| Piłka nożna

Echo pustych stadionów. Rok, w którym piłka przestała się kręcić

Piłkarze Herthy Berlin (fot. Getty)
Piłkarze Herthy Berlin - w tym Krzysztof Piątek - świętują z... pustymi krzesełkami (fot. Getty)

Cristiano Ronaldo biegający po podjeździe przed własnym domem. Leo Messi z synem w domowej siłowni. Robert Lewandowski zamknięty w pokoju hotelowym. Wiosną i wczesnym latem wszyscy trzej powinni co chwilę być na oczach milionów kibiców, a nagle mogli poczuć się zupełnie... niepotrzebni. Świat stanął i piłka też przestała się kręcić – po raz pierwszy od zakończenia II Wojny Światowej.

DALSZĄ CZĘŚĆ PRZECZYTASZ POD REKLAMĄ
Euro 2020 z kibicami. UEFA wkrótce podejmie decyzję

Czytaj też

Polscy kibice na Euro 2016 (fot. Getty Images)

Euro 2020 z kibicami. UEFA wkrótce podejmie decyzję

Trzy miesiące bez futbolu. Większość europejskich lig wstrzymała rozgrywki w drugim tygodniu marca. Rozgrywki PKO Ekstraklasy zostały wznowione w ostatni weekend maja, a najmocniejsze ligi Starego Kontynentu wróciły tydzień później. Z tych najważniejszych lig poddali się tylko Francuzi – w kwietniu uznali, że nie będą kończyć sezonu 2019/20. Paryż wywieszający białą flagę musi liczyć się z tym, że ktoś przypomni czasy wojny. I anegdotę o francuskim czołgu, który owszem ma osiem biegów, ale tylko jeden do przodu. Ten tekst ledwie się rozpędza, a już dwukrotnie nastąpiło nawiązanie do czasów wojennych. I chyba nie da się tego uniknąć, bo w marcu...

Poszliśmy na wojnę


Przypomnijmy sobie tamten okres. 9 marca, jako pierwsi, ligę zawiesili Włosi. W kolejnych dniach przystąpili do nich Francuzi, Hiszpanie, Anglicy i Niemcy. W tym okresie notowano na świecie kilka tysięcy zakażeń dziennie. Dziś najgorszy okres zdaje się być za nami, bo dziennie na świecie nie notujemy już... nie sześćset tysięcy przypadków, a około czterystu tysięcy. Ale przecież wtedy, w marcu, wszystko wskazywało na to, że stoimy u progu tragedii. Obrazki z Włoch (bo to tam koronawirus uderzył z początku najmocniej) przyprawiały o ciarki. Świat wpadł w panikę. Zapanował chaos – także w świecie piłki. Grać? Nie grać? A co z kibicami? Mogą wchodzić na stadion? Zaczęło się od pojedynczych decyzji. W pewnym momencie nikt nie chciał wziąć na siebie odpowiedzialności.

19 lutego Atalanta Bergamo zagrała u siebie z Valencią. Stadion wypełnił się niemal do ostatniego miejsca, a wkrótce Bergamo zostało uznane za jedno z głównych ognisk koronawirusa w Europie. Sprawa tego meczu ciągnie się do dziś. Włoska prokuratura wciąż bada, skąd i jakimi środkami transportu przybyli na ten mecz poszczególni kibice. Wynik tego dochodzenia ma udzielić odpowiedzi na pytanie, czy mecz ten faktycznie przyczynił się do znacznego przyspieszenia zwiększenia liczby zakażeń w regionie. Kto chciałby być za to odpowiedzialny? Z kibicami grano tylko na Białorusi, gdzie nikt nie jest odpowiedzialny za nic.

