| Piłka nożna / PKO BP Ekstraklasa
Okno transferowe w Polsce jest już zakończone. Czas wskazać graczy, którzy mają potencjał odnaleźć się w PKO Ekstraklasie. Wśród kandydatów jest Japończyk, dwóch Kolumbijczyków, a nawet młodzieżowiec, który zamienił Legię na Wartę.
Były reprezentant Polski ma za sobą długą przerwę związaną z podejrzeniami o doping. Długa walka doprowadziła go do Sportowego Sądu Arbitrażowego w Lozannie, który zezwolił mu na grę. Swierczok ma za sobą blisko piętnaście miesięcy bez rozegranego meczu. Ostatni raz pojawił się na boisku w listopadzie 2021 roku. Nie zmienia to faktu, że napastnik może być wzmocnieniem Zagłębia, które od dawna szukało skutecznego napastnika. Cała historia sprawia, że mowa o jednym z najciekawszych zimowych transferów w lidze.
– Tomas Pekhart (bez klubu, ostatnio Gaziantep – Legia Warszawa)
Chyba Bóg nade mną czuwał – mówił Pekhart po trzęsieniu ziemi w Turcji. Czeski napastnik zawczasu wyjechał z Gaziantepu, bo nie potrafił odnaleźć się w klubie z Super Lig. Piłkarz czeka też na zaległe pensje, bo jego były pracodawca uregulował na razie raptem jedną ze wszystkich należnych za rundę jesienną.
Pekhart mógł poczuć się, jakby został wypożyczony do Turcji z Legii. Latem piłkarz przez długi czas nie mógł porozumieć się z warszawskim klubem w kwestii nowej umowy. Potem było blisko, ale dał już słowo ekipie z Gaziantepu. Potem obie strony były w ciągłym kontakcie, a po rozwiązaniu kontraktu w Turcji piłkarz bardzo chciał powrócić do polskiej stolicy. To się udało. Czech jest jedynym zimowym nabytkiem Wojskowych, ale nikt przy Łazienkowskiej nie ma wątpliwości, że będzie wartościowym nabytkiem. 33-latek zdążył już zdobyć pierwszą bramkę po powrocie do PKO Ekstraklasy.
– Frank Castaneda (Buriram United – Radomiak Radom)
Kolumbijski napastnik był gorącym nazwiskiem po pożegnaniu z Buriram United z Tajlandii. Wszystko przez fakt, że piłkarz był znany w Polsce po grze w Warcie Poznań, a w przeszłości pokazywał swoje umiejętności w Lidze Mistrzów. Początkowo Castaneda zaczynał negocjacje od 360 tysięcy euro za sezon, ale z czasem kwota zaczęła spadać. Wtedy pojawiło się kilku chętnych. Wydawało się, że atakujący zakotwiczy w Miedzi Legnica, ale wtedy do gry wszedł Radomiak Radom.
W Radomiu piłkarz będzie zarabiał połowę kwoty, której pierwotnie oczekiwał. Znów będzie jednak zakładał zielone barwy. W Tajlandii 28-latek grał regularnie: zdobył pięć bramek i miał cztery asysty. Kolumbijczyk ma być wzmocnieniem klubu z województwa mazowieckiego, choć prezentuje specyficzny styl. Trener Mariusz Lewandowski będzie musiał znaleźć pomysł na odpowiedni bilans, bo atakujący nie jest fanem gry w defensywie i nie zawsze jest w stanie poradzić sobie z wymaganiami taktycznymi. Jednocześnie można spodziewać się tego, że doda Radomiakowi coś specjalnego.
– Daisuke Yokota (Valmiera – Górnik Zabrze)
Transfery z ligi łotewskiej zazwyczaj nie budzą wielkiego wrażenia. Yokota jest jednak swego rodzaju zaskoczeniem, bo Japończyk wyróżniał się jako zawodnik Valmiery i był przymierzany do mocniejszych lig. W barwach poprzedniego klubu rozegrał 61 meczów, w których strzelił osiem goli i miał dwanaście asyst. Na ogół występuje na skrzydle, ale może też być opcją w środku pola. Z Górnikiem podpisał kontrakt na 1,5 roku z opcją przedłużenia o kolejne dwanaście miesięcy. Takuto Oshima w Cracovii i Kanji Okunuki w Zabrzu zdążyli zrobić już niezłe wrażenie. Teraz czas na 22-latka, który w przeszłości zaznał też niemieckiego modelu szkolenia w Carl Zesiss Jena i FSV Frankfurt.
– Mike Cestor (FC Arges – Radomiak Radom)
Mike Cestor to potężny chłop, choć ma raptem 183 centymetry wzrostu. Lewonożny stoper szybko wskoczył do składu Radomiaka i regularnie pokazuje jakość. Jest jednym z liderów defensywy, która wiosną nie straciła jeszcze gola. W przeszłości 30-latek miał szansę zagrać w młodzieżowej reprezentacji Konga, choć urodził się w Paryżu.
