narodowych. Z tego, co wiem, Liga Mistrzyń swój finał rozegra 21 maja, czyli delikatnie zahaczy o okres przygotowań reprezentacji. Podstawą łączenia obu funkcji przede wszystkim jest więc doświadczony trener, który potrafi to zrobić.
Szkoleniowiec musi mieć wokół siebie grupę ludzi, która podoła obowiązkom, których on nie jest w stanie zrealizować. Wielu trenerów pracuje na dwóch etatach, a większość z nich mówi, że nie wyobraża sobie pracy na jednym, ponieważ przez pół roku przebywaliby na "bezrobociu", nie będąc w rytmie treningowo-meczowym. Na najwyższym poziomie szkoleniowcy potrafią to wszystko połączyć, a poza tym mają dookoła siebie sztab zaufanych ludzi.
– Jak często występuje niezgoda między federacjami a klubami?
– Po to FIVB ustaliło terminy 15 maja i 15 października, by się nie zazębiały. Nie zmienia to faktu, że w 2022 roku będzie trochę inaczej, za sprawą Ligi Mistrzyń. Łączenie obowiązków raczej nie jest problemem także ze względu na to, że takie sytuacje zdarzają się zazwyczaj trenerom z najwyższej półki. Zatrudniając w kadrze takiego fachowca, każdy ma świadomość, że istnieje prawdopodobieństwo, że będzie prowadził zespół do końca Ligi Mistrzyń czy Ligi Mistrzów. Coś za coś. Jeśli chce się mieć dobrego szkoleniowca, musimy się liczyć z tym, że będzie trzeba na niego minimalnie poczekać.
Nikola Grbić a Polacy. Jak zapowiada się współpraca w reprezentacji?
– Sytuacja na linii Nikola Grbić – Gino Sirci – reprezentacja Polski jest ewenementem? Właściciel klubu nie zgadza się na to, by trener związał się z kadrą w obawie przed nadmiernym rozproszeniem uwagi szkoleniowca.
– Nie słyszałem o innych takich sytuacjach. Jestem jednak w stanie zrozumieć właściciela klubu, ponieważ on jest pracodawcą i próbuje zadbać jak najlepiej o swój klub. Ma prawo wymagać, by trener do końca jak najlepiej wykonywał swoje obowiązki. Patrząc na jego partykularny interes, nie dziwię się, że wolałby, by szkoleniowiec skupił się tylko na jednej rzeczy. Przecież praca w klubie i kadrze to narażenie się choćby na brak odpoczynku, a to też jest ważne. Nie zapominajmy również, że działanie w reprezentacji nakłada się w dużej części na sezon przygotowawczy w klubie, a to rzutuje na całe rozgrywki.
Każdy patrzy ze swojej perspektywy i robi to także pan Sirci. W stu procentach go rozumiem. Przypominam, że jest Włochem, ma swoje zadania, więc sprawy polskiej reprezentacji są dla niego mniej ważne.
– Nie określimy tego dokładnie, ale w przybliżeniu. Co się bardziej finansowo opłaca – praca w świetnym klubie, czy praca w świetnej kadrze?
– Nie można do tego podejść na zasadzie prostego wzoru. Wszystko zależy od osoby, klubu i reprezentacji. Trenerzy nie patrzą aż tak bardzo na to, co finansowo się opłaca. Bycie szkoleniowcem kadry jest bardzo dużym honorem. Czasami możliwość współpracy ze zdolnymi zawodnikami oraz praca z dobrą reprezentacją powoduje, że trenerzy potrafią podpisywać niższe kontrakty. Nie jest to jednak żadna reguła. Mogę z pewnością stwierdzić tylko tyle, że pomiędzy najlepszymi klubami a drużynami narodowymi różnice finansowe nie są przerażająco duże.
Nie żyje Wadim Chamutckich, medalista igrzysk olimpijskich
– Ostatnie dni to roast Paulo Sousy. Ciekawi mnie to, co się dzieje, kiedy to zawodnik chce w siatkówce odejść z klubu albo klub dąży do rozwiązania kontraktu. Jak wygląda to formalnie w kontekście zapisów w umowach?