Pamiętacie świetny mecz Liverpoolu z Atletico Madryt (2:3)? 11 marca na Anfield Road pojawiło się 53 tysięcy widzów, w tym około trzy tysiące fanów z Hiszpanii. Madryt był wtedy jednym z europejskich liderów pod względem liczby zakażeń (1388 osób ze stwierdzonym koronawirusem). Kibice z Madrytu nie mogli już wtedy oglądać domowych meczów Atletico, ani uczestniczyć w ligowych wyjazdach, ale UEFA takiego zakazu nie wprowadziła. Fani Atletico pojechali więc do Liverpoolu i wywołali tam prawdziwą trwogę. Już na drugi dzień lokalne media pisały o zwiększonej liczbie zakażonych (sześć nowych przypadków w Liverpoolu) co oczywiście miało być bezpośrednim wynikiem wizyty hiszpańskich gości (jakby zapomniano o okresie inkubacji). Juergen Klopp uznał, że dopuszczenie do rozegrania tego meczu było aktem kryminalnym. W maju "The Times" podał, że z powodu meczu zmarło... 41 osób. Na 37 dodatkowych zgonów "wyceniono" festiwal Cheltenham, w którym wzięło udział 250 tysięcy osób. To były ostatnie tak tłumne imprezy w Europie. Potem świat zmienił się całkowicie. I wkrótce okazało się, że...

Euro 2020 z kibicami. UEFA wkrótce podejmie decyzję

Czytaj też

Polscy kibice na Euro 2016 (fot. Getty Images)

Euro 2020 z kibicami. UEFA wkrótce podejmie decyzję

Tokio 2020: igrzyska z kibicami? Organizatorzy podjęli decyzję!

Czytaj też

Koła olimpijskie w Tokio (fot. Getty)

Tokio 2020: igrzyska z kibicami? Organizatorzy podjęli decyzję!

Dziwi nas widok ludzi bez maseczek


Wyobraź dziś sobie taką scenę. Stadion wypełniony do ostatniego miejsca. Zbliża się ostatnia minuta, piłkarz drużyny gospodarzy strzela zwycięskiego gola. Zrywa z siebie koszulkę, przeskakuje przez bandy reklamowe. Na trybunach trwa już szaleństwo. Piłkarz dobiega do kibiców, ginie w ich objęciach, za chwilę dołączają do niego koledzy z zespołu, wszyscy krzyczą na całe gardło. Kiedyś uznalibyśmy taki obrazek za esencję futbolu. Kibice przychodzą na stadion właśnie po to, by w tej chwili euforii zwolnić wszystkie hamulce. Fan piłkarski w ciągu tych kilku, kilkunastu sekund ładuje akumulatory na cały nadchodzący tydzień. To jest piłka, jaką kochamy. Dziś taki obrazek wywołuje w nas zdziwienie. Kibice na trybunach? Tuż przy piłkarzach? Nikt nie ma maseczki? Nikt nie kontroluje – jakkolwiek to zabrzmi – co się dzieje z jego śliną? Przecież teraz w lidze belgijskiej karze się za przytulanie się z kolegami z zespołu po zdobyciu gola.

Nie tak wygląda dzisiejszy futbol. W ciągu dziesięciu miesięcy zdążyliśmy przyzwyczaić się do innego widoku. Puste trybuny. Cisza. Sterylnie jak na sali operacyjnej. Piłkarze i trenerzy unikający podawania dłoni. Jeszcze w marcu powitanie łokciami wyglądało jak kolejny odcinek "Latającego Cyrku Monty Pythona" dziś nie dziwi już nikogo. Futbol całkowicie zmienił swoje oblicze. Kibiców nie ma na trybunach. Pewnie byliby to w stanie przełknąć, gdyby mogli oglądać mecze z kumplami w ulubionym pubie. Ale i to nie jest dziś możliwe. Oglądamy więc mecze na pustych stadionach siedząc samotnie przed telewizorami. To nie jest dobry okres, by zarazić kogoś miłością do piłki. Równie dobrze można spróbować z szachami lub dartem. A jeszcze w lutym Pep Guardiola mówił, że gra bez kibiców nie ma sensu. – Jeden mecz, rozumiem, może się zdarzyć. Ale w dłuższym wymiarze? To bez sensu. Takie rozgrywki muszą zostać zawieszone – mówił na początku pandemii.

