Od pierwszych dni pracy w reprezentacji Polski Paulo Sousa forsuje ustawienie z trójką obrońców i nic nie wskazuje na to, by miał odejść od tej koncepcji. Ale czy słusznie?
Czytaj także: Powtórzyć wyczyn z mundialu. Jak grają Rosjanie?
Przyjęło się twierdzić, że biało-czerwoni najskuteczniejsi są wtedy, gdy grają z kontry i ta teoria miała przez wiele lat potwierdzenie. A jak gra z kontry, to przede wszystkim w ustawieniu ze skrzydłowymi. Zdarzało nam się grać 4-4-2, 4-2-3-1, czasem w nieco jeszcze innych modyfikacjach, ale kolejni selekcjonerzy konsekwentnie starali się opierać system na dynamicznych skrzydłowych, którzy mogliby błyskawicznie przenieść ciężar gry spod własnej bramki w pole karne przeciwnika i tam wykreować zagrożenie. W jakichkolwiek roszadach taktycznych trenerzy kadry byli niezwykle ostrożni, a gdy już jeden śmiałek się pojawił, to skończył fatalnie. Niespodziewanie bowiem przed mundialem w Rosji założeń gry w 3-5-2 próbował piłkarzy nauczyć Adam Nawałka, który sądził, że drużyna powinna być bardziej elastyczna. Nic, poza zmarnowaniem czasu, z tego jednak nie wyszło.
Gdy na początku stycznia okazało się, że nowym selekcjonerem będzie Sousa, szybko stało się jasne, iż czeka nas rewolucja taktyczna. Gdziekolwiek Portugalczyk wcześniej nie pracował, starał się trzymać swojego ideału, jakim jest ustawienie 3-5-2. Płynne, hybrydowe, ewoluujące na boisku w 4-4-2, ale jednak domyślnie oparte na wahadłach i trójce stoperów. Sęk jednak w tym, że ani nie miał do tego piłkarzy, ani czasu na implementowanie własnych teorii. W marcu czekało go raptem kilkanaście dni spędzonych z kadrowiczami i trzy mecze eliminacyjne, wiosną z kolei nieco ponad dwa tygodnie i dwa sparingi przed inauguracją Euro 2020. Wygląda jednak na to, że Sousa z wdrażania własnej idei taktycznej wycofywać się nie zamierza.
Wtorkowy mecz z Rosją odpowie na wiele pytań dotyczących polskiej drużyny narodowej. Jeżeli sprawdzą się nasze przewidywania dotyczące wyjściowego składu Polaków, znów zobaczymy zespół uczący się znanego na Półwyspie Apenińskim systemu i dowiemy się, czy od ostatnich spotkań udało się wykonać jakikolwiek progres w grze. Dlaczego jednak trudno się go spodziewać?
DEFICYT LEWONOŻNYCH STOPERÓW
W ustawieniu z trzema środkowymi obrońcami podział ról jest zazwyczaj podobny: ten ustawiony centralnie odpowiada głównie za rozbijanie ataków, ci bardziej skrajni muszą też potrafić rozgrywać piłkę. Konstruując atak pozycyjny, ustawiają się szeroko, niemal przy liniach bocznych i stamtąd próbują szukać przestrzeni do posłania prostopadłego podania. I tak jak z prawej strony u nas to jeszcze funkcjonuje, tak na lewej flance jest spory problem. W drużynie narodowej ewidentnie brakuje stopera, który po pierwsze spełniałby wymogi trenera i miał dość umiejętności, by grać w wyjściowej jedenastce, a po drugie – sprawnie operowałoby lewą nogą. Ten problem widać było już w meczach eliminacyjnych i odbijał się on na grze ofensywnej biało-czerwonych. Podczas gdy skrzydło między innymi Kamila Jóźwiaka wykorzystywane było często, Maciej Rybus nie był już tak regularnie angażowany do gry.
W marcowych spotkaniach dwóch piłkarz pełniło funkcję pół-lewego środkowego obrońcy – dwa razy był to Jan Bednarek, raz Kamil Glik. Z uwagi na swoje możliwości automatycznie ustawiali piłkę bliżej prawej nogi i zwracali się twarzą w ten sektor boiska. To sprawiało, że zdecydowanie chętniej zespół szturmował szyki defensywne rywala prawą flanką.
Jaki więc wybór ma Sousa? Albo zostawić sytuację taką, jaką jest, albo zaryzykować i posłać do boju piłkarza, który swobodnie operowałby lewą nogą. Takim mógłby być Paweł Bochniewicz, który jednak na zgrupowanie nie został zabrany. W odwodzie jest też Paweł Dawidowicz, który przyzwoicie radzi sobie na tej stronie, ale nie jest to dla niego nominalna pozycja, w gruncie rzeczy jest prawonożny. Poza tym brak jest innych rozwiązań, więc siłą rzeczy w ustawieniu 3-5-2 dysproporcja w naszych skrzydłach będzie dość wyraźna.