– Sam fakt rozwiązania kontraktu może zostać dokładnie w nim opisany, a także warunki, pod jakimi może to nastąpić. Zawiera się specjalne formuły o tym, co się stanie, jeśli jedna albo druga strona przerwie kontrakt. Jeśli nie uzupełni się takich rzeczy, reszta podlega negocjacjom. Jeżeli zawodnik spotka się z pracodawcą i powie, że nie widzi się dalej w drużynie, należy usiąść do stołu, bo z niewolnika nie ma pracownika. Wtedy ustala się albo procedurę rozwiązania kontraktu albo jego wykupu, albo odszkodowania. Oczywiście przewidzenie wszystkich hipotetycznych przypadków nie jest możliwe, dlatego najważniejsza jest rozmowa.
Jeśli klub zgłosi się do zawodnika, że nie widzi z nim przyszłości, to również się negocjuje. Gracz nie zostanie na siłę w miejscu, w którym go nie chcą mimo że ma ważną umowę. Wiele zależy od momentu w którym to następuje. Patrząc z perspektywy jego dalszych możliwości gry i zmiany, reguluje się kwestie finansowe tak, by nie był na tym stratny. Ideą jest opcja win–win i to jest główne zadanie menedżerów.
– Zapis w kontakcie Taylora Sandera z PGE Skrą Bełchatów to zgodnie ze słowami prezesa klubu 20 procent wartości kontraktu za jeden dzień nieodbytego treningu. To częsta praktyka?
– Nie wiem, jak kontrakt był sporządzany. Nie spotkałem się wcześniej z takim przypadkiem, nam jako agencji też taka sytuacja się nie zdarzyła. Jeśli zawodnik się nie stawia, to rozwiązuje się kontrakt z winy gracza. Czasami, jeśli spór jest kierowany pod egidę FIVB, to wtedy rozstrzygane jest to przez zewnętrznego mediatora.
– Jak wysokie są odszkodowania?
– Przede wszystkim muszą być realne w stosunku do kontraktu.
– Co to znaczy?
– Jeśli zawodnik zarabia 100, to odszkodowanie nie może wynosić 10 000. Może być kilkukrotnie wyższe, ale nie może być kilkaset razy wyższe. Jest to regulowane. Klub może wystosować sprawę danemu zawodnikowi, zażądać kwoty, która mu się podoba. To, co później uzna i nadda sąd, to odrębna sprawa. Trzeba udowodnić, na czym polegała strata, co jest najtrudniejsze.
– Czyli nie tylko kwestie nieobecności zawodnika, ale też trudności w pozyskaniu ekwiwalentnego w danym momencie sezonu?
– Brak zawodnika to zawsze największy problem. Jeżeli chodzi o koszty finansowe to trzeba je dokładnie oszacować i przedstawić, w jaki sposób wpłynęły na budżet klubu. To muszą być realne kwoty. Dodatkowo dochodzi kwestia strat wizerunkowych, którą bardzo trudno to oszacować. Procesy w takich sprawach trwają zazwyczaj bardzo długo.
– Najwyższe odszkodowanie, o którym pan słyszał?
– To oczywiście zależy od rodzaju sportu i od bieżącej sytuacji. W siatkówce bardzo rzadko dochodzi do takich przypadków. Piłka nożna w tym aspekcie bardzo nas wyprzedza. Myślę, że przy wyborze trenerów reprezentacji siatkarzy i siatkarek PZPS zupełnie inaczej podejdzie do zapisów umowy i wyciągnie wnioski z ostatniej sytuacji PZPN. Na pewno będą zapisy o konkretnych wykupach i odszkodowaniach. Przypominam tylko, one muszą być równoważne dla obu stron.
Słuchałem ostatnio wywiadu ze Zbigniewem Bońkiem. Osoby, które na co dzień nie pracują w sporcie, mogą nie rozumieć jego słów, ale ja wiem, jak to wygląda od drugiej strony. Można w kontrakcie zapisać odszkodowanie za rezygnację z pracy trenera w wysokości miliona dolarów, ale jeśli ten sam trener przegrywa mecz za meczem i chcemy go zwolnić, to również trzeba mu będzie zapłacić tę kwotę przy przedterminowym rozstaniu. Sprawy kontraktowe wcale nie są więc takie proste.
Czytaj również:
Vital Heynen znalazł nowego pracodawcę? Szkoleniowiec wyjaśnia "propozycję" z Hiszpanii
Łukasz Kaczmarek opuści ZAKSĘ Kędzierzyn-Koźle? "Czeka gigantyczna oferta"
Gotowi na koniec sagi? Reprezentacja Polski siatkarzy za chwilę będzie miała trenera
0 - 3
USA
1 - 3
USA
0 - 3
Niemcy
2 - 3
Słowenia
3 - 0
Egipt
3 - 1
Argentyna