W internecie aż roi się od porównań. Jak wyglądał futbol kiedyś, a jak wygląda dziś. W ostatnich miesiącach...

Tokio 2020: igrzyska z kibicami? Organizatorzy podjęli decyzję!

Czytaj też

Koła olimpijskie w Tokio (fot. Getty)

Tokio 2020: igrzyska z kibicami? Organizatorzy podjęli decyzję!

Gra mecze w maseczce i... jest w półfinale LM

Czytaj też

Liga Mistrzów CONCACAF. Jerry Bengtson grał w maseczce

Gra mecze w maseczce i... jest w półfinale LM

Zmieniło się wszystko


Nie podróżujemy. Nie jadamy w restauracjach. Nie chodzimy do teatru, kina. Nie spotykamy się na tłocznych domówkach. Nie chodzimy na siłownię czy basen. Wytchnienia szukamy z dala od cywilizacji. Obcy człowiek coraz częściej jawi się jak zagrożenie. Szczególnie taki, który zapomniał o maseczce. Całkowicie zmienił się więc także świat piłki nożnej. Kluby szukały rozwiązań – w jaki sposób ograniczyć ryzyko dystrybucji wirusa wewnątrz zespołu? Klubowi księgowi zaczęli liczyć straty, a efekt ich obliczeń wprawiał w rozpacz. Będzie źle lub bardzo źle. To było wiadomo już na początku kryzysu, ale wtedy – na początku marca – prawie nikt nie przypuszczał, że potrwa to tak długo. Carlo Ancelotti jednak ostrzegał. – Słyszałem o cięciach pensji, spadku wartości praw telewizyjnych. Tak, niedługo wszyscy będziemy zarabiać mniej, bo ludzie będą mieli mniej pieniędzy. Przygotujmy się na zmiany – mówił w marcu. Od tego czasu zapadło mnóstwo trudnych decyzji.

Tak jak Guardiola nie wyobrażał sobie gry bez kibiców, tak my wszyscy musieliśmy przyzwyczajać się do coraz dziwniejszej rzeczywistości. Mecze reprezentacji? Brak. Liga Mistrzów? Zatrzymana. Mistrzostwa Europy? Odwołane. Decyzje, które do tej pory nie mieściły nam się w głowie, po pewnym czasie zaczęliśmy przyjmować z coraz zimniejszą obojętnością. Kiwaliśmy głowami mówiąc: "tak być musiało". Ale zanim oswoiliśmy się z tą sytuacją, dziwiło nas wszystko. Poprzedniej zimy chiński klub Wuhan Zall przebywał na zgrupowaniu w Hiszpanii. Miał rozegrać serię sparingów z europejskimi klubami, ale nagle – jeden po drugim – wszyscy rywale odwołali te mecze. Nikt nie brał pod uwagę faktu, że piłkarze tego klubu nie byli w Wuhan od początku pandemii. Po co ryzykować? Tak samo w Manchesterze United postąpili z Odionem Ighalo. Zimą trafił do zespołu Czerwonych Diabłów z Szanghaj Greenland Shenhua. Po przybyciu do Anglii okazało się, że nie ma z kim trenować, bo klub nie zabrał go na zgrupowanie. – Chodzi o kwestie bezpieczeństwa – tłumaczył Ole Gunnar Solskjaer. I znów – po co ryzykować? Wkrótce to hasło zaczęło przyświecać wszystkim i przy podejmowaniu większości decyzji. Ale czasem...

Gra mecze w maseczce i... jest w półfinale LM

Czytaj też

Liga Mistrzów CONCACAF. Jerry Bengtson grał w maseczce

Gra mecze w maseczce i... jest w półfinale LM

Były reprezentant Włoch przez COVID-19 stracił obie nogi

Czytaj też

Mauro Bellugi (trzeci od lewej w górnym rzędzie, fot. PAP/DPA)