WYMUSZONE WAHADŁA
W naturze niewielu polskich klubów jest gra z wahadłowymi, tak właściwie na dłuższym dystansie nigdy nie grała też reprezentacja Polski. To sprawia, że nad Wisłą niewielu znajdziemy piłkarzy, dla których występy na tej pozycji byłyby czymś naturalnym. Owszem, w erze tak nowoczesnego futbolu, w którym przestawianie piłkarzy jak pionków po szachownicy jest zjawiskiem normalnym, nauczenie zawodnika nowych zachowań nie jest czymś wybitnie trudnym. Ale na to potrzeba mieć jednak trochę czasu i możliwości. A tego Sousa nie ma.
Spośród kadrowiczów, których można by uznać za typowych wahadłowych na podstawie występów klubowych, wyróżnić można właściwie tylko Arkadiusza Recę. Wychowanek płockiej Wisły grał na tej pozycji w Crotone, grał na tej pozycji w SPAL i pewnie będzie grał na tej pozycji w następnym klubie (mówi się o przenosinach z Atalanty do Genoi). 25-latek jest jednak kontuzjowany i na Euro 2020 nie pojedzie. W kadrze jest za to rzesza piłkarzy, którzy niekoniecznie muszą się dobrze czuć jako ci kursujący od jednego pola karnego do drugiego. Maciej Rybus zagrał w ubiegłym sezonie 26 meczów ligowych w barwach Lokomotiwu Moskwa, wszystkie w roli lewego obrońcy. Bartosz Bereszyński wystąpił w 31 spotkaniach Serie A, pełnił w nich rolę albo środkowego albo prawego obrońcy. Tomasz Kędziora ma w dorobku 25 występów w lidze ukraińskiej, znaczną większość na prawej stronie bloku defensywnego, raptem kilka w środku. Przemysław Płacheta, Przemysław Frankowski i Kamil Jóźwiak grali z kolei odpowiednio w Norwich, Chicago Fire i Derby County na skrzydłach.
Spośród powołanych właściwie tylko o Tymoteuszu Puchaczu możemy powiedzieć, że to piłkarz skrojony do gry na wahadle. Jest dynamiczny, wybiegany, może bez przerwy kursować wzdłuż linii. Jest to też jednak piłkarz zupełnie niedoświadczony, który wciąż czeka na debiut w seniorskiej reprezentacji. Trudno zatem nie odnieść wrażenia, że Sousa na siłę próbuje wymusić na drużynie korzystanie z wahadeł, podczas gdy klasycznych wahadłowych w składzie nie ma i musi na tej pozycji upychać piłkarzy, dla których to zupełnie nowa role i nowe zadania. Tak jak dla Sebastiana Szymańskiego (środkowy pomocnik) i Jóźwiaka (skrzydłowy) w marcu.
OBUDOWANIE LEWANDOWSKIEGO
Przez lata mówiło się, że świetnie z Lewandowskim współpracuje Arkadiusz Milik. Ta teoria powstała na kanwie udanych eliminacji jeszcze z czasów Nawałki, a kolejne lata pokazały tylko, że nie ma specjalnej więzi między jednym a drugim i wcale nie rozumieją się na boisku tak doskonale, jak mogłoby się wydawać. Tak czy owak, zdrowy napastnik Olympique Marsylia być może wspomógłby skutecznie w działaniach ofensywnych "Lewego". Nie inaczej byłoby pewnie z Krzysztofem Piątkiem, którego uraz definitywnie z mistrzostw Europy wykluczył (w przypadku Milika pozostaje cień nadziei na powrót do zdrowia).
W obliczu problemów zdrowotnych tej dwójki powstaje gigantyczny problem ze znalezieniem partnera do gry gwiazdorowi Bayernu Monachium. Skoro Sousa chce się trzymać ustawienia 3-5-2, to musi znaleźć takiego zawodnika, który będzie nadawał na tych samych falach co Lewandowski, a nawet jeśli nie na tych samych, to chociaż na zbliżonych. Czy taki w kadrze się znajduje? Niestety nie. Można oczywiście doceniać skuteczność Jakuba Świerczoka w Piaście Gliwice, niezłą rundę Dawida Kownackiego w Fortunie Duesseldorf czy gole strzelane przez Karola Świderskiego w PAOK-u Saloniki. Prawda jest jednak taka, że każdy z nich jest o wiele uboższy piłkarsko od RL9 i żaden z nich nie miałby nawet szans gry u boku 32-latka w barwach Bayernu. Najzwyczajniej w świecie ciężko wyobrazić sobie, by Lewandowski sprawnie współpracował na placu z piłkarzem kilka razy gorszym, który nie dość, że nie będzie starszemu koledze potrafił dotrzymać kroku, to jeszcze nie ma z nim wyrobionych żadnych automatyzmów. Bo żaden z wyżej wymienionej trójki nie spędził jednocześnie z "Lewym" więcej niż 260 minut na boisku.