Obrońca trafił do Radomiaka po pięciu latach spędzonych w Rumunii. Zaczynał w Astrze Giurgiu, potem występował w CFR Cluj, a ostatnio zakładał trykot FC Arges. Wcześniej przez lata związany był z angielskimi klubami. Długo miał kontrakt z Leyton Orient, z którego był wypożyczany do niższych lig. Jako junior zaczynał z kolei w AC Pisa.
– Sokratis Dioudis (Panathinaikos – Zagłębie Lubin)
Grek już w przeszłości był łączony z Polską. Rok temu Legia szukała doświadczonego bramkarza i to właśnie Dioudis był kandydatem do pozyskania. Ostatecznie Wojskowi nie byli w stanie dojść do porozumienia z Panathinaikosem, a golkiper pozostał w klubie, z którym związany był od 2017 roku. Zagłębie zdecydowało się na wypożyczenie piłkarza, który poznał trochę światowego futbolu.
Dioudis ma na koncie ponad 200 występów w Panathinaikosie i Arisie Saloniki. Był powoływany do greckiej kadry, choć zadebiutował w niej dopiero w 2020 roku i na razie rozegrał dwa spotkania. W przeszłości był też zawodnikiem FC Brugge. To zawodnik z dobrym CV, choć w ostatnich miesiącach przegrywał rywalizację w Panathinaikosie. Zagłębie szukało doświadczonego golkipera i takiego sprowadziło. 30-latek w debiucie w PKO Ekstraklasie przepuścił jedno uderzenie, ale jego drużyna ograła 2:1 Lecha Poznań.
– Kamil Drygas (Pogoń Szczecin – Miedź Legnica)
Żadnemu fanowi PKO Ekstraklasy nie trzeba przedstawiać Kamila Drygasa, który od lat jest obecny w najwyższej klasie rozgrywkowej. W Pogoni przez długi czas pełnił ważną rolę, był kapitanem, ale ostatnio występował rzadziej. Sztab szkoleniowy szczecinian sprawdzał go zimą jako środkowego obrońcę, choć zanosiło się na to, że lada moment odejdzie z klubu. Finalnie trafił do Miedzi Legnica, gdzie z miejsca stał się liderem zespołu walczącego o trzymanie. Jego dobra forma wskazuje, że może być głównym ogniwem napędzającym ekipę z Dolnego Śląska do wielkiej walki.
– Danijel Loncar (NK Osijek – Pogoń Szczecin)
Środkowy obrońca praktycznie przez całą karierę był związany z NK Osijek. Jako młodzian miał też okazję zaznać gry w barwach Bijelo Brdo oraz NK Cepin. W barwach chrowackiego klubu rozegrał łącznie 122 spotkania, w których zdobył 4 gole i miał 4 asysty. Jako 25-latek zdecydował się na zmianę klubu, choć było to też powiązane z pewnym konfliktem ze sztabem szkoleniowym.
Pogoń przez długi czas słynęła z doskonałej defensywy, a jej twarzami byli Benedikt Zech i Konstantinos Triantafyllopoulos. W tym sezonie coś się zacięło, a szczecinianie regularnie tracą gole. Nową jakość ma wnieść teraz Chorwat, który posiada także bośniacki paszport.
– Camilo Mena (Valmiera – Jagiellonia Białystok)
To transfer, który ma potencjał, by stać się hitem lub całkowitą klapą. Camilo Mena ma raptem 20 lat, a już dwa sezony w Europie. Poprzednie występował w łotewskiej Valmierze, do której trafił z Tigres. Młody skrzydłowy ma sporą dynamikę i czeka na debiut w PKO Ekstraklasie. Jeśli nawiąże statystykami do poprzedniej ekipy, będzie można mówić o doskonałym ruchu Jagiellonii. Filigranowy gracz w 65 spotkaniach zdobył piętnaście bramek i miał szesnaście asyst.
– Wiktor Kamiński (Legia Warszawa – Warta Poznań)
Czy jest to typ kontrowersyjny? Tak! Jednocześnie zawsze w takiej sytuacji w głowach pojawiają się młodzi piłkarze, którzy odchodzili z Legii i doskonale radzili sobie w innych klubach. Sebastian Walukiewicz, Mateusz Praszelik, Ariel Mosór, Łukasz Łakomy… To ciekawa lista, do której może dołączyć Kamiński.
Młody napastnik trafił do Warty na zasadzie transferu definitywnego. Rozmowy na temat nowej umowy z Legią nie przebiegały idealnie z perspektywy klubu. Jednocześnie było jasne, że w najbliższych miesiącach nie ma wielkiej szansy, by atakujący dostał szansę w pierwszej drużynie, z którą w przeszłości trenował. 19-latek nie zdołał zadebiutować przy Łazienkowskiej. Warta pozyskała za to gracza powoływanego do juniorskich reprezentacji Polski i ma szansę formować jego potencjał. Co z tego wyjdzie? To pokaże czas. Fakt jest taki, że Wojskowi zapewnili sobie procent z jego następnego transferu.