Były reprezentant Włoch przez COVID-19 stracił obie nogi

Robiło się strasznie


O wynikach meczów zaczęły decydować stacje epidemiologiczne. W listopadzie reprezentacja Norwegii szykowała się do wylotu na mecz Ligi Narodów z Rumunią. Na godzinę przed odlotem zapadła decyzja o... wysłaniu całej drużyny na 10-dniową kwarantannę, bo pozytywny wynik testu na koronawirusa otrzymał Omar Elabdellaoui. Mecz się nie odbył, Rumuni otrzymali trzy punkty walkowerem, a w specyficznej sytuacji znalazł się Erik Haaland. Gwiazdor Borussii Dortmund utknął nagle między przepisami sanitarnymi obowiązującymi w Norwegii, a tymi dyktowanymi przez niemiecki sanepid. Norweskie media podały, że jeśli Haaland wróci do klubu i zagra w meczu z Herthą, złamie przepisy o izolacji, za co grozi kara grzywny, a nawet więzienia. W tych czasach można wyobrazić sobie wszystko. A więc nawet to, że Haaland wychodzi na boisko, a w przerwie w szatni zostaje zatrzymany przez fukcjonariuszy policji. Do takiej historii jednak nie doszło. Haaland zagrał i strzelił cztery gole pokazując, że nic nie robi sobie z zamieszania wokół jego osoby. Górą okazały się niemieckie przepisy sanitarne, a według nich – Haaland nie musiał przechodzić izolacji, wystarczyło, by zaliczył dwa testy na koronawirusa. I oba okazały się negatywne.

W podobnej sytuacji znalazł się Krzysztof Piątek, gdy poleciał z reprezentacją Polski do Bośni i Hercegowiny, co oznaczało, że po powrocie do Niemiec czeka go kwarantanna. Wszyscy zaczęliśmy gubić się w tych przepisach. Selekcjonerzy drużyn narodowych nie raz rozkładali bezradnie ręce, gdy okazało się, że względów sanitarnych nie mogą powołać danego zawodnika. Inaczej – powołać go mogli, ale on na kadrę przyjechać nie mógł.

Do słownika kibiców słowo "kwarantanna" weszło przebojem. W październiku i listopadzie już nikogo nie dziwiło, że piłkarz X nie gra, bo przebywa na kwarantannie. Słowo walkower – używane było od wielkiego dzwonu, a przede wszystkim w kontekście lig amatorskich. Walkowerem mogła zostać ukarana drużyna Tęczy Tenczynek, jeśli nie udało się zebrać składu na mecz, bo dzień wcześniej bramkarz brał ślub. Nagle jednak okazało się, że mecz walkowerem może przegrać Norwegia lub Ukraina. W identyczny sposób Slovan Bratysława odpadła z kwalifikacji do Ligi Mistrzów. Walkowerem przegrała mecz z Klakscikarem Itrittarfelag. Słowacy przylecieli na Wyspy Owcze, gdzie okazało się, że zakażony jest fizjoterapeuta. Policja uniemożliwiła Słowakom opuszczenie hotelu. Nie mogli więc dotrzeć na stadion, by rozegrać mecz. Miejscowy sanepid zaordynował dwutygodniową kwarantannę. Dzięki mediacji UEFA mecz został przełożony o dwa dni. Na Wyspy Owcze miała przybyć druga drużyna Slovana i to ona miała walczyć o awans do drugiej rundy kwalifikacji. Ten plan się nie powiódł, bo w drugim zespole też wykryto koronawirusa. Jakby tego było mało, wspomniany fizjoterapeuta przeszedł ponowne badania w ojczyźnie, które wykazały, że... nigdy nie miał koronawirusa. W ten oto sposób Słowacy spędzili dwa tygodnie w farerskim hotelu, nie wychodząc na boisko odpadli z Ligi Mistrzów, a po powrocie przekonali się, że to wszystko nie miało żadnego sensu.

Były reprezentant Włoch przez COVID-19 stracił obie nogi

Czytaj też

Mauro Bellugi (trzeci od lewej w górnym rzędzie, fot. PAP/DPA)

Były reprezentant Włoch przez COVID-19 stracił obie nogi

Diego i kokaina. "Była wielka impreza, szampan lał się do basenu..."
Diego Maradona (z lewej) w barwach FC Barcelona (fot. Getty)
Diego i kokaina. "Była wielka impreza, szampan lał się do basenu..."