W takiej sytuacji dość logicznym ruchem byłaby korekta ustawienia, być może ustawienie samego 32-latka na szpicy, ale za to zbudowaniem za nim mocnej drugiej linii, z ofensywnie grającym piłkarzem ustawionym na "dziesiątce". 3-5-2 takie rozwiązanie wyklucza i poniekąd zmusza selekcjonera do skonfrontowania dwóch piłkarskich światów – tego w którym Lewandowski jest najlepszym napastnikiem świata z tym, w którym musi współpracować z zawodnikiem 2. Bundesligi, ligi greckiej lub PKO Ekstraklasy.
Transmisja meczu z Rosją w TVP 1 i TVP Sport oraz online w TVPSPORT.PL i naszej aplikacji mobilnej. Konfrontację skomentują Mateusz Borek i Kazimierz Węgrzyn. Początek spotkania o godzinie 20:45.
Kliknij "Akceptuję i przechodzę do serwisu", aby wyrazić zgody na korzystanie z technologii automatycznego śledzenia i zbierania danych, dostęp do informacji na Twoim urządzeniu końcowym i ich przechowywanie oraz na przetwarzanie Twoich danych osobowych przez nas, czyli Telewizję Polską S.A. w likwidacji (zwaną dalej również „TVP”), Zaufanych Partnerów z IAB* oraz pozostałych Zaufanych Partnerów TVP, w celach marketingowych (w tym do zautomatyzowanego dopasowania reklam do Twoich zainteresowań i mierzenia ich skuteczności) i pozostałych, które wskazujemy poniżej, a także zgody na udostępnianie przez nas identyfikatora PPID do Google.
Twoje dane osobowe zbierane podczas odwiedzania przez Ciebie naszych poszczególnych serwisów zwanych dalej „Portalem”, w tym informacje zapisywane za pomocą technologii takich jak: pliki cookie, sygnalizatory WWW lub innych podobnych technologii umożliwiających świadczenie dopasowanych i bezpiecznych usług, personalizację treści oraz reklam, udostępnianie funkcji mediów społecznościowych oraz analizowanie ruchu w Internecie.
Twoje dane osobowe zbierane podczas odwiedzania przez Ciebie poszczególnych serwisów na Portalu, takie jak adresy IP, identyfikatory Twoich urządzeń końcowych i identyfikatory plików cookie, informacje o Twoich wyszukiwaniach w serwisach Portalu czy historia odwiedzin będą przetwarzane przez TVP, Zaufanych Partnerów z IAB oraz pozostałych Zaufanych Partnerów TVP dla realizacji następujących celów i funkcji: przechowywania informacji na urządzeniu lub dostęp do nich, wyboru podstawowych reklam, wyboru spersonalizowanych reklam, tworzenia profilu spersonalizowanych reklam, tworzenia profilu spersonalizowanych treści, wyboru spersonalizowanych treści, pomiaru wydajności reklam, pomiaru wydajności treści, stosowania badań rynkowych w celu generowania opinii odbiorców, opracowywania i ulepszania produktów, zapewnienia bezpieczeństwa, zapobiegania oszustwom i usuwania błędów, technicznego dostarczania reklam lub treści, dopasowywania i połączenia źródeł danych offline, łączenia różnych urządzeń, użycia dokładnych danych geolokalizacyjnych, odbierania i wykorzystywania automatycznie wysłanej charakterystyki urządzenia do identyfikacji.
Powyższe cele i funkcje przetwarzania szczegółowo opisujemy w Ustawieniach Zaawansowanych.
Zgoda jest dobrowolna i możesz ją w dowolnym momencie wycofać w Ustawieniach Zaawansowanych lub klikając w „Moje zgody”.
Ponadto masz prawo żądania dostępu, sprostowania, usunięcia, przenoszenia, wniesienia sprzeciwu lub ograniczenia przetwarzania danych oraz wniesienia skargi do UODO.
Dane osobowe użytkownika przetwarzane przez TVP lub Zaufanych Partnerów z IAB* oraz pozostałych Zaufanych Partnerów TVP mogą być przetwarzane zarówno na podstawie zgody użytkownika jak również w oparciu o uzasadniony interes, czyli bez konieczności uzyskania zgody. TVP przetwarza dane użytkowników na podstawie prawnie uzasadnionego interesu wyłącznie w sytuacjach, kiedy jest to konieczne dla prawidłowego świadczenia usługi Portalu, tj. utrzymania i wsparcia technicznego Portalu, zapewnienia bezpieczeństwa, zapobiegania oszustwom i usuwania błędów, dokonywania pomiarów statystycznych niezbędnych dla prawidłowego funkcjonowania Portalu. Na Portalu wykorzystywane są również usługi Google (np. Google Analytics, Google Ad Manager) w celach analitycznych, statystycznych, reklamowych i marketingowych. Szczegółowe informacje na temat przetwarzania Twoich danych oraz realizacji Twoich praw związanych z przetwarzaniem danych znajdują się w Polityce Prywatności.