UEFA, odsuwając sędziego wideo Tomasza Kwiatkowskiego od następnego meczu Ligi Mistrzów, robi z niego kozła ofiarnego. Gdyby naprawdę uznała, że rzut karny dla PSG w meczu z Newcastle był decyzją błędną, to podjęłaby inne decyzje. Ale nie podejmie ich, bo jest gigantyczny bałagan z różnymi interpretacjami, wskazówkami i wytycznymi w sprawie kontaktów piłki z ręką, a za ten bałagan odpowiadają ci, których UEFA najwyraźniej ukarać nie zamierza.
Głośna decyzja Marciniaka pod lupą. Analizuje były sędzia FIFA
Decyzja UEFA o odsunięciu sędziego wideo Tomasza Kwiatkowskiego od pracy z systemem VAR w środowym meczu Ligi Mistrzów Real Sociedad San Sebastian – RB Lipsk brzmi kontrowersyjnie, niesprawiedliwie i politycznie. Wygląda bardziej jak zabieg PR-owski w trosce o wizerunek UEFA niż decyzja merytoryczna, która powinna uwzględniać wszystkie istotne aspekty związane z podyktowaniem rzutem karnego w meczu PSG – Newcastle, a nie tylko odbiór tej decyzji czy jej krytykę.
Te istotne aspekty to przede wszystkim aktualne "Przepisy gry", ich interpretacje oraz rady, wskazówki i wytyczne przekazywane sędziom przed każdym sezonem, a często także w czasie sezonu, zarówno na żywo, jak i online. Jak często sędziowie słyszą nowe sugestie, jak mają oceniać różne kontakty piłki z ręką, sami sędziowie wiedzą najlepiej. Gdy wracają ze szkoleń UEFA, starają się przekazywać nowości w swoich krajach, gdzie słuchacze zadają wtedy zwykle jedno wstępne pytanie podstawowe: "O, naprawdę znowu to zmienili?".
UEFA i inne podmioty zajmujące się ustalaniem interpretacji "Przepisów gry" ustalanych przez The IFAB wyprodukowały w ostatnich latach tak wiele różnych interpretacji, wskazówek, wytycznych, sprzecznych ze sobą lub podważających się wzajemnie, że sytuacja stała się absurdalna. Obecnie prawie każdą decyzję sędziowską dotyczącą "ręki" można skrytykować, zganić albo pochwalić, żonglując różnymi argumentami, które powstały w czasie szkoleń dla sędziów, podczas oceny różnych decyzji sędziowskich, dla usprawiedliwienia albo skrytykowania jakiejś decyzji. Wybierz, skopiuj, wklej – gdzie chcesz albo gdzie potrzebujesz.
W meczu PSG – Newcastle działo się dużo, ale nie zdarzyło się nic, o czym byłoby wiadomo w przestrzeni medialnej, a co mogłoby być podstawą do podjęcia merytorycznej decyzji o odsunięciu sędziego wideo od następnego meczu Ligi Mistrzów. Czy sędziowie na boisku popełnili jakiś poważny i rażący błąd, a sędzia wideo nie pomógł im go naprawić? Nie. Czy sędzia wideo wezwał sędziego Szymona Marciniaka do monitora w sytuacji, w której absolutnie nie powinien tego zrobić? Nie.
Chwila, moment, przecież Marciniak pobiegł do monitora i właśnie po konsultacji z VAR podyktował rzut karny, z którego PSG strzeliło gola na 1:1. Tak, owszem, ale decyzję o podyktowaniu rzutu karnego podjął Marciniak, a nie Kwiatkowski. Gdyby więc UEFA uznała, że to była decyzja zła albo tak bardzo zła, że winnego lub winnych trzeba ukarać, to ukarany zostałby przede wszystkim sędzia główny, a sędzia wideo ewentualnie jako współwinny, ale z pewnością nie jako jedyny winny. Czy Kwiatkowski został odsunięty dlatego lub także dlatego, żeby dzień po trudnym meczu w Paryżu odpoczął sobie zamiast głowić się nad sytuacjami z meczu Real Sociedad – RB Lipsk? Możliwe, ale jeśli to był powód, to UEFA rozegrała to fatalnie.
Żadnych oznak negatywnej oceny pracy Marciniaka UEFA nie ujawniła. I raczej tego nie zrobi, bo winni są inni. To autorzy tych różnych interpretacji i reinterpretacji, wskazówek i wytycznych, rad i poleceń, do których żaden "wujek z UEFA" się teraz nie przyznaje.
Sędziowie dobrze wiedzą, że w sprawie kontaktów piłki z ręką panuje gigantyczny bałagan interpretacyjny. Włos dzielony jest na czworo i jego części "czesane" są w przeciwnych kierunkach.
Już nawet w samej tylko, pozornie marginalnej, kwestii interpretacji kontaktów piłki z ręką po rykoszetach sędziowie muszą zwracać uwagę na wiele różnych i często bardzo wątpliwych szczegółów. Czy piłka odbiła się rykoszetem bliżej czy dalej? Od rywala, od swojego współpartnera czy od ciała tego zawodnika, który po chwili sam dotknął piłki ręką? A co, jeśli rykoszety były dwa albo trzy? Czy po rykoszecie zmieniła kierunek lotu? Czy zmieniła kierunek lotu w sposób znaczący czy nieznaczący? Czy, gdyby nie rykoszet, trafiłaby w rękę czy nie? Czy trafiony piłką w rękę mógł przewidzieć, że piłka odbije się rykoszetem, czy był tym zaskoczony? Czy po rykoszecie trafiony miał czas na reakcję czy nie?…
Pytania można mnożyć, bo kwestia rykoszetów to tylko malutki wycinek problemu z interpretacją "ręki".
Jak to wszystko ma się do sytuacji z meczu PSG – Newcastle? Czy nie lepiej dla piłki nożnej byłoby, gdyby sędziowie po prostu uznali, że zawodnik Newcastle został nastrzelony, nabity piłką z bliska i kontakt piłki z jego ręką był czysto przypadkowy? Oczywiście, że tak! Tak uważam i jestem tego pewien.
Tylko że arbitrzy też mają swoich szefów, którzy nie po to wymyślają "coś nowego", aby pozwalać podwładnym to ignorować. I to ignorować publicznie, w czasie widowiska na wielkiej scenie. Sędziowie posłuchali szefów, słuchali tego wszystkiego zbyt często i w różnych wersjach. Teraz za wymyślone przez szefów od interpretacji teorie krytykowani są nawet sędziowie finału mistrzostw świata i finału Ligi Mistrzów, którzy przecież nad decyzją o rzucie karnym dla PSG pracowali we dwóch. W sprawie "ręki" coś w UEFA ewidentnie poszło nie tak.
Następne
19:00
Paris Saint-Germain/Aston Villa
19:00
Bayern Monachium/Inter Mediolan
19:00
Arsenal/Real Madrid
19:00
Barcelona/Borussia Dortmund
19:00
Zwycięzca SF 2