Neymar organizuje pięciodniowego Sylwestra na 500 osób

Czytaj też

Sylwester u Neymara. Pięć dni, 500 gości, zakaz telefonów i wyciszone ściany

Neymar organizuje pięciodniowego Sylwestra na 500 osób

Podobne emocje przeżyli piłkarze FC Prisztina. Z powodu zakażeń nie mogli zagrać w meczu Ligi Europy z gibraltarskim Lincoln Red Imps. UEFA zgodziła się, by Prisztina… wzmocniła skład innymi zawodnikami z kosowskiej ligi. Ale i to się nie powiodło, bo znów uzyskano pozytywne wyniki. Ostateczna decyzja? Walkower. Wtedy w moc sprawczą koronawirusa...

Uwierzyli już wszyscy


A przecież sceptyków na początku nie brakowało. W lutym Dele Alli nagrał filmik na którym naigrywał się z epidemii. Szybko przeprosił, ale konsekwencji nie uniknął. W czerwcu angielska federacja ukarała go grzywną w wysokości 50 tysięcy euro i dyskwalifikacją na jeden mecz. Dodatkowo piłkarz Tottenhamu musiał pójść na kurs edukacyjny. Koronawirus bawił także choćby Roberto Manciniego. Ale tylko do listopada, gdy selekcjoner reprezentacji Włoch sam okazał się "pozytywny", a mecze z Polską i Estonią mógł obejrzeć tylko w telewizji. Cristiano Ronaldo wychodząc na jeden z meczów udawał, że przybija piątki z chłopcami do podawania piłek, którzy zawsze stali w tym miejscu. Tęsknota za normalnością.

Neymar organizuje pięciodniowego Sylwestra na 500 osób

Czytaj też

Sylwester u Neymara. Pięć dni, 500 gości, zakaz telefonów i wyciszone ściany

Neymar organizuje pięciodniowego Sylwestra na 500 osób

Dziś o wirusie wiemy znacznie więcej niż w lutym czy marcu, ale wciąż nie znamy pełnych konsekwencji. Jak pandemia wpłynie na światową piłkę? Na dziś najbardziej dramatyczna sytuacja jest we Francji. Kryzys epidemiczny zbiegł się z zapaścią na rynku praw transmisyjnych – już teraz wiadomo, że kluby nie otrzymają wszystkich pieniędzy z kontraktu ze spółką Mediapro. To w połączeniu z utratą wpływów z biletów oraz karnetów i kryzysem na rynku reklamowym jest zapowiedzią potężnej zapaści. W świecie piłki nie poznaliśmy jeszcze pełnej siły koronawirusa. Ta objawi się w kolejnych miesiącach. Kto przetrwa kryzys, a kto będzie musiał się ratować wyprzedażą zawodników? Everton ogłosił właśnie, że rok 2020 zamyka rekordową z rekordowym długiem w wysokości 140 milionów funtów. – Nic już nie będzie takie jak kiedyś – powiedział prezes Realu Madryt Florentino Perez. On dobrze wie, jak wyglądają tabelki. Przychody Królewskich spadły z planowanych 822 milionów euro do 715. Perez nawołuje do dużych zmian w świecie futbolu i pewnie ma na myśli coś na kształt Superligi. FC Barcelona już zapowiedziała, że styczniowe pensje piłkarzy zostaną wypłacone z poślizgiem. A jeśli nie uda się nikogo sprzedać, nie będzie też nowych zawodników.

Duże kluby, duże kłopoty. Mniejsze kluby, kłopoty mniejsze, ale też skromniejsze sposoby, by z nimi walczyć. Pandemia w świecie piłki dotknęła każdego. Świat zawodowej piłki od lat żył wytyczonym, stałym rytmem. Dziś jesteśmy niby w tym samym miejscu, ale teraz nic nie jest pewne. Angielska Premier League niedawno zaczęła wpuszczać na mecze ograniczoną liczbę widzów, a teraz znów zmaga się z ryzykiem przerwania rozgrywek. Co na to kibice? Pewnie uznają, że "tak być musiało". Dziś nie dziwią nas już puste trybuny, kartonowi kibice i sztuczny doping. Czy jest coś, co jeszcze może nas zaskoczyć?

Zobacz też
Portugalski dyrektor chciałby pracować w Polsce. "Wasza liga ma potencjał"
Diogo Boa Alma z piłkarzami (fot. archiwum prywatne)
tylko u nas

Portugalski dyrektor chciałby pracować w Polsce. "Wasza liga ma potencjał"

| Piłka nożna 
Kobiety podbijają ligę MLS i gwiżdżą na mężczyzn
Tori Penso i Katja Koroleva to aktualnie dwie najwybitniejsze sędzie z USA (fot. Getty Images)
polecamy

Kobiety podbijają ligę MLS i gwiżdżą na mężczyzn

| Piłka nożna 
Rzeźniczak znalazł klub! Zagra w... 4. lidze
Jakub Rzeźniczak (fot.

Rzeźniczak znalazł klub! Zagra w... 4. lidze

| Piłka nożna 
Nowe przepisy już obowiązują. Bramkarze muszą mieć się na baczności
Wojciech Szczęsny już niedługo będzie mógł zerkać na sędziego albo sędzię, żeby sprawdzić, ile mu jeszcze zostało sekund. Sędzia ma to pokazywać ręką lub ramieniem. (fot. Getty Images)

Nowe przepisy już obowiązują. Bramkarze muszą mieć się na baczności

| Piłka nożna 
Przewrót w Małopolsce? Ta informacja nie ucieszy Cezarego Kuleszy
Marek Koźmiński i Cezary Kulesza (fot. PAP)

Przewrót w Małopolsce? Ta informacja nie ucieszy Cezarego Kuleszy

| Piłka nożna 
Najnowsze
Gol na wagę Ekstraklasy!? Lider wyszarpał trzy punkty
pilne
Gol na wagę Ekstraklasy!? Lider wyszarpał trzy punkty
| Piłka nożna / Betclic 1 Liga 
Tornike Gaprindaszwili (fot.
Seria Widzewa trwa! Piękny gol z rzutu wolnego [WIDEO]
Juljan Shehu strzelił gola na 1:0 (fot. Getty Images)
pilne
Seria Widzewa trwa! Piękny gol z rzutu wolnego [WIDEO]
| Piłka nożna / PKO BP Ekstraklasa 
Reprezentantka kontuzjowana. Opuściła zgrupowanie
Sylwia Matysik ciesząca się z koleżankami z reprezentacji (fot. Getty Images)
nowe
Reprezentantka kontuzjowana. Opuściła zgrupowanie
Dawid Brilowski
Dawid Brilowski
Małysz zapowiada niespodziankę. Chodzi o kluczowe stanowisko w PZN!
Adam Małysz (L) i Thomas Thurnbichler (fot. PAP/Grzegorz Momot)
tylko u nas
Małysz zapowiada niespodziankę. Chodzi o kluczowe stanowisko w PZN!
fot. TVP
Mateusz Leleń
Ważna postać klubu Ekstraklasy przedłużyła kontrakt
Jorge Felix (fot. Getty)
Ważna postać klubu Ekstraklasy przedłużyła kontrakt
| Piłka nożna / PKO BP Ekstraklasa 
Sportowy TOP Tygodnia już w niedziele! Aleksandra Król-Walas i Maciej Synówka w TVP SPORT [WIDEO]
Marcin Rams (fot. TVP SPORT)
Sportowy TOP Tygodnia już w niedziele! Aleksandra Król-Walas i Maciej Synówka w TVP SPORT [WIDEO]
| Sportowy Top Tygodnia 
Polak w półfinale turnieju rangi ATP!
Kamil Majchrzak
Polak w półfinale turnieju rangi ATP!
| Tenis / ATP (mężczyźni) 
Do góry